RSS
 

Archiwum dla kategorii ‘Przeziębienie i odporność’

Maści rozgrzewające i inhalujące dla dzieci

12 paź

Witam!Tym razem zupełnie będzie króciutko bo o maściach czy też żelach, które pomogą dziecku zasnąć – odblokują nosek, rozgrzeją i pomogą w przeziębieniu. A to za sprawą olejków eterycznych – najczęściej eukaliptusowego i rozmarynowego.

Olejki eteryczne w postaci czystej (małe buteleczki, które można kupić w aptece)- nie  powinno się ich stosować u małych dzieci. Mnie uczono na studiach, że absolutnie nie u dzieci poniżej 1 roku, zwłaszcza olejek eukaliptusowy – może to spowodować nawet SPOWOLNIENIE ODDYCHANIA – stężenie tych inhalujących substancji jest tak duże w czystym olejku. Różne źródła różnie podają – nie stosować do 6 a nawet do 10 roku życia. Oczywiście wiadomo, że każde dziecko może zareagować inaczej, jednemu nic nie będzie a drugiemu tak. Druga rzecz to niedojrzała skóra dziecka – olejki mogą powodować podrażnienie. Poza tym nigdy nie stosujemy na skórę nierozcieńczonego olejku! Ani też w okolice nosa i ust. Należy dodać go do jakiegoś oleju bazowego np. oliwy z oliwek czy oliwki. Jeśli już chcemy stosować olejek do inhalacji to najbezpieczniej dać 1 kroplę na pieluszkę i powiesić ją koło łóżeczka dziecka.

Skoro tak to wygląda to jakim cudem zostały dopuszczone do obrotu maści i żele dla niemowląt zawierające właśnie olejek eukaliptusowy czy rozmarynowy???? Pozostaje mi wierzyć, że stężenie olejków w tych specyfikach jest na tyle niskie, że nie podrażni ani skóry ani dróg oddechowych.

Ze względu na wiek mamy do wyboru:

- Aromactiv – żel od 1 dnia życia - zawiera olejek eukaliptusowy, miętowy, lawendowy – na pewno nie zastosowałabym tego u noworodka! Na litość Boską jeśli noworodek (noworodek=dziecię do ukończenia 4 tygodnia życia) ma katar utrudniający oddychanie to do lekarza a nie po żel z olejkami!!! Ale z drugiej strony to jedyny tego typu specyfik dla dziecka poniżej 6 miesięcy i tu już można rozważyć posmarowanie…

- Depulol - powyżej 6 mies. – zawiera też balsam peruwiański, który poza tym, że jest nieco rzadki i trochę śmierdzi ma działanie rozgrzewające ;)

- Pumo Vap Bebepowyżej 3 lat – dodatek olejku majerankowego (świetny na katar!) i sosnowego oprócz standardowych eukaliptusowego i rozmarynowego

- Aromactiv plastryod 3 lat – nigdy nie nakleja się ich na skórę!!! Tylko na piżamkę albo w okolicy łóżeczka. Tak swoją drogą w opakowaniu za kilkanaście zł jest tylko 6 sztuk – ja wolę za tą cenę kupić maść albo sam olejek i rozpylić jedną kroplę na łóżeczko…

- Vicks Vapo Rub i Rub Arom - tutaj dopiero od 5 i 7 roku życia – są bardziej skoncentrowane i też bardziej gęste

Smarować można klatkę piersiową i plecki dziecka a także stópki. Potem należy założyć ciepłe skarpetki, zapakować delikwenta do łóżka i cieszyć się przespaną nocą bez wstawania do zakatarzonego dziecka ;)

 
 

Woda morska w aerozolu – czym one się różnią?

21 lut

Witam!

Tym razem będzie o małych noskach i ich oczyszczaniu. Do tego najlepiej sprawdza się właśnie woda morska w aerozolu. Jest lepsza niż sól fizjologiczna bo zawiera morskie minerały no i dzięki atomizerowi dotrze głębiej niż tylko przemycie solą. Którą wybrać i właściwie czym one się różnią?

Można je podzielić na kilka sposobów, przede wszystkim na izotoniczne i hipertoniczne.

Te hipertoniczne są najprościej mówiąc bardziej stężone co po psiknięciu do nosa powoduje odpływanie wydzieliny z noska i jego oczyszczanie. Zdecydowanie polecam je w katarze, chociaż można je też używać na co dzień (pytanie tylko po co skoro są też izotoniczne). Jako przykład mogę podać Quixx, Marimer hipertoniczny, Afrin hypertonic, Sterimar Zatkany Nos i inne oznaczone jako hipertoniczne.

Izotoniczne stosować można codziennie bez ograniczeń. W katarze również się dobrze sprawdzają, po prostu oczyszczają nosek i tyle. Ale są aerozole lepsze i gorsze – wiadomo. A dokładniej – jedne dzieci (moje przynajmniej) lubią i można im psikać do nosa bez problemu. Na widok innych uciekają (starszak) albo mniejszy egzemplarz (daleko jeszcze nie ucieknie hehe) twardo kręci głową na wszystkie strony. Oczywiście utrudnia to owe „0czyszczanie noska” a zwiększa ryzyko jego przypadkowego uszkodzenia…. :-?

Jakie aerozole mogę polecić, a które odradzam ? Są takie, które psikają na odległość dobrych 20cm i wierzcie mi – to nie jest nic przyjemnego jak z takim ciśnieniem ktoś wam psiknie do nosa. Spróbujcie sami… Większość dzieci ich nie lubi w tym moje. Na dodatek moje skarby potrafią pod sam koniec tak sprytnie odchylić głowę, że połowa dawki ląduje im na oczach. Najgorzej sprawdził mi się Marimer – to już mój 3 albo i 4 egzemplarz (na promocję się skusiłam) i mimo, że tym razem końcówka wreszcie nie odpada to i tak jest tak samo beznadziejny jak wcześniej. No, zresztą mogłam się tego spodziewać… Oczywiście sporo rodziców je kupuje i chwali – to też kwestia przyzwyczajenia dziecka. Należą tu także oprócz popularnego Marimer: Sterimar, Sterimar Baby, Afrin Pure Sea…SAMSUNG CAMERA PICTURES

Do tych łagodniejszych o mniejszym ciśnieniu zaliczyć mogę na podstawie własnego stosowania: Quixx, Disnemar, Afrin Pure Sea Baby, Puri Nasin. Przed tymi dzieci nie uciekają :lol:

Na zdjęciu widać, że różnią się one sposobem rozpylania i końcówką – ten z lewej jest delikatny.

Są jeszcze takie ciekawe cuda jak np.

- Pneumovit – sól nie morska a z uzdrowiska Rabka

- Nasodrill – woda z Luchon bogata w siarkę (działanie przeciwbakteryjne)

- Tetrisal E – to nie jest tańszy aerozol z wodą morską, to tylko zwykła sól fizjologiczna w aerozolu

Jak długo można stosować taką wodę morską? Jak długo się chce – nie ma określonego czasu, nie jest to szkodliwe a wręcz korzystne dla każdego noska!

