RSS
 

Archiwum dla kategorii ‘Różne inne’

Astma u dziecka – jak z tym żyć

18 kwi

Witam!

Kiedy mój syn miał 3 lata trafiliśmy zupełnie przypadkiem do lekarza pulmonologa. Mieliśmy wykonać tylko prześwietlenie płuc ale po osłuchaniu dziecka okazało się, że ma świsty w oskrzelach – natychmiast na miejscu dostał inhalację. I pomału zaczęliśmy oswajać się z podejrzeniem astmy. Na początku był strach – jak on będzie z tym żył. Codzienne inhalacje, ograniczenia w uprawianiu sportu, wogóle w funkcjonowaniu. Ale teraz po 2 latach już wiem, że to nie jest takie straszne. Tylko raz musieliśmy pilnie jechać na pogotowie, bo dziecko się dusiło. Po tym incydencie zmieniłam pediatrę (która tego samego dnia go badała i stwierdziła, że nic mu nie jest). Rozpoznanie astmy u małego dziecka jest bardzo trudne. Dlatego opiszę jakie były u nas objawy na początku – zupełnie lekceważone przez lekarzy (chodziliśmy do kilku różnych pediatrów i nikt nigdy nawet nie zasugerował, że to może być astma).

Co powinno zaniepokoić:

- kaszel – suchy kaszel, czasem „szczekający”, dziecko kaszle co chwilę (np. co 30 sekund) tak jakby coś mu siedziało na krtani, płytko oddycha, może być osowiałe, jakby zmęczone – tego po moim dziecku zwykle nie widać. Tylko raz był osowiały – skończyło się na pogotowiu. Kaszel nie trwa cały dzień tylko pojawia się najczęściej w nocy – gdzieś tak o drugiej-trzeciej (dokładnie wtedy, kiedy najlepiej się śpi… ;) albo nad ranem (ta pora też jest niezła – wstajesz, dajesz inhalację, kładziesz się na 15 min. i dzwoni budzik do pracy…)

- dziecko szybko się męczy – nie lubi biegać, jeździć na rowerze i inne wysiłkowe rzeczy – tu uwaga – syn biega jak inni, ale nie lubi np. się ścigać, po szaleństwach na dworze czasem kaszle (czyli mamy skurcz oskrzeli)

- kaszel po nagłej zmianie temperatury – np. przy wejściu z zimnego dworu do ciepłego mieszkania, czasem wyzwala go też zimne powietrze

- jeśli jest astma alergiczna kaszel może pojawić się np. po kontakcie z kotem czy innym futrzakiem, albo po odkurzaniu dywanu zwykłym odkurzaczem (konieczny filtr HEPA)

Niestety ten kaszel może być mylony ze zwykłym przeziębieniem. Poprzednia pediatra kazała nam dawać syropy na kaszel – coraz to inne, w końcu inna pediatra rozpoznała zapalenie oskrzeli – kolejno 2 antybiotyki… Prywatnie chodziliśmy do specjalisty neonatologa – leczyła homeopatią też bez efektu…  Na szczęście trafiliśmy w końcu na dobrego pulmonologa. Jak wygląda rozpoznanie astmy u małego dziecka? U dorosłego podstawą jest spirometria. Dziecko jest za małe na to badanie. Astmę można stwierdzić podając dziecku sterydy jeśli po okresie odstawienia ich nadal ma napady duszności. U nas ostatnie odstawienie sterydów skończyło się takim napadem, więc póki co musimy je stosować dalej.

Astma w praktyce. Jak to wygląda? IMG_20150418_204755

Mały dostaje inhalacje 2x dziennie przez tubę. Wcześniej tuba obejmowała też nos, teraz ma tylko ustnik. Nie jest to skomplikowane, dziecko już prawie samo potrafi wykonać inhalację. Dodatkowo w razie duszności podajemy drugi aerozol, też przez tubę – taki rozszerzający oskrzela. Problem jest jeszcze taki, że dziecko samo nie wie kiedy to zrobić – nie potrafi powiedzieć, że ciężko mu oddychać.

Mamy od niedawna jeszcze takie urządzonko jak Peak Flow Meter. IMG_20150418_204706Najpierw określiliśmy maksymalną pojemność płuc dziecka (max. wydech). Pomaga nam to określić, czy objętość płuc jest zmniejszona (mniej powietrza dziecko wydycha co widać na aparacie). A wtedy trzeba dać dodatkową inhalację rozszerzającą oskrzela.

Co jest najgorsze dla mnie jako rodzica dziecka z astmą? Strach, że w razie duszności w przedszkolu nikt tego nie zauważy. A druga rzecz to fakt, że jest bardziej podatny na wszelkie infekcje. Dla jego kolegów kończą się one 3 dniowym pobytem w domu z przeziębieniem a u nas zapaleniem oskrzeli i tygodniem w domu. Potem wraca do przedszkola i bywa tak, że jest tam 3 dni i łapie kolejną infekcję.  Wiadomo, że taka sytuacja nie jest zbyt komfortowa w naszej pracy, całe szczęście, że mamy babcię i nianię…

Dziecko z astmą w przedszkolu i szkole?

Podejrzewam, że jeśli napisałabym na podaniu o przyjęcie dziecka do przedszkola publicznego, że ma astmę, na bank byśmy się nie dostali. Została ona stwierdzona już we wrześniu po przyjęciu, więc… W przedszkolu (publicznym) nie ma pielęgniarki i nie wolno dzieciom podawać ŻADNYCH leków. Jeśli syn zacznie kaszleć to panie zwykle myślą, że pewnie jest przeziębiony. W razie duszności mają dzwonić po rodziców i wtedy ja lub mąż mamy przyjechać z pracy z inhalatorem (!!!)… Albo dzwonić na pogotowie. Paranoja…. Efekt jest taki, że jeśli dziecko choć trochę kaszle rano to albo zostaje w domu, albo dostaje od razu aerozol rozszerzający oskrzela i jeśli kaszel ustąpi (zwykle jak ręką odjął) idzie do przedszkola. Aerozol ten (Ventolin) działa do 6 godz. więc na czas pobytu w przedszkolu jest zabezpieczony. Ale rzecz jasna nie tak to powinno wyglądać bo nie można stosować tak często Ventolinu… Może w innych przedszkolach jest inaczej, no ale my mamy właśnie takie.

