RSS
 

Żłobkowy zawrót głowy

02 cze
0 Flares Twitter 0 Facebook 0 0 Flares ×

Postanowione

Tym razem nie będzie farmaceutycznie, tylko zwyczajnie. Po prostu – samo życie.

Przychodzi taki czas, kiedy po urlopie macierzyńskim trzeba wrócić do pracy. Dla jasności ja już dawno wróciłam. Do tej pory miałam nianię – to osobny temat do dyskusji co lepsze niania czy żłobek, najpierw postawiliśmy na nianię.

Teraz stanęliśmy nad wyborem żłobka. I to co oczy moje widziały napisać muszę. No muszę po prostu bo nie dowierzam oczom własnym, nie dowierzam!

Najlepiej plasuje się tu jakikolwiek państwowy żłobek – w moim mieście AŻ 4 takie żłobki – najtańszy i w sumie najlepszy (opieka podobno dobra) – nie składałam podania (mieliśmy nianię przecież, wszystko było cud-miód po co nam żłobek). I to był błąd. Trzeba było złożyć. Teraz to już nic nie mogę zrobić bo podań w środku roku nie przyjmują. To nic, że jako mężatka niepracująca w szkole nie mam szans. Wiecie ile teraz jest samotnych matek? A dzieci nauczycieli??? A no i jeszcze rodziny 3+ też mają pierwszeństwo. „A nie ma Pani 3 dziecka? A to szkoda…” Pani mnie jeszcze spytała czy nie mam przypadkiem grupy inwalidzkiej „albo chociaż orzeczenia o niepełnosprawności, bo wtedy to łatwiej by było… ” Pewnie bym była 65 na liście rezerwowej. No ale bym była, nigdy nie wiadomo, kiedy miejsce nagle się zwolni…

No to szukamy wśród tych prywatnych, z dofinansowaniem z miasta.

Żłobek nr 1

Lokalizacja niezła, sale spore, wokoło drzewa, plac zabaw. Catering dobry, cenowo do przełknięcia. Decydujemy się. Ale ale – umowa do podpisu zawiera takie punkty, że oczy nam na wierzch wychodzą! Za pozostawienie dziecka na dodatkową godzinę bez wcześniejszego zgłoszenia – 40zł!!! Przykład – mam odebrać dziecko planowo do 15, ale mam spotkanie/kontrolę/stoję w korku itp. nie mam możliwości zadzwonić – płacę 40zł za każdą następną godzinę.

Idźmy dalej – za odebranie dziecka bez odbicie karty magnetycznej (na wejście i wyjście) – 40zł za każdą dodatkową godzinę. Przykład nr 2 – coś mi wypadło, nie dam rady dziecka odebrać, odbierze za to babcia. Babcia nie ma karty (no bo mam ją ja w pracy na drugim końcu miasta i mąż). I mimo, że dziecko będzie odebrane o 15 to płacę za to tak, jakby tam siedziało do 18 czyli 40zł za każdą godzinę. Wychodzi ładna sumka 120zł! O co tu chodzi???? A no o to, że żłobek posiada 3 różne wersje godzinowego pobytu dziecka w żłobku. Bierzesz tańszą – dopłacasz za te godziny, spóźnienia – więc zmieniasz na droższą, żeby nie lecieć z językiem na brodzie. Kasa, kasa się liczy. Szkoda że to wszystko dopiero w umowie wyszło bo miła Pani Dyrektor słowem się nie zająknęła że tak to funkcjonuje, nawet o karcie nie wspomniała…

Żłobek nr 2

Konkurencyjny cenowo bo za 9 godzin wychodzi kwota taka jak w poprzednim za 6. Sale takie sobie, śmierdzi pieluchami, widać jakiś plac zabaw za oknami. Na stronie internetowej czytamy, że do 18 czynne. Dla mnie super, bo wreszcie zdążę dojechać z pracy. Na miejscu okazuje się, że do 17. „Ale wie Pani – większość rodziców tak do 16 odbiera dzieci… ” Czyli jednak nie dojadę…  Pani zapomina też nam powiedzieć, że dzieci nie wychodzą na dwór. Spotykamy znajomego – nie uwierzyłam jak to powiedział. Podobno są za małe (2 latki za małe? Do czego za małe? Chodzić nie umieją???). Ale faktycznie opinie rodziców na internecie potwierdzają fakt – dzieciaki z najmłodszej grupy nie wychodzą na dwór! No i jeszcze catering – nazwa firmy cateringowej Jazzgot cafe-rastaurant-pub nie sugeruje dziecięcego jedzenia.

Żłobek nr 3

Czesne 200zł wyższe niż w poprzednich. Że niby metoda Montessori. Opłata za wyżywienie stała – nie zwracają jej nawet jak dziecko jest nieobecne np. przez tydzień. Ciekawe co się z tą kasą dzieje bo inne żłobki mają ten sam catering i jakoś mogą zwrócić pieniądze po wcześniejszym zgłoszeniu, że dziecka nie będzie. Może Pani dyrektor zjada właśnie obiadek Twojego dziecka??? Oliwy do ognia dolewa widok 15 dzieci stłoczonych w sali 4×5 metrów. W tej sali też jedno obok drugiego (przerwa dosłownie 10cm) łóżeczka i w tej samej sali wydzielona jeszcze część do jedzenia. Generalnie dzieci się tam kłębią na dywanie i to w samych bodziakach (okna otwarte na oścież). Komentarz Pani – „bo wie Pani – one już teraz czekają na odbiór przez rodziców”. Aha. Z gołymi nóżkami i bodziakiem z krótkim rękawkiem! Bomba! Jutro pewnie będzie połowa grupy bo reszta zachoruje… Nie wiem czy mam jeszcze wspominać że dzieci te także nie wychodzą na dwór – tylko starszaki, maluchy są bowiem na piętrze i jak zapewnia Pani Dyr. – „są wyprowadzane w wózkach bliźniaczych po 2 dzieci na raz”. Mieszkam obok i odkąd ten żłobek istnieje żadnego wózka bliźniaczego nie widziałam w okolicy! Ściema jakich mało!

Żłobek nr 4

Domek jednorodzinny, z sali zabaw wyjście na ogród z placem zabaw, widać zabawki dostosowane wiekowo. Mała grupa max. 15 dzieci i 2 panie – ot i cały żłobek! Catering z przedszkola. Czynne do 17 – zdążę dojechać, choć mała pewnie będzie sama na sali, standardowo.  Jedyny minus – BRAK MIEJSC! Od listopada jestem nadal na liście rezerwowej…

No i którą bramkę wybrać – nr 1,2 czy 3?

 
1 komentarz

Napisane przez w kategorii Różne inne

 

Tags: , , , ,

Dodaj komentarz

 

 
  1. ~s.

    30 czerwca 2015 o 09:36

    Jedynka wydaje sie byc okey. Ale te oplaty??!! To masakra, trzeba sie niezle nakombinowac aby nie zaplacic dodatkowych oplat. To co sie dzieje to istna tragedia. Ale w przedszkolach tez nie jest lepiej!
    http://domowyazyl.blog.pl/

     
 

0 Flares Twitter 0 Facebook 0 0 Flares ×