Od jakiego wieku można je stosować, czy są bezpieczne dla noworodka? Tak! Zwykle dla noworodków wybieramy te łagodniej psikające – są delikatniejsze. Wersja „baby” nie gwarantuje nam tego!!! Sterimar baby różni się od zwykłego Sterimaru tylko wielkością tej końcówki (wersja baby ma ją mniejszą). Polecam Disnemar albo Quixx.

Aplikację wody morskiej można powtarzać w czasie kataru kilka razy dziennie. Na co dzień przy zdrowym nosku 1 psiknięcie ułatwia prawidłowe nawilżenie śluzówek – ważne zwłaszcza w sezonie grzewczym. No i jeszcze na koniec ważna uwaga jeśli mamy więcej dzieci – każde dziecko (i dorosły) ma inną florę bakteryjną w nosie i powinno mieć swój osobny aerozol. Niby oczywiste, ale…

 

By niejadek zjadł obiadek i inne reklamy

04 lut

Witam!leki

Nie mogę się powstrzymać przed wyrażeniem swojej opinii. Wiele się o tym ostatnio mówi w mediach społecznościowych – że „rośnie pokolenie lekomanów” albo, że „leniwe matki zamiast pilnować dobrze zbilansowanej diety dziecka idą do apteki po gotowe preparaty”, bo „lepiej wzmacniać organizm hartowaniem, miodem i malinami niż sztucznym syropem z apteki”.

Ano racja – jedna reklama pogania drugą… Mój mąż nawet ostatnio stwierdził, że kobieta ma łykać tabletki, żeby nie jeść a dziecko na odwrót… ;) Limitki, żeby nie jeść słodyczy, Apetizer by niejadek zjadł obiadek, do tego Tran Mollers na odporność i super żelki Cerutin z witaminami, które Twoje dziecko uwielbia bo są w kształcie dinozaurów czy jakiś tam miśków… A wieczorem, żeby nie było niewyspane następnego dnia (bo potem cały dzień jest zmęczone w szkole, a przecież nie chcesz tego, prawda?) – podaj mu Tulleo… Nawet mój syn wie, że Lizaki Natursept „dzieciom smakują i gardło kurują” a ten syrop z reklamy to jest na suchy i mokry kaszel (Herbapect).

Suplementacja zaczyna się już w okresie płodowym. Kwas foliowy. Zaryzykujesz rozszczep kręgosłupa i nie weźmiesz? Założę się że nie! A zaraz potem idzie omega-3 – przyspiesza rozwój mózgu i oczu dziecka. No chyba chcesz, żeby było mądre i dobrze widziało? A witaminy? Dzieci uwielbiają żelki. To nic, że zawierają tylko kilka witamin i cukier – przecież dbasz o swoje dziecko! Hitem ostatnich reklam jest nieszczęsne Tulleo. Komu się chce w środku nocy wstawać do dziecka? No wiadomo, że nikomu, lepiej dać syropek na sen… Rewelacyjnie się sprzedaje bo nie ma żadnego produktu na sen dla dzieci od 3 lat bez recepty. A niewyspany rodzic to zdesperowany rodzic. Najlepsze jest to poczucie winy, które wzbudza reklama – bo każdy rodzic chce dla swojego dziecka jak najlepiej.  I klient zjawia się w aptece…

Nie jestem zwolenniczką podawania syropków na wszystko i bez potrzeby. Zawsze zaczynam leczenie moich dzieci od naturalnych metod. Swoim dzieciom podaję na stałe tylko tran. Ten z reklamy, ale bynajmniej nie przekonała mnie do tego reklama tylko jego skład i …smak. Miód jemy/pijemy codziennie. Uważam, że nasza dieta jest dobrze zbilansowana, jemy owoce i warzywa, reglamentujemy dzieciom słodycze. Mimo tego chcę zaznaczyć, że jestem z tych „leniwych matek” i kupuję syropki w aptece! Tak – teraz to już widzę te komentarze, że przecież lepiej dać maliny i napar z lipy… Nie są to niestety egzemplarze, które wypiją mi zaparzone ziółka i przeziębienie im minie. Jeśli Ty takie masz – gratuluję! Są różne dzieci i mają różne organizmy – jedne chorują mniej i przeziębienie trwa u nich 3 dni a inne – tak jak moje – z głupiego przeziębienia wychodzą ponad tydzień (o ile zapalenie oskrzeli się nie wywiąże)! Może ma na to wpływ alergia/astma – nie mnie to osądzać. Staram się wspierać ich układ odpornościowy jak najbardziej naturalnie. A preparaty które im podaję z apteki też wybieram – porównuję skład, zawartość substancji, nawet aromaty! Po to właśnie zaczęłam pisać ten blog. Żeby nie kupować nie wiadomo ile preparatów na wszystko a wybrać ten jeden, który naprawdę trzeba. O ile trzeba.

Jako farmaceutka stojąca po drugiej stronie lady zawsze polecam najpierw naturalne metody. Przykładowo jeśli przyjdziesz do mnie po Apetizer na pewno spytam o wagę dziecka (BMI) i jego dietę – czy nie podjada słodyczy przed głównymi posiłkami, ile dokładnie je i kiedy. Może nie jest konieczny Apetizer? Ten schemat można powtórzyć z większością suplementów. Może naprawdę nie są konieczne.

Ale czasem warto się nimi wspomóc, np. ja wybieram suplementy lub leki bez recepty (dla siebie lub dzieci), kiedy:

- mają dużą zawartość substancji czynnej w 1 porcji – np. wyciąg z 1,5 kg żurawiny w 1 kapsułce, albo czosnek – mogę zjeść 1 kapsułkę bezzapachowego wyciągu z czosnku zamiast całej główki

- nie dostarczam z pożywieniem danych witamin czy minerałów czy innych składników lub dostarczam ale w niewystarczającej ilości – np. wapń przy diecie bezmlecznej, witaminy z żelazem lub samo żelazo w okresie karmienia piersią lub po cięższej i długiej chorobie u dzieci, omega-3/tran (bo nie jemy ryb 3x w tygodniu tak jak się powinno). A tak na marginesie – mamy tak przetworzoną żywność, że np. te ziemniaki, które dzisiaj jemy mają pewnie połowę tych witamin i minerałów co jedli nasi dziadkowie a za to 2x tyle substancji szkodliwych. O ile nie są modyfikowane genetycznie…

- w przeziębieniu – niezbędne są mi syropy przeciwgorączkowe (a to czysta chemia), idę na łatwiznę jeśli chodzi o metody naturalne i zamiast lipy i malin (lipy dzieci moje nie tkną a malin swoich nie mam) kupuję Lipomal. Zamiast zrobić syrop cebulowy (który u mnie wytrzymuje bez zepsucia pół dnia, nie wiem czemu) kupuję gotowy. Tak – konserwanty. Podobnie inne syropy na przeziębienie – z czarnym bzem, prawoślazem, bluszczem, tymiankiem, szałwią…. i tu można wymieniać. Czy jestem „leniwą matką”?

To teraz przyznaj czy na gorączkę stosujesz leki z ibuprofenem/paracetamolem czy czekasz aż sama spadnie??? A na kaszel??? Jeśli znajdzie się jakaś czytająca to osoba, która nigdy nie stosowała u dzieci ŻADNYCH suplementów to koniecznie proszę o komentarz! Jeśli chcesz napisać co o tym myślisz – też się nie krępuj! Po to są komentarze.