Ostatnio mieliśmy też okazję rozmawiać z dyrektorem przyszłej szkoły syna i tam jest taki plus, że jest pielęgniarka. Ale znów dziecko jest w klasie i nie wiadomo czy nauczyciel (potem inni nauczyciele przedmiotowi) będą w stanie rozpoznać objawy duszności i odróżnić je od przeziębienia. A jeśli rozpoznają – to muszą jeszcze iść do tej pielęgniarki (inne skrzydło budynku) u której będzie aerozol z tubą. Najchętniej schowałabym mu ten aerozol do szafki, ale nie wiem, czy cała klasa by się przypadkiem nie inhalowała :) I tak źle i tak niedobrze… Zanim pójdzie do szkoły będziemy musieli jakoś rozwiązać ten problem.

Czy jedynym leczeniem jest stosowanie sterydów?

Niestety u nas tak – w najmniejszej dawce, która zabezpiecza dziecko przed występowaniem duszności. Im rzadziej stosujemy dodatkowy aerozol rozszerzający oskrzela – tym lepiej kontrolowana astma. Jest takie badanie które określa czy w oskrzelach jest stan zapalny. FENO – badanie tlenku azotu w powietrzu wydychanym. Można je wykonywać bez względu na wiek, polega tylko na spokojnym, jednostajnym dmuchaniu w rurkę. Pokazuje, czy astma jest dobrze kontrolowana, czy dawki sterydów są wystarczające. NFZ go oczywiście nie refunduje, bo przecież po co…

U nas dochodzi jeszcze alergia – usiłujemy ją namierzyć od 2 lat, w testach nic nie wychodzi, a ewidentnie widać, że wiosną, pod koniec lata i późną jesienią pyli „coś” i mamy mimo stosowania sterydów ataki kichania, kaszlu, zmiany na rogówce oka – takie atrakcje. Pomagają dodatkowe leki przeciwalergiczne. Teraz chodzimy do nowego alergologa – może uda nam się wreszcie to „coś” bardziej namierzyć…

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Różne inne

 

Odrobaczanie co rok – daleko idąca profilaktyka?

11 kwi

Witam!

Ostatnio miałam okazję przeczytać dyskusję na pewnym forum odnośnie odrobaczania dzieci. Okazuje się, że wielu rodziców podaje swoim dzieciom leki (na receptę – Pyrantelum, Zentel, Vermox) sezonowo – najczęściej po lecie. No bo wiadomo – piaskownica, brudne rączki do buzi i można nabawić się co najmniej owsików. Ale żeby te preparaty podawać profilaktycznie??? Tzn. bez ŻADNYCH objawów u dziecka sugerujących jakieś zarażenie??? No to już gruba przesada! Jestem absolutnie przeciwko i tym postem postaram się wyjaśnić dlaczego. Co ciekawe – są to leki na receptę i raczej ciężko je zdobyć bez (nie wydajemy takich specyfików bez recepty, no ale wiadomo że są wyjątki). Jeśli pediatra wypisze receptę za namową rodzica nie mam nic do gadania – muszę wydać.

Zastanawia mnie skąd takie przeświadczenie, że odrobaczać się powinno dzieci przynajmniej raz do roku?

To nie psy ani koty, które „profilaktycznie” należy odrobaczyć – zresztą nawet u zwierząt przeprowadza się najpierw badanie kału w kierunku pasożytów.

Czy leki przeciwrobacze wogóle są bezpieczne, czy można je stosować tak sobie, raz, dwa razy w roku? Czy jest sens robić badanie kału, skoro i tak może wyjść fałszywie ujemne?

1) Bezpieczeństwo i działania niepożądane – mechanizm działania tych leków polega zwykle na porażeniu układu nerwowego robali co prowadzi do ich wydalenia z organizmu. Niestety martwe robaki uwalniają duże ilości toksyn, które zostały nagromadzone w ich tkankach – stąd mogą wystąpić działania niepożądane takie jak: nudności, wymioty, bóle głowy, wysypka, reakcje alergiczne wymagające stosowania sterydów, nawet reakcje z układu nerwowego (np. drgawki u małych dzieci – stąd stosuje się tylko powyżej 2 lat). Tym silniejsze im więcej pasożytów było w organizmie. Zaznaczyć należy, że działania niepożądane opisywane w ulotce (wszystkie rzadkie czyli 1:1000 do 1:10 000 przypadków) dotyczą samej substancji leczniczej. Ponieważ bada się to na ZDROWYCH ludziach a nie na ludziach którzy mają pasożyty! Czyli może wystąpić i rzadkie działanie z ulotki (dajmy na to biegunka) + reakcja alergiczna na uwolnione toksyny.

Co w przypadku kiedy robali jednak nie mamy? Stosując profilaktycznie narażamy dziecko na działania niepożądane (te z ulotki).

2) Stosowanie bez badania kału – skoro nie wiemy jakiego robala mamy to skąd wiedzieć jak zastosować lek??? Przy owsikach stosuje się 1 tabletkę i powtórka po 14 dniach, ale już przy tasiemcu czy gliście ludzkiej stosuje się przez 3 kolejne dni!

3) Czy jest sens robić badanie kału – no nie oszukujmy się – badanie kału powinno być zrobione przed ale i PO kuracji (aby sprawdzić, czy zadziałała). Niestety wykrywalność robaków jest bardzo niska, ponieważ trzeba trafić na odpowiednią fazę cyklu rozwojowego, kiedy to robaki (owsiki, człony tasiemca) lub ich jaja (glista ludzka, tasiemiec) są obecne w kale. Podobno najłatwiej o to w czasie pełni księżyca (hehe ;) Druga rzecz to dobre laboratorium – jaja szybko ulegają rozpadowi w niekorzystnym środowisku, więc jeśli są trzymane w laboratorium w lodówce i zbadane po kilku dniach… No to – wiadomo, że nic nie wyjdzie… Najlepiej zrobić badanie kału z 3 różnych próbek (z różnych dni) – będzie bardziej wiarygodne.

