RSS
 

Notki z tagiem ‘żelki z witaminami’

Jak nie złapać się w pułapkę promocji

12 gru

Witam!

Nie mogę się powstrzymać od skomentowania najnowszej reklamy Marsjanek – świecących żelków na mocne kości. Marsjanki od wielu lat stawiają na reklamę i do dużego pudełka witaminowych tabletek dorzucają jakiś gadżet – a to świecący długopis, a to marsjańską figurkę i nie wiem co tam jeszcze. Tym razem już przesadzili – reklamują je jako „świecące żelki”. Trochę mnie to zaintrygowało no bo czego niby tam dodali, że żelki świecą? Otóż świecą specjalne szczypce, w które wkłada się żelka! Równie dobrze na żelka można poświecić latarką – też będzie świecił!

Kolejnym super produktem jest Rutinoskorbin – żelki. Każdy zna rutinoscorbin – niezastąpiony w przeziębieniu. Wersja dla dzieci w żelkach – brzmi super! Ale niestety – żelki zwierają TYLKO WIT. C! I to w 1 żelku jest tylko 20mg! Tyle co kot napłakał – 4 latek mógłby z powodzeniem zjeść zwykłą tabletkę Rutinoscorbinu zawierającego 100mg Wit.C i rutynę (tylko mało który 4-latek połknie).

Należy też uważać w co jest produkt zapakowany – tu pochwała należy się producentowi żelków Vibovit – wszystkie rodzaje mają przezroczyste okienko, dzięki czemu WIDAĆ CO KUPUJEMY. Podobnie Visolvit żelki. Chodzi mi o to, że często ulegamy pokusie i kupujemy super kolorowe opakowanie Plussz zizzz z księżniczką Zosią czy Samolotami, dziecko podniecone otwiera nieprzezroczysty słoik a tu…. polski-lek-plusssz-zizzz-d11055_1_0174„nie będę tego jadł, mamo!”.

Ostatnio pojawiło się kilka odmian Pelavo. Konkretnie Pelavo Multi 3+ i Pelavo Multi 6+. Przypuśćmy, że mam dzieciaki lat 6 i 3 – czyli powinnam mieć oba syropy, prawda? Otóż okazuje się, że nie różnią składem – ten dla 6-latka jest bardziej skoncentrowany – wystarczy kupić 1 dla dwójki dzieci i temu młodszemu podać odpowiednio mniej! Tak właśnie ostatnio zrobiłam i 1 butelka starczyła na dwójkę (swoją drogą Pelavo ma u mnie plusa za skład i efekt działania).

Tak samo wygląda sprawa popularnego Nurofenu Forte. Nurofen forte od 3 mies. = Nurofen Forte Junior 6+.  Skład identyko!

Teraz najważniejsze – jeśli idziesz do apteki i mówisz „szukam jakiś żelków dla dzieci z witaminami” to jak myślisz – czego możesz się spodziewać? Otóż to zależy niestety od uczciwości i etyki sprzedającego, może być tak:

1) Farmaceuta poleca żelki aktualnie w promocji – ty masz super cenę, on ma tego 2 kartony do wyprzedania, bo żeby ustawić super cenę musiał zrobić super-duże zamówienie

2) Farmaceuta bierze te z najkrótszą datą ważności – zwłaszcza jeśli cena jest super niska to powinno wzbudzić twoją czujność – aczkolwiek jeśli jest na tyle uczciwy, że przyzna – „wie Pani – te trzeba zjeść w ciągu miesiąca, ale cena jest obniżona o połowę i jeśli trzymać się dawkowania 2 żelków dziennie to dziecko zje w ciągu 25 dni” – to właściwie czemu nie? Ja bym skorzystała ;)

3) Farmaceuta proponuje te, które mu najgorzej schodzą – tzw. „zalegacz” – w nadziei, że ty je kupisz ;)

4) Farmaceuta jest jakoś szczególnie nagradzany za odsprzedaż konkretnego produktu (akurat wątpię, żeby były to żelki dla dzieci, ale niektóre OTC tak)

Rada dla ciebie – najlepiej sprecyzuj, że chodzi ci o żelki np. z największą ilością wit.D czy C – tu już trzeba porównać skład i możesz wybrać spośród kilku preparatów. No i omijaj apteki, które nie wiedzą co to etyka…

Tak swoją drogą – jeszcze nikomu nie zaproponowałam sama żelków Rutinoscorbin, mimo że mamy w promocji :)

 
Komentarze (3)

Napisane w kategorii Różne inne

 

Witaminki, witaminki, dla chłopczyka i dziewczynki!

