RSS
 

Z dzieckiem w szpitalu – znaj swoje prawa!

27 lis
0 Flares Twitter 0 Facebook 0 0 Flares ×

 

Ostatnio mieliśmy okazję przekonać się na własnej skórze jak wygląda pobyt z dzieckiem w szpitalu.

Otóż syn załapał jak się później okazało Rotawirusa. Niby dla 6 latka nie powinno się to wydawać groźne – ale na to nałożyła się poprzednia infekcja (dostawał antybiotyk tydzień wcześniej) – wyjałowiony organizm zareagował biegunką. Po 24 godz. pojechaliśmy do szpitala bo mimo nawadniania (pił dużo i elektrolity też) biegunka nadal trwała (co godzinę do WC), pojawiły się dodatkowo wymioty, gorączka i krew w kale.

Jak wyglądało przyjęcie do szpitala? Dostaliśmy pojedynczą salę „izolatkę” z własną toaletą. Całe szczęście. Przydała się. Mi kazali wypełnić papiery i zanieść gdzieś tam a w tym czasie małemu podłączyli kroplówkę. I tu warto wiedzieć, że rodzic ma prawo być obecnym przy dziecku przy wszelkich procedurach medycznych typu pobieranie krwi, zakładanie wenflonu itp. Zrobili to za moimi plecami – syn był przerażony samym faktem, że jest w szpitalu a co dopiero podłączeniem kroplówki!

Rodzic ma prawo przebywać z dzieckiem przez cały czas – i tu zaproponowano mi krzesełko obok lub rozkładane łóżko polowe za opłatą 25 zł/dobę. W cenę wliczona była pościel. Na szczęście sala była dosyć spora i łóżko się mieściło – ale nie zawsze jest tak dobrze. Bywa, że rodzice rozkładają sobie karimaty i śpiwory pod szpitalnym łóżeczkiem…

W 3 dniu pobytu przyjechałam wieczorem (po całym dniu pracy) na „nockę” z synem. Zmieniłam męża, który był z nim w ciągu dnia, ale zanim on wrócił a ja dojechałam minęły 2 godz. Syn był w tym czasie sam.

I weszłam akurat jak pielęgniarka podłącza mojemu synowi kolejną kroplówkę. „Kolejna kroplówka?” – pytam. „To antybiotyk” – odpowiada pielęgniara. Pytam jaki – ona nie może powiedzieć (!!!). Trochę się wkurzyłam, no bo jak to? Dr nic nie mówił o antybiotyku, zresztą mały jest świeżo po kuracji, po jaką cholerę dają mu antybiotyk???? Ona tylko zlecenie wykonuje, mogę sobie z lekarzem porozmawiać. No to idę się dowiedzieć.

Rodzic ma prawo do dostępu do dokumentacji medycznej, wyników badań i zleconych leków – to żadna łaska ze strony lekarzy, że wam to pokażą. Powinni jeszcze wyjaśnić wyniki.

Ale pani doktor była wyraźnie nie w sosie, że jej przeszkadzam wieczorem, i stwierdziła, że one nie jest lekarzem prowadzącym i że z lekarzem prowadzącym mam rozmawiać dlaczego dziecko dostaje antybiotyk. Wyników też mi nie chciała pokazać. Lekarz prowadzący miał być uwaga za 2 dni – no bo weekend… Lekarz prowadzący ustala sposób leczenia pacjenta i jak się okazuje, żaden inny lekarz nie zadecyduje o niczym bez niego (no chyba, że źle się dzieje i musi ratować życie). Ma to o tyle znaczenie, że jeśli mały miał gorączkę w środę i zlecony paracetamol 3x dziennie to mimo, że gorączka spadła następnego dnia i wg mnie nie było potrzeby podawania dalej nikt nie śmiał tego zmienić – dawali mu paracetamol jeszcze przez 4 kolejne dni!!! Czyż nie jest to irytujące?

Najciekawsze jest na koniec – przychodzi czas, że nasze dziecko jest zdrowe – mogłoby już pójść do domu – ale nie ma lekarza prowadzącego, więc zostaje do jego powrotu jeszcze kilka dni – rozumiecie już moje wkurzenie? Na szczęście pojawił się przypadkiem na dyżurze – wypisał nas do domu i dopiero wtedy okazało się, że ten antybiotyk to był na Salmonellę. Szkoda, że nikt z lekarzy na obchodzie się o tym nie zająknął nawet, że w badaniu oprócz Rotawirusa wyszła Salmonella!!!!!! A pytaliśmy, chcieliśmy wyniki zobaczyć i pokazali nam nawet na odczepnego, ale tego badania tam nie było. Całkiem możliwe, że zaraził się w szpitalu. Zresztą – w czasie jak był sam przez 2 godz. uprzejme panie pielęgniarki chciały go z izolatki przenieść na salę do innych dzieci – tak w ramach wymiany Rotawirusa na zapalenie płuc i wice-wersa… Dla nich to wszystko jedno przecież…

Podsumowując – masz prawo do informacji, masz prawo do bycia z dzieckiem non-stop, masz prawo i niestety musisz je sam wyegzekwować!