 Objawem zarażenia pasożytami mogą być:

- nadpobudliwość u dziecka

- kaszel, zwłaszcza w nocy

- zgrzytanie zębami – też w nocy

- duża ochota na słodycze – to cukier robaki lubią najbardziej ;)

- bóle brzucha, biegunki, wymioty (zwłaszcza powtarzające się w odstępach czasu)

- blada cera i „worki” pod oczami

- w przypadku owsików – swędzenie w wiadomym miejscu i to najbardziej dokuczliwe po położeniu się do łóżka – wtedy owsiki wychodzą w poszukiwaniu … eee… kolejnego żywiciela? albo na małe owsikowe bara-bara? W każdym razie wyłażą i wtedy można samemu sprawdzić, świecąc latarką – można je zobaczyć gołym okiem.

Jeśli są faktycznie któreś z powyższych objawów (kilka z nich) to wtedy należałoby zrobić to badanie kału.

Czy można coś podać jak nic w badaniu nie wyjdzie a objawy są – to już waszego lekarza decyzja. Można jeszcze spróbować specyfików ziołowych np.  ParaFarm. To takie ziołowe krople o działaniu przeciwrobaczym i oczyszczającym. Stosuje się codziennie 2x 15 kropli (dzieci) pół godz. przed posiłkiem. Kuracja powinna trwać 7dni, można ją powtórzyć po 3 miesiącach.

Czy to jest skuteczne? Stosowałam u syna ale mieliśmy tylko podejrzenie glistnicy.  Podejrzane objawy (wymioty i bóle brzucha co 2 tygodnie) ustąpiły, ale nie wiem czy była to glistnica czy infekcja (3x pod rząd?). W każdym razie na pewno nie dałabym mu leków na receptę „profilaktycznie”.

Ciekawe swoją drogą co niektórzy rodzice podają jeszcze swoim dzieciom w ramach tak szeroko pojętej profilaktyki…

 
Komentarze (3)

Napisane w kategorii Różne inne

 

Alergia u dziecka – testy alergiczne

05 kwi

Witam!

Miałam ostatnio okazję poddać dziecko testom alergicznym, więc sporo się na temat alergii dowiedziałam. Okazuje się, że są 2 rodzaje reakcji alergicznej – oczywiście obie mam zaliczone. A jak. U obojga dzieci miałam do czynienia z uczuleniem na mleko. Z tym, że u syna objawy (wysypka, AZS, śluz w kupce, nawet ślady krwi, kolki) występowały od razu – i to jak się okazuje była reakcja IgE zależna. To się dowiedziałam po fakcie. U córki natomiast po wypiciu mleka (nakarmieniu piersią jeśli ja piłam wcześniej mleko) wysypka na buzi pojawiała się następnego dnia, nasilała się jeśli nadal nie trzymałam diety bezmlecznej. I to była tzw. reakcja typu późnego – IgE-niezależna.

Ma to znaczenie właśnie jeśli chodzi o diagnostykę. A konkretnie – dziecko uczulone na mleko krowie powinno być na mleku modyfikowanym takim specjalnym na receptę, dla dzieci z alergią. I tu pediatra lub alergolog może chcieć uzyskać potwierdzenie w postaci testu alergicznego. Oczywiście testy alergiczne dotyczą też innego rodzaju alergii – w tym wziewnej np. na roztocza kurzu, pyłki, kocią/psią sierść itp.

Reakcje IgE zależne można zbadać na 2 sposoby:

1) pobranie krwi i oznaczenie w niej przeciwciał na konkretne alergeny. Przerabiałam to już u obojga dzieci. Czeka się na te wyniki trochę. Przed badaniem trzeba odstawić koniecznie leki przeciwalergiczne, natomiast co ciekawe nie należy unikać kontaktu z potencjalnym badanym alergenem. My żłopaliśmy mleko w przeświadczeniu, że na bank nam wyjdą przeciwciała IgE na mleko. A tu niespodzianka! Większa alergia wyszła na marchewkę i kota niż na mleko. Na wynikach zaznaczony jest też poziom tych przeciwciał – alergia na marchewkę u nas była na poziomie raczej nie powodującym objawów klinicznych. Natomiast kot teoretycznie – mógł je powodować. Ale tu też trzeba spojrzeć na objawy – jeśli dziecko nie kaszle, nie kicha, nie ma problemów z oddychaniem, nie ma wysypki po kontakcie z kotem – znaczy się nie ma objawów alergii. Zwierzaka nie trzeba wyrzucać z domu ;) Może być i tak, że testy wychodzą ujemnie – a ewidentnie widać, że dziecko jest na coś uczulone – tak mam u syna – pod koniec lata pyli „coś” co pogarsza nam kontrolę astmy a w testach nic takiego nie wyszło.

2) testy punktowe – polegają na naniesieniu kropelki alergenu (zwykle nakłada się kilkanaście różnych alergenów) na przedramiona, po czym takim specjalnym narzędziem nakłuwana jest skóra (to nie boli, naprawdę) i czekamy z dzieckiem ok 20 min. na reakcję alergiczną. Jak jest pęcherz i zaczerwienienie większe niż próba kontrolna – znaczy jest alergia. Oczywiście tu też może się zdarzyć, że nie wyjdzie nic a objawy alergii jednak są. Ale z kolei w drugą stronę już nie ma zmyły – jak wyjdzie alergia np. na jajko to na bank jest to alergia na jajko a nie zafałszowanie. Robi się te testy od ok. 3-4 lat życia dziecka. Podobno wcześniej to nie ma sensu bo dziecko jest za małe i może wyjść fałszywie ujemnie. My robiliśmy to już u syna ze 3 razy – od 3,5 lat, ostatnie w tym roku i nadal są niewiarygodne. To znaczy niby na nic nie jest uczulony – a objawy alergii są widoczne pod koniec lata i co roku jesienią mamy zapalenie oskrzeli. Obstawiamy jakieś grzybki i trawy, ale zbyt mały odczyn wyszedł, żeby to potwierdzić. Mamy je powtórzyć ale dopiero za… 2 lata! Do tego czasu nie rezygnujemy ze sterydów. Zobaczymy co powie nowo odkryty alergolog, do którego na konsultację jedziemy.