28 lut

Witam!

Jak to jest z tymi witaminami? Podawać, czy nie podawać? Trzeba dobrze się zastanowić i odpowiedzieć na pytanie „Czy prawidłowo żywię swoje dziecko zapewniając mu witaminy i minerały w odpowiedniej ilości”?

- Czy spożywa regularnie posiłki, je ZDROWE jedzenie (sorry ale pizza i frytki na mieście do tego nie należą, chipsy w szkole też nie, co gorsza odpadają też parówki, płatki czekoladowe, danonki… oj mało tego zdrowego jedzenia ).

- Czy je codziennie 5 porcji warzyw/owoców (1 porcja to ilość jaką dziecko mieści w dłoni).baby-33289_1280

- Czy jest niejadkiem – nie zjada tyle, żeby zapewnić pokrycie niezbędnego minimum witamin/minerałów lub zjada ale mało jakościowe jedzenie (np. nie tknie surówki ale paróweczki owszem), ma niedowagę

- Czy ostbaby-33285_1280atnio dużo chorowało (szybciej się męczy, jest blade, apatyczne, schudło podczas choroby)

Jeśli przynajmniej jedno z powyższych pytań pasuje do twojego dziecka – może to oznaczać, że twoje dziecko potrzebuje suplementacji witamin.

Jakie witaminy wybrać? Ja patrzę zwykle na ilość witamin oraz na obecność/brak żelaza, wit.C, i D. To żelazo jest dla mnie kluczowe bo zwykle podaję dzieciom witaminy po dłużej ciągnących się infekcjach.

ŻELKI

To najgorsza opcja – nie różnią się prawie niczym od zwykłych żelków ze sklepu. „Mają witaminy” – powiecie. A ja się uśmieję :lol:  Mają. Ale na pierwszym miejscu w składzie Cerutinu żelków czytamy: syrop glukozowo-fruktozowy, dalej jest cukier a potem woda… Do tego barwniki (nie wszystkie naturalne chociaż tu lepiej niż żelki ze sklepu), aromaty… Lepiej zainwestować w coś lepszego. Jeśli wybierzesz żelki wybierz już takie, które tych witamin mają przynajmniej 11- np Ceruvit (a nie 8 jak Kinder Biovital). Widziałam też Rutinoscorbin żelki, które zawierają…. samą wit.C ! I pamiętaj, że dziecko może zjeść tych żelków dziennie tylko 1-2! Witaminy też można przedawkować!

TABLETKI DO SSANIA lub GUMY z księżniczkami, samochodami, marsjańskimi gadżetami itp itd.

O ile my dorośli na te marketingowe bajery już się nie nabierzemy – to nasze dzieci tak! Jakże często widzę rozczarowanie w aptece, kiedy po kupieniu bajecznie kolorowego pudełka z autami (Plusssz zizz), po otwarciu okazuje się, że w środku są mało atrakcyjne „tabletki” – wyglądają zupełnie jak pudrowe cukierki… Przy tym ich skład nie zawsze jest warty ceny – porównajcie sobie Centrum z Plussszem Zizz w tabelce poniżej.

SYROPY

To preferowana przeze mnie postać. Witaminy rozpuszczalne w wodzie są już w niej rozpuszczone (wchłanianie pewnie będzie szybsze). Jak widać z tabeli popularny Multi Sanostol za 8 witamin – chociaż są w dużych dawkach stanowi raczej kiepskie porównanie do mało znanego Vita-min Plus Junior z Olimpu. Dawka żelaza w tym ostatnim mówi sama za siebie i mam ten syropek sprawdzony u syna – przyswajalność żelaza i witamin jest naprawdę dobra!