 

Przeziębienie u dziecka powyżej 3 lat – zanim pójdziesz do lekarza

22 gru

Co podać na przeziębienie u dziecka powyżej 3 lat? Wybór mamy tutaj już całkiem spory. Oczywiście możemy podać wszystko to samo co dla dzieci poniżej 3 lat, jest to szczegółowo opisane tutaj: http://farmamama.blogujaca.pl/przeziebienie-katar-i-kaszel-u-dziecka-do-3-lat/

Od 3 lat można jeszcze podać wspomagająco, zamiast samej wit. C syropki o trochę bogatszym składzie, odpowiedniki Rutinoskorbinu dla dorosłych. Ja stosowałam najczęściej Cerutin.

- Cerutin Junior (wit. C, rutozyd, wyciąg z aloesu, czarnego bzu, owoców porzeczki, truskawki,maliny, dzikiej róży – czyli naturalne źródła wit.C oraz związek wapna). Dajemy 3x10ml, są dostępne różne smaki.

- Rutinacea Junior (wit. C, rutozyd, wyciągi z malin, dzikiej róży, czarnej porzeczki) – podobnie jak wyżej, ale mnie denerwuje częstość podawania - 5x dziennie po 5ml

- Profilaktin Odporność (wit.C, E i wit. z grupy B, zagęszczone soki aroniowy i malinowy, wyciąg z aloesu, miód pszczeli) – plusem jest stosowanie tylko raz dziennie po 10ml ale moim zdaniem to najsłabsza pozycja z tych trzech…

Dodatkowo możemy podać także:

- Bioaron C - syrop na bazie wyciągu z aloesu, który ma zastosowanie zarówno w rozpoczętym już przeziębieniu (2x 5ml) jak i przy wzmacnianiu odporności (kuracja 2-tygodniowa) a także dla niejadków na poprawę apetytu (5ml rano 15 min. przed jedzeniem). U nas zawsze obserwowany był efekt zwiększenia apetytu przy stosowaniu na przeziębienie. Co było korzystne, chociaż odporności jakoś cudownie nie wzmocnił niestety i zwykle jak kończył się syrop to zaczynało się kolejne przeziębienie… A ciągle takich syropów nie można podawać (tylko 14 dni).

- Gardimax lub Gardimax Junior – zawiera czarny bez, lipę, szałwię, tymianek i cynk – bardzo fajne połączenie składników bo tymianek działa też bakteriobójczo i wykrztuśnie, lipa przeciwgorączkowo, czarny bez przeciwzapalnie. smak też dobry. Dobrze sprawdził się przy przeziębieniu z mokrym kaszlem. Nie zbije nam gorączki, tylko stan podgorączkowy. Bardzo podobny skład i działanie ma też syropek Mio Bio (z dodatkiem miodu).

- Sambucol Kids- zawiera wyciąg z czarnego bzu o klinicznie udowodnionym działaniu przeciwwirusowym, skraca czas trwania takowej infekcji. Wszystko super, ale czemu kosztuje ok. 20zł, podczas gdy Pyrosal opodobnym składzie 11zł??? No tak, pewnie w cenie uwzględnili koszt tych badań klinicznych, hehe ;)

- Pyrosal – zawiera wyciąg z czarnego bzu, a tańszy niż Sambucol, ponadto także lipę, korę wierzby o dział. przeciwzapalnym i przeciwgorączkowym oraz liść podbiału (łagodzi kaszel). Smak bardzo słodki, porzeczkowy aromat. Podaję zwykle, kiedy przeziębienie zaczyna przybierać na sile i pojawia się stan podgorączkowy. Jeśli nie ma efektu po kilku dniach (zwykle jest poprawa) i nasila się temperatura/kaszel idę do lekarza.

- Scorbolamid Kids – również na bazie czarnego bzu, z dodatkiem wit. C, dzikiej róży i rutozydu – nam pomógł w lekkim przeziębieniu, ale takim z katarem i bez gorączki

- Pelavo Kids – odkryłam dopiero niedawno – na bazie pelargonii afrykańskiej – smak nieciekawy (próbowałam na sobie wersję dla dorosłych ta dla dzieci ma inny aromat, zresztą można rozcieńczyć) ale mój synuś wyszedł z przeziębienia (takiego paskudnego gdzie katar był już zielonkawy i kaszel brzydki). Podawaliśmy go 2 tygodnie i sprawdził się rewelacyjnie!

- PelBez – to połączenie pelargonii z czarnym bzem. Plus lipa, cynk, wit. C… Trudno mi wierzyć w kolejne cudo Aflofarmu – jestem w trakcie podawania młodszej, przeziębionej córce, więc zobaczymy. Ale skoro Pelavo tak się super sprawdziło to może tutaj będzie podobnie albo nawet lepiej?

- Herbapect junior – prawoślaz, lipa, tymianek, wit.C - osłaniająco na gardło i lekko wykrztuśnie na drogi oddechowe. Tymianek ma działanie wykrztuśne, a prawoślaz tylko powleka gardło. Jeśli dziecko ma kaszel raczej suchy – nie polecam! Nie mylić z Herbapectem dla dorosłych (na suchy i mokry kaszel) – ten ma zupełnie inny skład i nie zawiera ŻADNEGO składnika hamującego suchy kaszel!

Pomocne mogą okazać się także smarowanie klatki piersiowej i plecków dziecka maścią rozgrzewającą. Ma ona także działanie inhalujące. Do wyboru mamy Pulmex Baby od 6 mies., Depulol od 3 roku życia i Wicks VapoRub od 5 lat. No i jeszcze plasterki Aromactiv od 3 lat i żel od 1 dnia życia.

Oczywiście nie stosujemy kilku preparatów o podobnym składzie. Ja zwykle ograniczam się do 2 np. Cerutin Junior jako źródło wit C i rutyny i do tego jakiś syropek o działaniu przeciwzapalnym np Pyrosal/Sambucol a jeśli jest katar – oczyszczam nos solą morską i podaję aerozol na katar, jeśli kaszel to wspomagam się oczywiście syropami na kaszel – odpowiednio na suchy lub mokry. Zwykle na początku jest u nas kaszel suchy (chociaż syn ma astmę i tutaj przy infekcji i kaszlu my wchodzimy na poważniejsze leki rozszerzające oskrzela i zwiększamy dawkę stosowanych codziennie sterydów – u innych dzieci powinien wystarczyć po prostu syrop przeciwkaszlowy). Jeżeli dziecko gorączkuje to lekarze zwykle każą podawać coś przeciwzapalnego na gorączkę np. Ibuprofen (patrz tutaj : http://farmamama.blogujaca.pl/pomocy-goraczka-czym-ja-obnizyc/ ) i czekać do 3 dni, jeśli objawy nie słabną to wskazana jest wizyta u lekarza.

Temat nie został przeze mnie wyczerpany, oj nie! Jest cała masa leków na kaszel i katar, które można podać jak i domowych sposobów na złagodzenie przeziębienia (typu syrop z cebuli, czosnek, miód etc.), ale to na następny post…

 

Przeziębienie, katar i kaszel u dziecka od 1 do 3 lat

27 lis

Witam!