Reakcje IgE-niezależne zbadamy stosując tzw. testy płatkowIMG_20150324_173100e.

Polega to na nałożeniu na skórę (bez żadnego kłucia!) próbek alergenu i czekaniu na reakcję alergiczną 24-48godzin. W praktyce wygląda to tak, że nakleja się na plecy dziecka wielki plaster z alergenami, czeka te 48 godzin (bez kąpania) i odczytuje wynik. Bąbel i zaczerwienienie = reakcja alergiczna. My mieliśmy z małą badane różne rodzaje mleka (super sprawa). Jeden plaster przyklejony na pół godziny na udo (to miało zbadać czy jest alergia IgE zależna – patrz wyżej). Drugi plaster na drugie udo pozostawiony na 24 godz. Po odklejeniu – nic. Po przyjeździe do domu, wieczorem – pojawiły się czerwone plamki. I to była właśnie reakcja typu późnego. Późniejszego niż myśleliśmy… ;) Co ciekawe – uczuliły ją wszystkie rodzaje mleka na receptę, a po zwykłej kaszce mleczno-ryżowej nic jej nie jest. Lekarz (dr nauk medycznych, specjalista alergolog i konsultant krajowy ds. alergologii) nie potrafił tego za bardzo wyjaśnić. To nam się córa trafiła…. ;) Na razie mamy dawać zwykłe mleko modyfikowane i zobaczymy co będzie…

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Różne inne

 

Krople na kolkę – które najlepsze?

28 mar

Witam!

Dziś obiecany temat porównania kropelek na kolkę zawierających simeticon lub dimeticon. Dimeticon to polimer silikonu. Simetikon to dimeticon z domieszką dwutlenku krzemu. Ich działanie polega na rozbijaniu i usuwaniu pęcherzyków powietrza gromadzących się w przewodzie pokarmowym, zmniejsza napięcie rozdętego gazami żołądka. Jakie są inne sposoby na kolkę pisałam już wcześniej.

Krople obecne na polskim rynku zawierają Dimeticon 0 i jest to Esputicone albo simetikon – tutaj mamy kilka preparatów. Mają różne stężenia – zawartości tej osmotycznie czynnej substancji – simetikonu. I tak najsilniejsze są:

- Bobotic Forte – 135mg/ml

- Espumisan 100 – 100mg/ml

- Infacol – 40mg/ml

- Espumisan (zwykły) – 40mg/ml

Sab simplex - cudowne niemieckie kropelki, w Polsce niedostępne – wielu rodziców je chwali i podobno naprawdę działają. Zanim je kupicie (w Polsce jedynie przez internet) zastanówcie się czy na pewno chcecie zawierzyć nieznanemu sprzedawcy. Jaką macie gwarancję, że w środku jest to co trzeba i że były te krople przechowywane tak jak trzeba? Może macie tak jak ja blisko do granicy, albo jesteście tak zdesperowani, że pojedziecie do Niemiec. Nie dziwię się – w obliczu nieustającego płaczu własnego dziecka też byłam o włos od wysłania męża za granicę. Mam blisko na szczęście ;) Ale co mają w składzie, że są takie cudowne? I czy naprawdę warto??? Skład – Simetikon ;)

Różnica polega na stężeniu – w 1ml mamy 25 kropli i zawarte jest w tym 69,19mg simeticonu. Wychodzi na to, że nasz polski Espumisan 100 oraz Bobotic Forte jest… MOCNIEJSZY ????? Tak!sabsimplex-krople

Sab simplex-u należy podać 15 kropli (0,6ml) do każdego posiłku. A więc jednorazowo podajemy dawkę 41mg simeticonu.

Dawkowaniu Boboticu Forte to 3 krople do posiłku czyli… 20mg simeticonu!

W dodatku Sab simplex można podawać do każdego posiłku (czyli u dziecka miesięcznego co 3 godziny mniej więcej więc na dobę może wyjdzie z 7-8 razy, zależy czy w nocy będzie jadło i ile razy) a Bobotic Forte zalecają 6x dziennie…

Czy już rozumiecie na czym polega cudowne działanie Sab Simplex?

Po prostu podaje się go WIĘCEJ !

Teraz podpowiem coś co nie jest napisane w żadnej ulotce – simeticon to substancja która NIE WCHŁANIA się do organizmu dziecka – działa powierzchniowo czynnie i jest wydalana z kałem w postaci niezmienionej. Co się stanie jak podamy go więcej? Nie są znane przypadki przedawkowania! Ja stosowałam właśnie Bobotic Forte – ale w dawce odpowiadającej Sab simplex – czyli 6 kropli do każdego karmienia. Było zdecydowanie lepiej niż przy stosowaniu zgodnie z ulotką tylko tych 3 kropli!

Ot i cała tajemnica wokół tajemniczego zagranicznego cudownego specyfiku została rozwiana! ;)

 

 

Kolka u maluszka – jak przetrwać

21 mar

Witam!