CentrumJuniorTabl. MarsjankiTabl. PlusszZizzTabl. VibovitJuniorSasz. MultiSanostolsyrop Vita-minPlussyrop Ceruvitżelki KinderBiovitalżelki
Wit. A 0,33mg 0,2mg 0,3mg 2400jm 0,45 0,4mg 0,4mg
Wit. B1 0,5mg 0,3mg 0,3mg 0,6mg 2mg 0,6mg
Wit. B2 0,5mg 0,4mg 0,7mg 2mg 0,6mg 0,35mg
Wit. B3 5mg 4,0mg 9,6mg 7mg 1mg 8mg 8mg 9mg
Wit. B5 2,5mg 1,5mg 3,6mg 1,5mg 3mg 3mg
Wit. B6 0,5mg 1,0mg 0,84mg 0,7mg 0,6mg 1mg
Wit. B12 1mcg 1,0mcg 1,5mcg 0,5mcg 1,2mcg 1,25mcg 0,5mcg
Wit. D 3mcg 5mcg 2,5mcg 200jm(2,5mcg) 5mcg 2,5mcg
Wit. E 5mg 4mg 7,2mg 3,5mg 2mg 6mg 6mg 2,5mcg
Wit. PP 10mg
Wit. C 50mg 50mg 48mg 25mg 100mg 50mg 40mg 30mg
Kw. Fol. 0,2mg 0,09mg 0,12mg 0,2mg 0,1mg
wapń 120mg b.d. 100mg
fosfor
cynk 2,8mg 2,5mg 1,5mg 5mg 2,5mg
jod 70mcg
żelazo 4,5mg 3,5mg 10mg
selen 12,5mcg 10mcg
rutyna 5mg

Tabelka zawiera tylko kilka popularnych przykładów witamin dla dzieci z aptecznej półki. Jak widać witaminy różnią się bardzo składem – niektóre wogóle nie zawierają jakiejś witaminy, drugie innej… Czym się kierować, kiedy nie można ich porównać? Zawsze najlepiej patrzeć pod kątem czego mojemu dziecku brakuje. Jeśli jest po chorobie to będzie to wit.C, żelazo, cynk, selen, wit.D. A może ma problem z apetytem – wtedy raczej witaminy z grupy B. A może przydałoby się więcej wapnia itd. Najlepiej spytać farmaceutę i poprosić go o porównanie składu.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Różne inne

 

By niejadek zjadł obiadek i inne reklamy

04 lut

Witam!leki

Nie mogę się powstrzymać przed wyrażeniem swojej opinii. Wiele się o tym ostatnio mówi w mediach społecznościowych – że „rośnie pokolenie lekomanów” albo, że „leniwe matki zamiast pilnować dobrze zbilansowanej diety dziecka idą do apteki po gotowe preparaty”, bo „lepiej wzmacniać organizm hartowaniem, miodem i malinami niż sztucznym syropem z apteki”.

Ano racja – jedna reklama pogania drugą… Mój mąż nawet ostatnio stwierdził, że kobieta ma łykać tabletki, żeby nie jeść a dziecko na odwrót… ;) Limitki, żeby nie jeść słodyczy, Apetizer by niejadek zjadł obiadek, do tego Tran Mollers na odporność i super żelki Cerutin z witaminami, które Twoje dziecko uwielbia bo są w kształcie dinozaurów czy jakiś tam miśków… A wieczorem, żeby nie było niewyspane następnego dnia (bo potem cały dzień jest zmęczone w szkole, a przecież nie chcesz tego, prawda?) – podaj mu Tulleo… Nawet mój syn wie, że Lizaki Natursept „dzieciom smakują i gardło kurują” a ten syrop z reklamy to jest na suchy i mokry kaszel (Herbapect).

Suplementacja zaczyna się już w okresie płodowym. Kwas foliowy. Zaryzykujesz rozszczep kręgosłupa i nie weźmiesz? Założę się że nie! A zaraz potem idzie omega-3 – przyspiesza rozwój mózgu i oczu dziecka. No chyba chcesz, żeby było mądre i dobrze widziało? A witaminy? Dzieci uwielbiają żelki. To nic, że zawierają tylko kilka witamin i cukier – przecież dbasz o swoje dziecko! Hitem ostatnich reklam jest nieszczęsne Tulleo. Komu się chce w środku nocy wstawać do dziecka? No wiadomo, że nikomu, lepiej dać syropek na sen… Rewelacyjnie się sprzedaje bo nie ma żadnego produktu na sen dla dzieci od 3 lat bez recepty. A niewyspany rodzic to zdesperowany rodzic. Najlepsze jest to poczucie winy, które wzbudza reklama – bo każdy rodzic chce dla swojego dziecka jak najlepiej.  I klient zjawia się w aptece…