Tym razem zaproponuję kilka leków OTC (czyli bez recepty) na zwykłe przeziębienie dla dzieci w przedziale wiekowym 1-3. Dlaczego akurat taki wiek? Otóż dziecko poniżej roku – cokolwiek się dzieje powinno bezwzględnie być obejrzane przez lekarza. U takich maluszków praktycznie nic nie możemy zastosować sami, gdyż większość leków ma rejestrację dopiero od 1 roku życia (z wyjątkiem kropli na katar od 3 mies.). Ponadto u tak małych dzieci szybko może się pogorszyć i ze zwykłego kataru i kaszlu na następny dzień możemy mieć już zapalenie płuc… Dlatego malucha trzeba pokazać lekarzowi.

Dla dzieci powyżej 3 lat z kolei do wyboru mamy już znacznie więcej preparatów na przeziębienie i to będzie ujęte w następnym wpisie ;)

Co w ogóle mam na myśli pisząc „przeziębienie”?

- dziecko jest marudne, często ma stan podgorączkowy, lub niewysoką gorączkę

- ma katar lub kaszel lub „dwupak” czyli jedno i drugie

- boli je gardło, ciężko przełykać, skutkować to może słabszym apetytem

Jeśli pójdziemy z takim dzieckiem do lekarza, ten zapewne przepisze coś z poniższej listy i każe obserwować dziecko. Zwykle nie interweniuje się tutaj antybiotykiem (choć czasem rodzice się domagają, bo dziecko takie marudne), ba! Nawet jeśli dziecko ma gorączkę to lekarze zwykle każą czekać 3 dni bo może to być infekcja wirusowa z którą organizm sam sobie poradzi. Oczywiście przy gorączce podajemy leki przeciwgorączkowe – z paracetamolem lub ibuprofenem (ten drugi działa dodatkowo przeciwzapalnie). Szczegółowo omówione są tutaj: http://farmamama.blogujaca.pl/pomocy-goraczka-czym-ja-obnizyc/

Pozostaje nam wspomóc organizm w walce z przeziębieniem.

Co możemy podać?

- Przy łagodnych objawach, na pewno dobrze jest dać wit.C - Juvit C, Cebion, Witamina C Apteo itd. Dawkowanie można zwiększyć przy infekcji – informacje ile w jakim wieku są zawsze podane na opakowaniu (np. 3×10 kropli).

- Lipomal – na bazie wyciągu z lipy i malin – już od 1 roku życia, nie obniży gorączki, ale przy 37 stopniach zadziała lekko napotnie co obniży taką temperaturę

- Pneumolan Fluo – też od 1 roku, ale oprócz lipy i malin ma jeszcze cynk, wit. D (uwaga żeby nie przekroczyć dziennej porcji jeśli podajemy dodatkowo!) i wyciąg z czarnego bzu o działaniu przeciwzapalnym (nowość, to jedyny syrop z bzem dopuszczony do obrotu dla tak małych dzieci). Smak idealnie skorygowany sokiem z malin, polecam.

- Engystol – tabletki homeopatyczne, u nas sprawdzone, przetestowane i ulubione. Małym dzieciom tabletkę należy rozpuścić w wodzie i podać do picia (między posiłkami) 3x dziennie. Przy infekcji wirusowej sprawdzają się u nas znakomicie, już nie raz pomogły i dzieciom i mnie ;))

- Oscillococcinum – też homeopatia, tym razem granulki we fiolkach na grypę i inne infekcje wirusowe – podajemy całą fiolkę rozpuszczoną w wodzie 2x na dzień. Ja wolę jednak Engystol, łatwiej mi go rozpuścić, ale to też stosowałam z powodzeniem. Tu uściślę, że wg ulotki poniżej 6 lat stosuje się tylko na zlecenie lekarza bo zaraz będą komentarze że tego nie wolno…

Są także 2 leki o silniejszym działaniu, zawierające składniki chemiczne. Do niedawna były one na receptę, teraz już nie, dlatego można się natknąć na ich reklamy w TV i prasie.

- Neosine – od 1 roku – ten syrop stosuje się przy infekcji wirusowej, także grypie i ospie. Problem jest w tym, że nigdy nie wiadomo czy to infekcja wirusowa czy bakteryjna ;) Może więc równie dobrze nie zadziałać. Ja stosuję go dopiero jeśli nieskuteczne są u maluszka/starszaka inne syropy podane wyżej a przeziębienie trwa dłużej niż 4 dni bez gorączki (zwykle zresztą pod kontrolą lekarza bo tydzień z przeziębieniem w domku nie czekamy z małym dzieckiem…).

- Fosidal, Fenspogal, Pulneo i inne zawierające fenspiryd – subst. o działaniu przeciwzapalnym, zmniejsza ilość wydzieliny zapalnej i lekko rozszerza oskrzela co przekłada się na zmniejszenie częstotliwości kaszlu suchego, stosować można od 2 lat. Dużym minusem jest straszliwie gorzki smak – dzieci często po nim wymiotują, a trzeba tego dosyć dużo podać do wypicia i to 3x dziennie. Jedynie Fenspogal jest bananowy, choć i tak nadal gorzki. Co najważniejsze – ten syrop nie zawsze pomaga, a mogą wystąpić poważne działania niepożądane (np. przyspieszenie akcji serca). Szczerze mówiąc – nie polecam. Piszę o nim bo reklama w TV leci ciągle. Jak syn był mały stosowaliśmy go kilka razy, lekarze uparcie go zapisywali, żeby uniknąć stosowania antybiotyku i  nie pomógł. Właściwie pomógł tylko… RAZ,  w tym roku stosowałam go pierwszy raz od dawna u syna i tym razem o dziwo zadziałał? Ale mówię tu o dziecku 5-letnim, raczej nie dałabym go 2-latkowi. No i oczywiście najpierw sugeruję zastosować inne ziołowe syropy np. z lipą niż ten, chociaż reklama obecnie namawia do kupna tego specyfiku jako leku pierwszego wyboru w kaszlu. Nic bardziej mylnego!

KATAR

Leki zmniejszające obrzęk i ilość wydzieliny, dobieramy do wieku dziecka (powyżej 3 mies, mocniejszy powyżej roku i potem od 2 lat) – krople lub aerozole : Nasivin, Otrivin, Xylomethazolin, Nasic kids.  Przy czym pamiętać należy o prawidłowym stosowaniu i tak: krople podajemy do noska lekko odchylając głowę do tyłu, żeby spłynęły głębiej i nie wyleciały od razu. Oczywiście wygodniejszy jest aerozol.

Należy też uważać na Nasivin soft w aerozolu dla maluszków powyżej 3 mies. a poniżej roku. Często rodzice przychodzą z reklamacją, że nie działa. Przy prawidłowym stosowaniu (odchyleniu głowy dziecka do tyłu) wyciśnięta dawka to zaledwie jedna mała kropelka! Dla starszych dzieci po rozpyleniu widać chmurkę aerozolu.

Leki zmniejszające ilość wydzieliny zapobiegają powikłaniom kataru takim jak zapalenie oskrzeli czy zapalenie ucha.

Oprócz nich należy także jak najczęściej oczyszczać nos dziecka za pomocą wody morskiej w aerozolu i aspiratora (Marimer, Sterimar, Disnemar itp.) przy czym lepiej przy katarze sprawdza się woda morska hipertoniczna.