Problem kolki mam niestety obcykany. Wiem co to znaczy jak dziecko płacze, wręcz krzyczy wniebogłosy, robi się całe czerwne na buzi, podkurcza nóżki (to jest charakterystyczne) a my załamujemy ręce bo wydaje się że nic nie jest w stanie mu pomóc. baby-408262_1280Najgorsza jest właśnie ta bezsilność… Bo wiemy i czujemy że nasze dziecko cierpi a atak kolki potrafi trwać pół godziny albo dłużej… Przy pierwszym dziecku myślałam że nie może być gorzej, ale przy drugim dziecku jako niepożądany odczyn poszczepienny kolka się nasiliła i trwała codziennie po 1,5 do nawet 2 godzin po czym dziecko wycieńczone zasypiało… Na pocieszenie – daliśmy radę a trwało to miesiąc (po szczepieniu, wcześniej też ale nie aż takie nasilenie) dzień w dzień i to po prawie KAŻDYM dłuższym karmieniu ;)

Jakie są przyczyny kolki? Nie wiadomo. Mogą być różne a nawet nakładać się na siebie:

- niedojrzałość układu pokarmowego i nerwowego – to dlatego mówi się że kolki same przechodzą około 3 miesiąca – wtedy te układy dojrzewają, sprawniejsza jest motoryka przewodu pokarmowego i jego funkcje wydzielnicze

- zbyt łapczywe ssanie przez co maluch połyka za dużo powietrza – pomóc może zmiana techniki karmienia piersią, jeśli karmimy MM to są specjalne butelki np. Dr.Brown (podobno rewelacyjna!)

- błędy dietetyczne karmiącej mamy – jadłaś grochówkę  – dziecko za tym nie przepada ;) Może reagować kolką na zbyt ciężkostrawne pokarmy

- alergia na mleko u dziecka – tu grubsza sprawa bo oprócz kolki może pojawić się w kupce śluz a nawet pasemka krwi a na skórze atopowe zapalenie i wysypka. Sprawa wymaga co najmniej diagnozy lekarskiej, może okazać się konieczna dieta bezmleczna karmiącej mamy lub mieszanka mlekozastępcza na receptę dla dziecka karmionego sztucznie.

- nietolerancja mleka – to nie to samo co alergia – to nietolerancja najczęściej laktozy obecnej w mleku mamy – pomagają kropelki z enzymem laktazą np. Delicol

Co jeszcze możemy zrobić zanim sięgniemy po leki z apteki?

- MASAŻ – to działa ale pod warunkiem że jest dobrze wykonany  – zgodnie z kierunkiem wskazówek zegara  wokół pępka – a właściwie zgodnie z kierunkiem przesuwania się pokarmu – najlepiej masować kierując się w stronę dołu brzuszka. Jeśli przy tym słychać wydostające się gazy – to dobrze. Można co jakiś czas przygiąć nóżki dziecka do brzuszka. Co ważne – masaż wykonujemy po jedzeniu (tak żeby dziecko nie ulało, czyli jakiś czas po) ale ZANIM wystąpi kolka. W trakcie kolki to już na nic się nie zda bo dziecko tak będzie prężyło mięśnie brzucha że masaż nie ma sensu…

- ciepła pielucha na brzuszek – jak najbardziej może pomóc – ciepło działa rozkurczająco

- układanie dziecka na brzuszku – to naturalne zapobieganie kolce, brzuszek lepiej pracuje w tej pozycji. Podczas ataku kolki nam pomagała zmiana pozycji – położenie dziecka na nogę rodzica (oparcie brzuszkiem o udo) i masowanie plecków. Słychać było wydostające się gazy

- przytulanie – ciepło ciała rodzica działa rozkurczająco a bliskość pomaga – wiadomo. My nosiliśmy, masowaliśmy plecki (dziecko było przytulone mocno tak, żeby masując plecki brzuch też był masowany) i tuliliśmy na zmianę z mężem – kiedy ja już miałam dosyć dziecko przejmował mąż… Ogólnie masakra ;)

- herbatka koperkowa – wypita przez mamę – koper działa rozkurczająco i wiatropędnie więc powinien pomóc dziecku. Piszę powinien bo o ile działanie rozkurczające na pewno jest pożądane to zwiększenie wydzielania gazów już może niekoniecznie. Trzeba spróbować jak to działa na dziecko bo może się okazać że więcej gazów = większy problem = większy płacz!

Co można podać DZIECKU na kolkę:

- herbatkę koperkową – najpierw warto żeby wypiła ją mama karmiąca piersią – żeby ocenić czy nie nasili to dolegliwości. Dziecku podajemy herbatkę rozpuszczalną HIPP, Bobovita czy Humana albo zwykły do zaparzania Koper Fix Herbapolu albo z serii Mio Bio Herbatka „Mały Brzuszek”. Są też saszetki Plantex Duo – ekstrakt suszony z kopru do rozpuszczania w saszetkach oraz Gripe Water – woda koperkowa zawierająca olejek z kopru. U nas niestety to się nie sprawdziło bo nasiliło kolkę…

- Simeticon/Dimethicone – to substancja rozbijająca pęcherzyki powietrza w jelitach. Są różne preparaty w różnych dawkach – porównam je w osobnym poście. Mam tu na myśli krople takie jak Espumisan, Bobotic, niemiecki Sab simplex itp. Podaje się je albo 3 razy dziennie albo po każdym jedzeniu – zależy od preparatu. Sprawdziły się tak średnio – trochę ulga była. Ale ja używałam dawki znacznie większej niż w ulotce porównanej do Sab simplex i wtedy był jakiś efekt. Przy zalecanym stosowaniu – nic, pewnie te 3 krople zostały w buzi. Są to substancje obojętne, które nie wchłaniają się w przewodzie pokarmowym stąd można stosować już od 28 dnia życia (Bobotic) – my niecierpliwie wyczekiwaliśmy tego momentu bo kolka pojawiła się wcześniej…

windi

zdjęcie ze strony www.doz.pl

- kateter rektalny Windii - chwała temu kto to wymyślił!!! To nam naprawdę pomogło i żałuję, że nie było tego wcześniej jak syn miał kolki. Są to specjalne rureczki, które wkłada się (naoliwione) w odbyt u dziecka podkurczając mu nóżki do góry. Brzmi to strasznie – wiem. Też się tego bałam. Ale one są lekko gumowe, po włożeniu OD RAZU wydostaje się przez tą rurkę zalegające powietrze! Jest to głośno słyszalny odgłos. Dziecko momentalnie się uspokajało i zasypiało! Razem z powietrzem oczywiście jest też kupka – warto się na to przygotować bo może być też strzelająca! ;) Jedyny minus jaki zauważyłam – przy stosowaniu kilka razy dziennie doszło do tego, że dziecko miało problem żeby się samo wypróżnić. Może to się zbiegło też z tym powikłaniem po szczepieniu bo w kupce było sporo śluzu. Ograniczyliśmy stosowanie do max. 1x dzień i powoli sytuacja wróciła do normy. Aha – mimo że rureczki są jednorazowego użytku my stosowaliśmy jedną kilka razy po dokładnym umyciu i wyparzeniu.