Nie jestem zwolenniczką podawania syropków na wszystko i bez potrzeby. Zawsze zaczynam leczenie moich dzieci od naturalnych metod. Swoim dzieciom podaję na stałe tylko tran. Ten z reklamy, ale bynajmniej nie przekonała mnie do tego reklama tylko jego skład i …smak. Miód jemy/pijemy codziennie. Uważam, że nasza dieta jest dobrze zbilansowana, jemy owoce i warzywa, reglamentujemy dzieciom słodycze. Mimo tego chcę zaznaczyć, że jestem z tych „leniwych matek” i kupuję syropki w aptece! Tak – teraz to już widzę te komentarze, że przecież lepiej dać maliny i napar z lipy… Nie są to niestety egzemplarze, które wypiją mi zaparzone ziółka i przeziębienie im minie. Jeśli Ty takie masz – gratuluję! Są różne dzieci i mają różne organizmy – jedne chorują mniej i przeziębienie trwa u nich 3 dni a inne – tak jak moje – z głupiego przeziębienia wychodzą ponad tydzień (o ile zapalenie oskrzeli się nie wywiąże)! Może ma na to wpływ alergia/astma – nie mnie to osądzać. Staram się wspierać ich układ odpornościowy jak najbardziej naturalnie. A preparaty które im podaję z apteki też wybieram – porównuję skład, zawartość substancji, nawet aromaty! Po to właśnie zaczęłam pisać ten blog. Żeby nie kupować nie wiadomo ile preparatów na wszystko a wybrać ten jeden, który naprawdę trzeba. O ile trzeba.

Jako farmaceutka stojąca po drugiej stronie lady zawsze polecam najpierw naturalne metody. Przykładowo jeśli przyjdziesz do mnie po Apetizer na pewno spytam o wagę dziecka (BMI) i jego dietę – czy nie podjada słodyczy przed głównymi posiłkami, ile dokładnie je i kiedy. Może nie jest konieczny Apetizer? Ten schemat można powtórzyć z większością suplementów. Może naprawdę nie są konieczne.

Ale czasem warto się nimi wspomóc, np. ja wybieram suplementy lub leki bez recepty (dla siebie lub dzieci), kiedy:

- mają dużą zawartość substancji czynnej w 1 porcji – np. wyciąg z 1,5 kg żurawiny w 1 kapsułce, albo czosnek – mogę zjeść 1 kapsułkę bezzapachowego wyciągu z czosnku zamiast całej główki

- nie dostarczam z pożywieniem danych witamin czy minerałów czy innych składników lub dostarczam ale w niewystarczającej ilości – np. wapń przy diecie bezmlecznej, witaminy z żelazem lub samo żelazo w okresie karmienia piersią lub po cięższej i długiej chorobie u dzieci, omega-3/tran (bo nie jemy ryb 3x w tygodniu tak jak się powinno). A tak na marginesie – mamy tak przetworzoną żywność, że np. te ziemniaki, które dzisiaj jemy mają pewnie połowę tych witamin i minerałów co jedli nasi dziadkowie a za to 2x tyle substancji szkodliwych. O ile nie są modyfikowane genetycznie…

- w przeziębieniu – niezbędne są mi syropy przeciwgorączkowe (a to czysta chemia), idę na łatwiznę jeśli chodzi o metody naturalne i zamiast lipy i malin (lipy dzieci moje nie tkną a malin swoich nie mam) kupuję Lipomal. Zamiast zrobić syrop cebulowy (który u mnie wytrzymuje bez zepsucia pół dnia, nie wiem czemu) kupuję gotowy. Tak – konserwanty. Podobnie inne syropy na przeziębienie – z czarnym bzem, prawoślazem, bluszczem, tymiankiem, szałwią…. i tu można wymieniać. Czy jestem „leniwą matką”?

To teraz przyznaj czy na gorączkę stosujesz leki z ibuprofenem/paracetamolem czy czekasz aż sama spadnie??? A na kaszel??? Jeśli znajdzie się jakaś czytająca to osoba, która nigdy nie stosowała u dzieci ŻADNYCH suplementów to koniecznie proszę o komentarz! Jeśli chcesz napisać co o tym myślisz – też się nie krępuj! Po to są komentarze.