Dobrze sprawdza się także inhalacja z solą fizjologiczną – ale do tego potrzebny jest nebulizator za ponad stówkę, więc zakładam, że nie będziecie go kupowali tylko na katar…  No i jeszcze jest obawa, że dziecko nie będzie siedziało z maseczką na twarzy wpatrzone w cudowny buczący aparat jak w malowany obrazek tylko będzie się wyrywało na wszystkie strony jak tylko przytkniemy maseczkę do twarzy… No tu już musicie sobie jakoś poradzić, jeśli kupicie dobry i szybki nebulizator to czas rozpylania nie będzie aż tak długi a i dźwięk tak głośny (dobrze zwrócić na to uwagę PRZED zakupem).

Można spróbować jeszcze homeopatycznego aerozolu Euphorbium comp. – u nas się on kompletnie nie sprawdził, przy żadnym rodzaju kataru, no ale niektórym podobno pomaga ;) Tu uwaga – podobno bardziej rozrzedza wydzielinę.

Sprawdziły się za to homeopatyczne tabletki Coryzalia – tabletka rozpuszczana w wodzie i podawana do picia (3 x dziennie).

Ostatnio wypróbowałam także Sol Baby Katar od 1 roku życia  – byłam sceptycznie nastawiona na efekt „udrożnienia nosa”, którym producent chwali się na opakowaniu. W składzie tego preparatu nie ma substancji udrożniających nos tylko wyciąg z tymianku i propolis – oba bakteriobójcze i przeciwzapalne. Ale okazało się to niezłym połączeniem. Katar z zielonego zmienił się na biały i mniej wyciekał z noska (było go ciut mniej). Dlatego polecam. Dobra alternatywa dla chemicznego Nasivinu a lepszy niż tylko woda morska.

KASZEL

Mamy dwa rodzaje kaszlu – suchy i mokry, które wymagają podania zupełnie innych syropów.

Najpierw zwykle pojawia się  kaszel suchy, taki kaszel należy hamować bo niczemu on nie służy (tzw. nieproduktywny kaszel). To co możemy podać uszeregowałam od najsłabszych do najsilniej działających:

- Rubital – syrop na bazie wodnego wyciągu z prawoślazu i malin (ale nie zwykły prawoślazowy, bo zawiera wyciąg alkoholowy) – Rubital to syrop łagodzący podrażnione suchym kaszlem gardło. To ze środków łagodnych.

- Stodal – syrop homeopatyczny, pomaga przy kaszlu podrażniającym gardło (odczucie łaskotania, drapanie, suchy kaszel)

- Pneumolan Tussi – na bazie wyciągu z porostu islandzkiego i prawoślazu o dział. powlekającym i ochronnym na drogi oddechowe, dodatkowo odkażająca szłwia i wit. A regenerująca nabłonek oddechowy – od 1 roku życia

- Atussan mite lub Supremin lub krople Sinecod – wszystkie z butamiratem – subst. o działaniu p.kaszlowym i lekko rozszerzającym oskrzela, do stosowania od 2 roku życia, krople od 2 miesiąca

- Dexa Pico – podaje się go od 2 lat, ma działanie bezpośrednio na ośrodek kaszlu w mózgu (silne działanie!), co może powodować działania niepożądane takie jak nudności, wymioty i senność (u nas wszystkie wymienione wystąpiły). Do tego zawiera wyciąg z lipy o działaniu napotnym i przeciwgorączkowym

Kaszel suchy zamienia się potem w kaszel mokry – tutaj słychać odkrztuszanie zalegającej wydzieliny i syropy mają za zadanie ją rozrzedzić i pobudzić ruch rzęsek w oskrzelach do szybszej pracy – wszystko po to żeby pozbyć się tego z dróg oddechowych.

- syropy z wyciągiem z bluszczu – Prospan, Hederasal, Hedelix – działają upłynniająco na wydzielinę i rozszerzają oskrzela. Różnią się między sobą zawartością substancji czynnej (wynika to ze sposobu przygotowania wyciągu z bluszczu, tylko Hederasal jest standaryzowany na określoną zawartość związku czynnego, inne nie), Prospan i Hederasal od 1 roku życia, Hedelix dopiero od 5.

- Flegamina mite – od 6 miesiąca – rozrzedza gęstą wydzielinę i pobudza ruch rzęsek do jej szybszego usunięcia, smak truskawkowy, ale lekko gorzki.

- Ambroksol, Ambrosol, Entuss Junior, Flavamed – działanie podobne do Flegaminy (pochodna tej samej substancji czynnej co we Flegaminie), stosuje się od roku. Jedynie Flavamed ma malinowy smak, pozostałe gorzkie.

WAŻNE! Syropy wykrztuśne stosuje się do 17 ponieważ po upłynnieniu wydzieliny i położeniu się spać zalega ona w drogach oddechowych i powoduje… kaszel. Jeśli dziecko śpi jeszcze w dzień to przed spaniem także nie podajemy, bo sytuacja będzie identyczna.

NA BÓŁ GARDŁA

Dziecko nie powie nam na pewno że boli je gardło, ale można się tego domyślić po niechęci do jedzenia, wkładaniu rąk do buzi (u mnie także marudzeniu jak przy ząbkowaniu, chociaż żadnego ząbka nie było widać) no i warto zajrzeć z latarką czy jest czerwone. Zwykle właśnie po to idziemy do lekarza.

Dobrze sprawdza się aerozol Tantum Verde (lub odpowiedniki tańsze: Uniben, Hascosept). Działa i przeciwzapalnie i przeciwbólowo. O ile nam się uda psiknąć na tylną ścianę gardła co wcale nie jest łatwe…

Jeśli dziecko umie już ssać i nie boimy się, że połknie tabletkę – można dać pomarańczowe Laryng up Junior, porzeczkowe Isla cassis, czy lizaki do ssania na gardło (np. Mio Bio, Natur sept).

Teraz uwaga: jeśli mimo stosowania leków bez recepty po 3 dniach nie widzimy żadnej poprawy lub temperatura wzrasta czy też nasila się kaszel/katar należy bezwzględnie udać się do lekarza!

 

Wybór termometru dla maluszka

21 lis

Witam!

Niby proste jak drut – idziemy do apteki i kupujemy termometr. Ale tu się okazuje, że tych termometrów jest co najmniej kilka. A my chcemy oczywiście ten dobry, co nie?

Kluczowe pytanie jakie należy sobie zadać to może idiotycznie brzmi : „po co nam ten termometr?”. No głupio, wiadomo, temperaturę żeby zmierzyć. Ale tu trzeba sprecyzować. Sobie? A może dziecku? A gdzie ją chcemy sobie mierzyć: w ustach, odbycie czy w uchu? A może zwyczajnie pod pachą? Bo termometrów w aptece ci u nas dostatek… Są takie:

- zwykłe elektroniczne – na bateryjkę (wymienną lub nie, warto sprawdzić) – tu są różne firmy i ceny mogą być od śmiesznych kilku zł do kosmicznych kilkudziesięciu. Nie dajmy się nabić w butelkę, że super ekstra drogi termometr np. beuer jest niezawodny i mierzy 1 sekundę. Wierzycie w te bajki??? 1 sekunda to może, ale pomiar w odbycie, pod pachą dłużej. Z doświadczenia wiem, że po 1 sek. , ba nawet po 1 min.nie otrzymamy wiarygodnej temperatury. Często w ulotce (której nikt nie czyta, no bo włączyć umiemy, żadna filozofia) piszą coś w stylu „sygnał dźwiękowy oznacza, że temperatura nie zmieniła się w ciągu 1 min.” co nie oznacza absolutnie końca pomiaru! Najczęściej po sygnale dźwiękowym mamy ok. 35-36 stopni. Tylko. W praktyce należy czekać aż zapiszczy kilka razy i dopiero wtedy temperatura jest zmierzona!