 
Komentarze (6)

Napisane przez w kategorii Różne inne

 

Tags: , , ,

Dodaj komentarz

 

 
  1. ~Magdalena

    4 grudnia 2015 o 16:48

    powiem szczerze, że im więcej czytam o szczepieniach tym mniejszą ochotę mam szczepić, oboje wyszli ze szpitala wysypani , niby skaza białkowa, ale przecież skaza ponoć wychodzi ok. 3 miesiąca tak twierdzą lekarze, pierwsze dziecko problemy rozwojowe dość poważne – no zdarza się, jak to powiedzieli, w rodzinie żadnych alergików, większość wyższe wykształcenia a tu takie problemy, zaczynam myśleć, że to nie skaza tylko NOP po szczepieniu a co do rozwoju to czytałam ostatnio, że nie tylko MMR jest tak szkodliwa, ale też właśnie szczepienie w pierwszej dobie życia, dziecko nie ma żadnej bariery krew mózg i zaczynam niestety łączyć wszystkie fakty ze szczepieniami . Widziałam wywiad z matką, której dziecko musiało mieć po szczepieniu na gruźlicę tomograf ie, bo wszędzie guzy i rozsiane wirusy, a lekarz w książeczce wpisał NOP kolejne szczepienie za 2 tygodnie, to jest nienormalne

     
  2. ~Magdalena

    1 grudnia 2015 o 11:49

    Czyli tylko małe szczepiła Pani na Rota, bardzo uważnie przeczytałam całego Pani bloga, mam porobione nawet notatki i zaginam Panie w mojej aptece :) np. olejem z rekina i tranem z Dorsza (nie wiedziały, o różnych składach też nie wiedziały), mam też „ostrożne podejście do szczepień’, choć tak jak Pani opisywała w bólach u mnie po cesarkowych zagryzając policzki od środka i próbując nie płakać , bo wtedy pracują mięśnie brzucha, wypowiedziałam tak, na pytanie o zgodę, chociaż po doświadczeniach z pierwszym dzieckiem (6 lat i nowy nabytek 8 tygodni) miałam się nie zgodzić, tym bardziej, że jak spojrzałam potem w książeczkę zaszczepili mi dziecko niecałą godzinę po porodzie. Lubię pani bloga, bo też mam dwójkę dzieci z podobnymi historiami czyli alergie, AZS a do tego wiele innych, dlatego z kolejnym szczepieniem postanowiłam trochę zaczekać a tego rota rozważam ciągle.

     
    • anike

      2 grudnia 2015 o 20:16

      Na Rotawirusa szczepiłam tylko córkę – przechodziłam biegunkę z wymiotami pod koniec ciąży – miałam nawet skurcze porodowe przez te wymioty i wylądowałam na patologii ciąży potem. A zaraziłam się jak zwykle od mojego przedszkolaka. Więc stwierdziłam, że małą zaszczepię przy najbliższej okazji. Teraz wiem, że to był błąd – zareagowała fatalnie – mieliśmy już wtedy kolki ale ten płacz i to co było po tym szczepieniu było straszne – o mały włos nie zakończyłam karmienia piersią bo mała wyginała się w łuk przy karmieniu, nie chciała ssać, nie przybierała na wadze prawie nic przez 2-3 tygodnie i przeraźliwie płakała po karmieniu. Drugiej dawki nie podaliśmy, pediatra zresztą też odradzała.

       
    • anike

      2 grudnia 2015 o 20:17

      A tak w sprawie 6 latka – obowiązkowe szczepienie na polio jest obecnie wycofywane – będzie nowa szczepionka od marca 2016r która ma mniej działań niepożądanych – można przeczekać ;)

       
  3. ~Magdalena

    30 listopada 2015 o 19:21

    Czy Pani dziecko zachorowało na rota wirusa mimo szczepienia ?

     
    • anike

      30 listopada 2015 o 21:02

      Nie, nie był szczepiony. Ale nawet jakby był jako niemowlę teraz ma 6 lat a szczepienie chroni max. do 5 lat na choroby wirusowe.

       
 

0 Flares Twitter 0 Facebook 0 0 Flares ×