Na pocieszenie powiem, że trzeba to po prostu przetrzymać – kolki same w końcu przejdą jak dojrzeje układ pokarmowy i nerwowy dziecka. Pozostaje mi tylko życzyć cierpliwości… ;)

 

Sposoby na niejadka

14 mar

Witam!

Jakże często mamy twierdzą, że ich dziecko jest niejadkiem! Czasem na szczęście to tylko pozory, bo:baby-84686_640

- dziecko je tyle ile potrzebuje i ma prawidłową wagę w stosunku do wzrostu (idzie „swoim torem” na siatce centylowej czyli trzyma się np. 50 centyla). Może być chude i mieć prawidłowe BMI. Mój syn ciągnie cały czas na 25 centylu wagi, a wzrostem jest w 75 – taki wysoki a chudy ;) Jako mniejsze dziecko waga była na poziomie 25 centyla a wzrost 95…. Bardzo nas to niepokoiło (lekarzy niekoniecznie) i oczywiście też twierdziliśmy że jest niejadkiem.

- nie mamy świadomości ile tak naprawdę dziecko zjadło w ciągu dnia – polecam zapisać na kartce co i ile zjadło a okaże się, że tego jest całkiem sporo. Żołądek dziecka jest podobno wielkości jego pięści – i tyle też wystarczy mu żeby zaspokoić głód

- zamiast obiadu je słodycze lub pije słodki soczek – po którym obiadu wejdzie ledwo połowa albo… wcale. Ileż razy musiałam upominać dziadków, którzy przed obiadem wręczali Kinder Kanapki…

Podobno dziecko samo sobie reguluje ilość jedzenia i nie zagłodzi się. Trzeba tylko zapewnić mu swobodny dostęp do jedzenia. No ale są sytuacje, kiedy naprawdę mamy za niską wagę, utratę łaknienia, anemię a dziecko siedzi 2 godziny nad talerzem i ani prośbą ani groźbą… Znam ten scenariusz bardzo dobrze – nieraz śniadania trwały u nas godzinami, obiady też. Nie pomagały kolorowe posiłki, pięknie ułożone buźki, no nic dosłownie nie chciał jeść. A waga przy jego wzroście była na dolnej granicy normy… Pamiętam jak po infekcji dziecko potrafiło stracić na wadze nawet 2kg w tydzień. A ja na te jego +2 kg całe wakacje poświęciłam….!!! W akcie desperacji sięgnęłam kilka razy po syropki na apetyt, ba nawet po takie tylko z przepisu lekarza. Śmiało mogę powiedzieć, że efekt był… ZNIKOMY! Próbowaliśmy:

- Bioaron C - na bazie aloesu – lekkie zwiększenie apetytu obserwowane było przy podawaniu przy infekcji – dziecko chętniej jadło śniadanie i… na tym koniec ;) Ale mimo wszystko polecam.

- Apetizer – ten syrop zawiera zioła zwiększające wydzielanie soków żołądkowych – ja nie zauważyłam efektu poprawy apetytu, ale tak sobie myślę, że skoro on przyspiesza metabolizm i trawienie to jak nawet dziecko zje więcej to szybciej strawi – więc na wadze i tak różnicy nie będzie, nie wiem czy mam rację to takie moje przemyślenia…

- Profilaktin apetyt – podobny skład jak Apetizer i mogę napisać dokładnie to samo co wyżej

- Hartuś Apetyt – jak wyżej, nic dodać nic ująć

- Multi Sanostol - to zestaw witamin który zgodnie z informacją na opakowaniu stosuje się też w zwiększeniu łaknienia – nam go jednak nie poprawił no ale chociaż witaminy dostarczył…

Co pomogło?

1) Swobodny wybór tego co dziecko chce zjeść. Warto umieć je przechytrzyć i spytać: „Dzisiaj jesz na śniadanie kanapkę z szynką i ogórkiem czy z serem i rzodkiewką?” Ma wybór co nie? Rządzi. Przynajmniej w jego mniemaniu… ;)

2) Przez okrągłe 2 tygodnie na śniadanie je tylko ser żółty? A czemu nie?  Ludzki organizm jest tak skonstruowany, że najlepiej wie czego potrzebuje – może właśnie wapnia? U nas po 2 tygodniach żółtego sera nastało kilka dni wędliny i potem już takiej monotoni nie było.

3) Nie chce jeść nowych rzeczy? Ustalcie zasadę, że musi chociaż spróbować – tak funkcjonuje w naszym przedszkolu i moje dziecko nagle stwierdziło, że lubi SAŁATĘ!!!!

4) Nie chce jeść określonych potraw – nie zmuszaj do ich jedzenia. Taki przykład – syn nie lubi truskawek. No jak można nie lubić truskawek!!!!???? Ułożyłam na talerzyku super truskawkowego ludzika – nie tknął. Nie chciał spróbować nawet jednego kawałeczka! No ale co – matka się nie poddaje – zmiksowałam te truskawki i zrobiłam polewę na lody. Zjadł! I co? Wysypka wokół ust! Uczulony na truskawki! A niech to….