- elektroniczne z giętką końcówką – owa wodoodporna końcówka przeznaczona jest do delikatnej „tylnej strony niemowlęcia”, należy ją natłuścić oliwką i mierzymy. Zaleta – krócej niż pod pachą, tu zależy od firmy jaki to będzie czas i jak długo to w tej pupie trzymać. Z góry współczuję dzieciaczkom…

- elektroniczne 3w1 na podczerwień3107-94707mierzą temp. w uchu, na czole i np. temp.płynu/otoczenia. Super sprawa – można zmierzyć temperaturę dziecku podczas snu na czole (niemowlę – na tętnicy szyjnej bo na czole nie zalecają!!!). Wydatek min. 40zł (na allegro) wzwyż do nawet 200zł. Czy warto? Ja się pokusiłam, na taki jak na zdjęciu, ale niezbyt to się sprawdza. Na czole za każdym pomiarem wychodzi inna temp., zwykle mierzę tylko jak dzieci śpią kilka razy i wyciągam średnią. Daje mi to ogólne pojęcie czy mają gorączkę czy nie. Bywało i tak, że ten termometr pokazywał tylko 36,7 (4x z rzędu!) a zwykłym termometrem elektronicznym wyszło już 38… Wersja douszna jest bardziej dokładna, ale też zaniża temperaturę o kilka kresek. Może lepszej firmy byłby dokładniejszy, ciężko powiedzieć.

- douszne – podobnie jak wyżej, bardziej precyzyjne niż zwykłe elektroniczne a i czas pomiaru jest krótszy (zwykle 1-3sek).  Należy przy tym zawsze mierzyć w tym samym uchu, żeby pomiar był wiarygodny i kierować tak, żeby promienie IR (podczerwone) padały na błonę bębenkową. W praktyce raczej trudne.

- na podczerwień w formie „pistoletu” – pomiar wykonywany jest z odległości ok 1-2cm. Drogie, jeszcze się na to nie szarpnęłam i nie zamierzam. Siostra taki ma i zadowolona, ale po pobytach w szpitalu na oddziale rekreacji wiem, że każdy ma taką samą temperaturę, identyczną co do przecinka, zdrowy i chory, no chyba że już naprawdę jest gorączka 39 stopni to taki też wskazywał… O czymś to świadczy, no nie???

- termometr kontaktowy, paskowy – koszt ok 4zł, taniutki a całkiem niezły – na pasku mamy skalę barwną z zaznaczonymi kolorami. Termometr taki pokazuje po przytknięciu do czoła np. 38 stopni w kółku a to ile kresek doliczyć to się odczytuje ze skali barw, np zielone 38 to 38,0 niebieskie 38 to 38,5. Niedokładny, ale można zbadać na czole czy jest gorączka czy nie BEZ BUDZENIA DZIECKA. I to tylko za 4zł. Aha – i jest wielorazowy!

- zwykły najzwyklejszy termometr szklany – już niestety nie rtęciowy, bo te są wycofane (a swoją drogą szczepionki z rtęcią nie są, ciekawe…). W środku jest najczęściej gal. Niestety są one tak beznadziejne, że nie warto się z tym męczyć. Długo mierzą, a potem trudno je strzepnąć. Nie mówiąc już o tym, że można zbić i skaleczyć dziecko…

- mamy jeszcze termometr w smoczku – dla amatorów ssania jak znalazł bo chwilkę ten pomiar jednak trwa. Dla mnie jedną wadą tego termometru jest kształt smoczka. Moje dzieci są przyzwyczajone tylko do jednego kształtu smoczka i to nie jest ten kształt (odpowiada on smoczkom z Aventu), więc wypluwały go zanim zdążył zmierzyć do końca… no nie udało się niestety…

Może jeszcze powiem jakiego termometru używam najczęściej ja- pani magister farmacji… ;))

Otóż tego zwykłego najzwyklejszego za 9zł, którym mierzę pod pachą, czekam 5 min. i wiem, że to wiarygodna temperatura!

 

Wybór aspiratora do odciągania kataru

12 wrz

Witam!

Wydawałoby się, że wybór aspiratora do odciągania kataru jest prosty – znaczy, na pierwszy rzut oka aspiratory są identyczne, więc po co wogóle wybierać? A jednak!

Wiadomo, że katar u dziecka, zwłaszcza małego jest denerwujący i dla dziecka i dla rodziców. Mały człowiek sam nie umie jeszcze wydmuchać noska, a jeśli katar zalega, bądź spływa po tylnej stronie gardła może doprowadzić do powikłań takich jak: zapalenie gardła, krtani, oskrzeli i płuc (częste u niemowląt z kilkudniowym katarem), mało tego konsekwencje to też zapalenie zatok czy zapalenie ucha. Wszystkie wymienione wymagają podania antybiotyku, więc… warto zainwestować w to magiczne urządzenie, zwane ASPIRATOREM…

Można oczywiście kupić zwykłą gruszkę (koniecznie z gumowym końcem!) – koszt kilka zł, ale można nią równie dobrze co odciągnąć katar uszkodzić śluzówkę w nosie dziecka, więc raczej nie polecam.

Z aspiratorów jest też kilka do wyboru – najpopularniejszy to FRIDA , jest jeszcze OTRIVIN BABY, MARIMER BABY czy SOPELEK – koszt ok. 20-30zł. Tutaj końcówka jest szersza niż w gruszce i o to chodzi – nie wpychamy jej głęboko do nosa maluszka, dzięki temu jest bezpiecznie, choć niekoniecznie …. skutecznie. Zależy jakie kto ma płuca i jak długo jest w stanie „zasysać” wydzielinę ;) Przy mocno lejącym się katarze – jest w miarę ok – coś tam się odciąga, ale jeśli katar jest mega gęsty – nasze płuca nie dadzą rady. Co znaczy, że lepka wydzielina zostanie na swoim miejscu. Zostaje jeszcze kwestia wymiany jednorazowych filtrów i czyszczenia – Frida jest niestety jednoczęściowa (załączona jest wprawdzie mała szczoteczka, no ale trzeba się napracować), Marimer i Otrivin są otwierane i łatwiej je wyczyścić.