5) Nie jemy przy włączonym telewizorze – albo jemy albo oglądamy, przy czym chętniej dziecko będzie jadło jak jeść będzie cała rodzina lub w grupie z innymi dziećmi

Teraz syn po przedszkolu zjada w domu zwykle drugi obiad. Nadal potrafi przeciągać śniadanie do godziny, ale nie ma już takiego dramatu jak wcześniej. Waga jest poniżej średniej a wzrost powyżej  – taki jego urok… Cały proces od niejadka, który za nic nie chciał spróbować nowych rzeczy do dziecka które spróbuje i jak zasmakuje to zje trwał 3 lata… Duży pozytywny wpływ miało pójście do przedszkola i jedzenie w grupie. Oczywiście najpierw był dramat bo dziecko nie jadło w tym przedszkolu prawie nic, ale potem stopniowo było coraz lepiej. Nie pozwalamy na słodycze (tylko czasem jako nagroda i zawsze PO jedzeniu a nigdy wieczorem), dziecko pije wodę albo soki owocowe niesłodzone, je większość warzyw i owoców (a były z tym duuuże problemy). Nie podaję mu już żadnych syropów na apetyt bo… to nie ma sensu! Lepiej zadbać o prawidłowy jadłospis.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Różne inne

 

Jakie witaminy dla dziecka poniżej 3 lat i poniżej 1 roku?

07 mar

Witam!

 

Pisałam już o podawaniu witamin dzieciom – w jakich sytuacjach można i warto je podać tutaj ……

A jak jest z maluszkami poniżej 3 lat? Czy one też potrzebują witamin?

Nie zapominajmy, że obecnie lekarze zalecają podawanie witaminy D dzieciom nawet do 5 lat, szczególnie w okresie o zmniejszonym nasłonecznieniu czyli jesień-zima-wiosna. Jeśli dziecko długo/często chorowało, jest po kuracji antybiotykiem, bądź jest typowym „niejadkiem” może mieć niedobory także innych witamin – w takiej sytuacji można się posłużyć gotowym zestawem witamin.

Zawsze musimy wziąć pod uwagę wiek dziecka – poniżej 3 lat nie możemy podawać żelków, tabletek do ssania raczej też nie. Chodzi tu o to, że małe dziecko mogłoby się nimi zakrztusić (zawartość witamin nie jest zwykle aż taka duża żeby je przedawkować). Dlatego zwykle mniejszym dzieciom podaje się krople lub syrop.

Krople można podać już niemowlakowi poniżej 1 roku życia – najbardziej popularne to Juvit multi, Vibomil, Cebion multi. Vibovit Baby. Zawierają one zwykle 8 witamin (A, D, E, B1, B2, B6, PP, C).

Powyżej 1 roku życia możemy jeszcze podać syrop z witaminami – mają one bogatszy skład niż krople np.:

- Multivitamol 1+ (bardzo dobry skład – 8 witamin + żelazo)

- Multi-Sanostol (8 witamin + wapń)

- Sol baby wzmocnienie (9 witamin + miód)

- VisolVit baby 1+ (9 witamin + żelazo)

Moim faworytem są Multivitamol 1+ oraz VisolVit baby 1+ ze względu na dodatek żelaza (przy czym VisolVit ma go 2x więcej).

Powyżej 2 lat można jeszcze podać stary dobry Vibovit Bobas w saszetkach (10 witamin). Na pewno każdy go pamięta ;)

I na tym ten wybór się kończy bo reszta syropków ma już rejestrację powyżej 3 roku życia.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Różne inne

 

Witaminki, witaminki, dla chłopczyka i dziewczynki!

28 lut

Witam!

Jak to jest z tymi witaminami? Podawać, czy nie podawać? Trzeba dobrze się zastanowić i odpowiedzieć na pytanie „Czy prawidłowo żywię swoje dziecko zapewniając mu witaminy i minerały w odpowiedniej ilości”?

- Czy spożywa regularnie posiłki, je ZDROWE jedzenie (sorry ale pizza i frytki na mieście do tego nie należą, chipsy w szkole też nie, co gorsza odpadają też parówki, płatki czekoladowe, danonki… oj mało tego zdrowego jedzenia ).

- Czy je codziennie 5 porcji warzyw/owoców (1 porcja to ilość jaką dziecko mieści w dłoni).baby-33289_1280

- Czy jest niejadkiem – nie zjada tyle, żeby zapewnić pokrycie niezbędnego minimum witamin/minerałów lub zjada ale mało jakościowe jedzenie (np. nie tknie surówki ale paróweczki owszem), ma niedowagę

- Czy ostbaby-33285_1280atnio dużo chorowało (szybciej się męczy, jest blade, apatyczne, schudło podczas choroby)

Jeśli przynajmniej jedno z powyższych pytań pasuje do twojego dziecka – może to oznaczać, że twoje dziecko potrzebuje suplementacji witamin.

Jakie witaminy wybrać? Ja patrzę zwykle na ilość witamin oraz na obecność/brak żelaza, wit.C, i D. To żelazo jest dla mnie kluczowe bo zwykle podaję dzieciom witaminy po dłużej ciągnących się infekcjach.

ŻELKI

To najgorsza opcja – nie różnią się prawie niczym od zwykłych żelków ze sklepu. „Mają witaminy” – powiecie. A ja się uśmieję :lol:  Mają. Ale na pierwszym miejscu w składzie Cerutinu żelków czytamy: syrop glukozowo-fruktozowy, dalej jest cukier a potem woda… Do tego barwniki (nie wszystkie naturalne chociaż tu lepiej niż żelki ze sklepu), aromaty… Lepiej zainwestować w coś lepszego. Jeśli wybierzesz żelki wybierz już takie, które tych witamin mają przynajmniej 11- np Ceruvit (a nie 8 jak Kinder Biovital). Widziałam też Rutinoscorbin żelki, które zawierają…. samą wit.C ! I pamiętaj, że dziecko może zjeść tych żelków dziennie tylko 1-2! Witaminy też można przedawkować!