Ostatnio kupiłam jeszcze jeden wynalazek – KATAREK PLUS – i teraz moje życie jest prostsze. Cudownie proste! Nie muszę już odciągać tego kataru wytężając płuca i nabawiając się zapalenia gardła bo robi to za mnie… odkurzacz!!! Tak, odkurzacz. Wiem – brzmi strasznie. Wyprzedzając wasze pytanie – dziecku nic nie jest. Protestuje mniej niż przy zwykłym aspiratorze. I nie, nie zwariowałam. Odkurzacz nie może być większej mocy niż 1800W.  Siła ssąca odkurzacza, po odpowiednim zmniejszeniu w komorze redukcyjnej odciągacza, jest bezpieczna dla dziecka ( nawet dla noworodka!), dodatkowo jest jednostajna, co umożliwia dokładniejsze oczyszczenie nosa i zatok. Co też ważne – wersja „plus” rozłącza się do mycia. Jest naprawdę rewelacyjny, odciąga wydzielinę, której zwykły aspirator nie odciągnął wogóle! Efekt – po 2 dniach z zielonego kataru i budzenia w nocy z zatkanym nosem moje dziecko ma już wydzielinę przezroczystą i przesypia noc bez problemu z noskiem. Co ciekawe, w aptece podchodziłam do tego naprawdę sceptycznie, trochę mnie przerażała wizja użycia tego z siłą ssącą odkurzacza, ale po namowie koleżanki spróbowałam i teraz – polecam! Koszt najwyższy z wymienionych bo ok. 45-50zł, ale warto a w zestawie są 2 końcówki, więc dla dwójki dzieci akurat!

Film instruktażowy można obejrzeć tutaj:

 

Jaki tran jest najlepszy?

10 wrz

Witam!oil-315528_1280

Zbliża się czas jesiennych przeziębień, więc pora wybrać dla dzieci coś na wzmocnienie odporności. Tym razem będzie o tranie. Tran zawiera kwasy z rodziny omega-3 oraz wit. D. Dlaczego warto podawać omega-3 pisałam już w poprzednim poście http://farmamama.blogujaca.pl/dlaczego-kwasy-omega-3-sa-takie-wazne/

Czyli co bierzemy pod uwagę, kiedy wybieramy najlepszy tran dla naszego dziecka? Z mojego doświadczenia powiem, że:

1) SMAK  :-D ,

2) zawartość DHA – najlepiej jak producent podaje konkretną ilość DHA i EPA w tranie, a nie tylko ile oleju rybiego jest w kapsułce!,

3) stosunek DHA/EPA – powinien wynosić 3/2, wtedy wchłanianie jest najlepsze

Poniższe zestawienie pokazuje zalety i właściwości tych preparatów, które miałam okazję testować u moich dzieci i sama spróbować (a co!):

Nazwa Zawartość DHA i EPA Smak Uwagi
Moller’s Baby tran norweski, cytrynowy 12/8 g/100ml

300/200mg w porcji 2,5ml

jak olej, niewielki posmak ryby+ sztuczny aromat cytrynowy, nie jest kwaśny Chyba najlepszy na rynku, nadaje się już od 6 miesiąca, duża zawartość DHA i EPA
Tran islandzki Oleofarm, naturalny 8/7,6 g/100ml

100/95mg w porcji 1,25ml

ryby nie da się ukryć, może cytrynowy lepszy Porcja dla dzieci od 3 do 10 lat zawiera tylko 2,4 mcg wit.D a to o połowę za mało, ekonomiczne dawkowanie bo tylko 1,25ml
 Moller’s Omega-3 Rybki żelki  200mg DHA i 50 EPA w 1 rybce  bardzo tłuste, tutti-frutti, mają mało wspólnego z żelkami  Polecane od 3 lat, dla tych dzieci co nie lubią tranu, ale są strasznie tłuste więc to raczej nie pomaga, poza tym 2 szt. dziennie, opakowanie starcza na 18 dni
 Mio Bio Alaskan, żelki z super tranem  23,2mg DHA i 17,4mg EPA w 2 żelkach  pycha, nie czuć wogóle żadnej ryby! Fajne kształty i kolory  Dodatkowo zawierają olej z wątroby rekina i prebiotyk co wzmacnia odporność, wit. D tylko 0,7mcg w 2 żelkach (kpina chyba), niska zawartość omega-3, no ale smakują tak dobrze, że trzeba się tego spodziewać
 Alfa&Omega Junior kaps. do żucia  220mg DHA i 48 EPA w 2 kaps.  niezły smak, tutti-frutti, mało czuć rybą  Dobra alternatywa dla dzieci, które nie lubią tranu, całkiem dobra zawartość DHA i niska cena
 Omegamed Odporność – syrop lub saszetki z syropem  130mg DHA w saszetce  DHA pochodzi z alg, nie czuć wcale rybą, smak pomarańczowy, bardzo słodkie i gęste – jak miód  Dodatkowo miód, wit.C i wit.D (w dużej dawce), idealne dla alergików (uczulenie na ryby), wegan, dzieci nie lubiących posmaku ryby. Wygodne – saszetka otwierana do buzi
Multiomega syrop smak owoców tropikalnych (Domowa Apteczka)  2,5/3,9g w 100ml
125/195mg w porcji 5ml
Bardzo tłusty i gęsty, smak raczej gumy balonowej niż owocowy Super połączenie – dodatkowo 12 witamin, cynk i jod, nie czuć aż tak rybą ale jest bardzo gęsty i trudny do przełknięcia

Ważne, żeby podawać takie preparaty przez dłuższy czas. Najpierw jest potrzeba tzw. wysycenia organizmu. Niektórzy producenci zalecają nawet początkowo 2x większą dawkę a po 3 mies. należy ją zmniejszyć. Stosujemy się oczywiście do zaleceń producenta, bo tran zawiera też wit. D której wypadałoby nie przedawkować… Ostatnio pediatrzy mówią też o suplementacji wit.D nie tylko w CAŁYM pierwszym roku życia dziecka, ale nawet do 5 lat! Większość naszych dzieci ma w tym okresie niedobory wit.D, więc tran jest naprawdę dobrym rozwiązaniem. Ale warto wiedzieć, że odporność dziecka nie zwiększy się po tygodniu jego podawania… Najlepiej zacząć jeszcze PRZED rozpoczęciem żłobka/przedszkola/szkoły, nawet już w sierpniu.

Wydaje się, że najlepszy byłby tran Mollers – niestety syn tego nie chciał za nic. Podejrzewam, że gdybym mu to podawała „od małego” nie byłoby tak źle, no a przekonać wtedy dwulatka do wypicia tego tranu nie było szans. Dlatego stosowałam najpierw żelki MioBio Alaskan, potem Omegamed odporność w saszetkach – tu się sprawdziło rewelacyjnie. Co ważne – zadziałało super – przez cały czas brania czyli 3 m-ce nie było poważnej choroby.Teraz, kiedy już jest starszy (5 lat) stosujemy kapsułki (Preventic extra 1×1). Syn je rozgryza i po problemie a koszt duuużo niższy ;) Też wzmacniają odporność, a nie jest to tran tylko olej z wątroby rekina. Czym to się różni to już temat na następny post ;)

A ponieważ jesień zbliża się wielkimi krokami a z nią sezon jesiennych przeziębień zastanów się, który tran byłby najlepszy. Ja już wiem, który kupię!

 

Dlaczego kwasy omega-3 są takie ważne?

06 wrz

Witam!

Wiele się słyszy o stosowaniu kwasów omega-3. Są to tzw. NNKT-niezbędne nienasycone kwasy tłuszczowe. Organizm nie potrafi ich sam wytworzyć dlatego trzeba je dostarczać z pożywieniem. Źródłem omega-3 są tłuste ryby morskie oraz algi. Wśród kwasów tych mamy kilka najczęściej wymienianych, oznaczane są skrótami: – ALA (alfa-linolenowy). EPA (eikozapentaenowy), DHA (dokozaheksaenowy). Z ALA powstaje EPA a z EPA DHA.

DHA u kobiet w ciąży

Podaż DHA jest ważna od pierwszych dni życia a nawet już w życiu płodowym. Wspiera rozwój ośrodkowego układu nerwowego płodu a w konsekwencji funkcji poznawczych dziecka, mowy oraz narządu wzroku. Pamiętajmy, że do 40 tyg. ciąży rozwija się 70% masy mózgu, kolejne 15% do 1 roku. U matki natomiast może zmniejszać częstość pill-316601_1280występowania stanu przedrzucawkowego a także depresji u kobiet ciężarnych. Zaleca się stosowanie 500-1000mg DHA/dzień. Najlepiej kontynuować stosowanie po porodzie ponieważ omega-3 przenikają do mleka matki i wspierają rozwój mózgu dziecka. Czy warto wydawać tyle kasy na te suplementy? Najbardziej popularny PregnaDHA 250mg to ok 35zł a PregnaPlus (razem z witaminami) to ok 40zł I to na miesiąc, razy 9… 8-O Dla mnie – warto. Zwłaszcza, jeśli w rodzinie mamy tzw. obciążony wywiad – cukrzycę, nadciśnienie, miażdżycę, astmę, AZS itp. Jeśli nie chcemy wydawać tyle kasy można równie dobrze kupić same kwasy omega-3, takie gdzie DHA jest standaryzowane do ilości 250mg.

DHA u niemowląt i dzieci

Ponieważ DHA jest ważne także u niemowląt zaleca się jego suplementację po porodzie (!) w dawce 250mg. Ma to wpływ na szybszy rozwój psychomotoryczny dziecka, rozwój narządu wzroku i układu nerwowego oczywiście.Chyba jedyny na rynku preparat zarejestrowany od 1 dnia życia to OmegamedBaby – kapsułki twist-off, olej jest z alg – co eliminuje możliwość uczulenia niemowlęcia na ryby oraz jakiekolwiek zanieczyszczenia metalami ciężkimi. Jest wersja już z wit. D oraz bez. Jedyny minus wg mnie – ręce po otwieraniu są tłuste i …eee śmierdzą rybą, a dziecko wg mojego męża „czuć kutrem rybackim, co ty jej znowu dawałaś???” Ale plusów jest tak dużo, że jak najbardziej polecam :)

Najbardziej dynamicznie mózg rozwija się do 3 roku życia by osiągnąć całkowitą masę do 6 lat. To nie przypadek, że 6-latki mają iść do szkoły… ;) Potem skok w rozwoju i ponowna dynamizacja przypada między 7-9 rokiem życia (co najczęściej zbiega się u dzieci z diagnozą ADHD, też nie przypadek) oraz u nastolatków.
U dzieci prawidłowa podaż kwasu DHA ma wpływ nie tylko na ośrodkowy układ nerwowy oraz na obniżenie ryzyka zespołu metabolicznego i innych zaburzeń takich jak procesy miażdżycowe naczyń krwionośnych. DHA podajemy także w AZS i alergii a nawet przy ADHD – łagodzi ich objawy.
My Polacy nie jemy wystarczająco często (mówimy tu o 2-3 x tydzień) ryb morskich (muszą to być ryby morskie żywiące się algami, które są źródłem DHA, a nie ryby z hodowli!!!). Ponadto w przypadku kobiet w ciąży, matek karmiących, niemowląt i dzieci do 7 lat pojawia się problem zanieczyszczenia ryb morskich metalami ciężkimi (rtęć, ołów) oraz dioksynami. Im większa ryba tym więcej zdążyła skumulować tych substancji. Odkładają się one w naszym układzie nerwowym i są szczególnie niebezpieczne, zwłaszcza dla mózgu dopiero rozwijającego się dziecka. Dlatego powinniśmy suplementować kwasy omega-3.

Dokładniejsze omówienie preparatów zawierających kwasy omega-3 dla dzieci w kolejnym poście, zapraszam wkrótce ;)

 

Źródło:

„LDL i HDL – dwie strony cholesterolu w aspekcie – Kwasy tłuszczowe omega-3 i fitosterole w profilaktyce chorób układu sercowo-naczyniowego” – dr n.med. Anna Fila-Daniłow

Prezentacja firmy HOLBEX 2008r.

http://www.doz.pl/czytelnia/a1371-Wspaniale_wlasciwosci_kwasu_DHA

 

Naturalne metody obniżania gorączki u dzieci

29 sie

Witam!

Temat gorączki u dzieci nadal powraca – tym razem będzie o bardziej naturalnej metodzie – kąpiel ochładzająca. U mnie często stosowana, bez względu na wiek – działa zawsze, ale musi być odpowiednio przeprowadzona.

U niemowlaka nalewamy wody do wanienki ale o temp. uwaga!!! TYLKO 1-2 stopnie niższej niż jego ciało i stopniowo dolewamy trochę zimniejszej. Mały pikuś. Chodzi o to, żeby schłodzić chociaż o 0,5-1,0 stopień. Starszaka pakujemy pod gorący jak on sam prysznic i regulujemy odpowiednio wodę na chłodniejszą. Wiadomo że nikomu nie chce się mierzyć najpierw dziecku gorączki a potem jeszcze temperatury wody.  Ale trzeba uważać, żeby ta woda nie była za zimna – wtedy można odnieść skutek odwrotny (naczynia krwionośne pod wpływem zimna kurczą się co powoduje wzrost temperatury!). Zwykle dziecko w takiej kąpieli po chwili (kilka minut) zaczyna się lepiej czuć – widać to gołym okiem i wtedy można malucha wyciągnąć z wody. No i na miłość boską – nie przykrywamy biedaka kołdrą po samą szyję!  Nawet jak babcia stwierdzi, że dziecko przecież „musi się wypocić”. Absolutnie nie! Właściwie to na odwrót – dzieci nie mają jeszcze tak wykształconego ukł termoregulacji i takie przykrycie kołdrą to jak włożenie go do ciepłego termosu – nie ma szans się ochłodzić i odprowadzić ciepła do otoczenia.

Można zrobić też zawijanie łydek zimnymi okładami – ale jakie dziecko sobie na to pozwoli to nie wiem… Albo kompres zimny w okolicach wątroby (najcieplejszy organ ciała) – ale szanse bliskie zeru, że się uda to na dziecku przytrzymać. Są też plastry chłodzące na czoło np. Apap Ice czy Ibum Ice. Wbrew pozorom nie zawierają żadnego leku – tylko naturalne olejki np. miętowy mające za zadanie ochłodzenie np. czoła.

Tak więc do wyboru na gorączkę jest naprawdę dużo. Od syropów, przez czopki po metody naturalne. Ale najważniejsze, żeby to na co się zdecydujecie pomogło i gorączka spadła. A wtedy nasze pociechy potrafią znowu nieźle dać w kość – jakby były zupełnie zdrowe… Ba, nawet z gorączką 39 stopni niektóre osobniki szaleją na całego!

A w następnym poście – podawanie leków dla opornych – mały tutorial – zapraszam wkrótce!