TABLETKI DO SSANIA lub GUMY z księżniczkami, samochodami, marsjańskimi gadżetami itp itd.

O ile my dorośli na te marketingowe bajery już się nie nabierzemy – to nasze dzieci tak! Jakże często widzę rozczarowanie w aptece, kiedy po kupieniu bajecznie kolorowego pudełka z autami (Plusssz zizz), po otwarciu okazuje się, że w środku są mało atrakcyjne „tabletki” – wyglądają zupełnie jak pudrowe cukierki… Przy tym ich skład nie zawsze jest warty ceny – porównajcie sobie Centrum z Plussszem Zizz w tabelce poniżej.

SYROPY

To preferowana przeze mnie postać. Witaminy rozpuszczalne w wodzie są już w niej rozpuszczone (wchłanianie pewnie będzie szybsze). Jak widać z tabeli popularny Multi Sanostol za 8 witamin – chociaż są w dużych dawkach stanowi raczej kiepskie porównanie do mało znanego Vita-min Plus Junior z Olimpu. Dawka żelaza w tym ostatnim mówi sama za siebie i mam ten syropek sprawdzony u syna – przyswajalność żelaza i witamin jest naprawdę dobra!

CentrumJuniorTabl. MarsjankiTabl. PlusszZizzTabl. VibovitJuniorSasz. MultiSanostolsyrop Vita-minPlussyrop Ceruvitżelki KinderBiovitalżelki
Wit. A 0,33mg 0,2mg 0,3mg 2400jm 0,45 0,4mg 0,4mg
Wit. B1 0,5mg 0,3mg 0,3mg 0,6mg 2mg 0,6mg
Wit. B2 0,5mg 0,4mg 0,7mg 2mg 0,6mg 0,35mg
Wit. B3 5mg 4,0mg 9,6mg 7mg 1mg 8mg 8mg 9mg
Wit. B5 2,5mg 1,5mg 3,6mg 1,5mg 3mg 3mg
Wit. B6 0,5mg 1,0mg 0,84mg 0,7mg 0,6mg 1mg
Wit. B12 1mcg 1,0mcg 1,5mcg 0,5mcg 1,2mcg 1,25mcg 0,5mcg
Wit. D 3mcg 5mcg 2,5mcg 200jm(2,5mcg) 5mcg 2,5mcg
Wit. E 5mg 4mg 7,2mg 3,5mg 2mg 6mg 6mg 2,5mcg
Wit. PP 10mg
Wit. C 50mg 50mg 48mg 25mg 100mg 50mg 40mg 30mg
Kw. Fol. 0,2mg 0,09mg 0,12mg 0,2mg 0,1mg
wapń 120mg b.d. 100mg
fosfor
cynk 2,8mg 2,5mg 1,5mg 5mg 2,5mg
jod 70mcg
żelazo 4,5mg 3,5mg 10mg
selen 12,5mcg 10mcg
rutyna 5mg

Tabelka zawiera tylko kilka popularnych przykładów witamin dla dzieci z aptecznej półki. Jak widać witaminy różnią się bardzo składem – niektóre wogóle nie zawierają jakiejś witaminy, drugie innej… Czym się kierować, kiedy nie można ich porównać? Zawsze najlepiej patrzeć pod kątem czego mojemu dziecku brakuje. Jeśli jest po chorobie to będzie to wit.C, żelazo, cynk, selen, wit.D. A może ma problem z apetytem – wtedy raczej witaminy z grupy B. A może przydałoby się więcej wapnia itd. Najlepiej spytać farmaceutę i poprosić go o porównanie składu.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Różne inne

 

Woda morska w aerozolu – czym one się różnią?

21 lut

Witam!

Tym razem będzie o małych noskach i ich oczyszczaniu. Do tego najlepiej sprawdza się właśnie woda morska w aerozolu. Jest lepsza niż sól fizjologiczna bo zawiera morskie minerały no i dzięki atomizerowi dotrze głębiej niż tylko przemycie solą. Którą wybrać i właściwie czym one się różnią?

Można je podzielić na kilka sposobów, przede wszystkim na izotoniczne i hipertoniczne.

Te hipertoniczne są najprościej mówiąc bardziej stężone co po psiknięciu do nosa powoduje odpływanie wydzieliny z noska i jego oczyszczanie. Zdecydowanie polecam je w katarze, chociaż można je też używać na co dzień (pytanie tylko po co skoro są też izotoniczne). Jako przykład mogę podać Quixx, Marimer hipertoniczny, Afrin hypertonic, Sterimar Zatkany Nos i inne oznaczone jako hipertoniczne.

Izotoniczne stosować można codziennie bez ograniczeń. W katarze również się dobrze sprawdzają, po prostu oczyszczają nosek i tyle. Ale są aerozole lepsze i gorsze – wiadomo. A dokładniej – jedne dzieci (moje przynajmniej) lubią i można im psikać do nosa bez problemu. Na widok innych uciekają (starszak) albo mniejszy egzemplarz (daleko jeszcze nie ucieknie hehe) twardo kręci głową na wszystkie strony. Oczywiście utrudnia to owe „0czyszczanie noska” a zwiększa ryzyko jego przypadkowego uszkodzenia…. :-?

Jakie aerozole mogę polecić, a które odradzam ? Są takie, które psikają na odległość dobrych 20cm i wierzcie mi – to nie jest nic przyjemnego jak z takim ciśnieniem ktoś wam psiknie do nosa. Spróbujcie sami… Większość dzieci ich nie lubi w tym moje. Na dodatek moje skarby potrafią pod sam koniec tak sprytnie odchylić głowę, że połowa dawki ląduje im na oczach. Najgorzej sprawdził mi się Marimer – to już mój 3 albo i 4 egzemplarz (na promocję się skusiłam) i mimo, że tym razem końcówka wreszcie nie odpada to i tak jest tak samo beznadziejny jak wcześniej. No, zresztą mogłam się tego spodziewać… Oczywiście sporo rodziców je kupuje i chwali – to też kwestia przyzwyczajenia dziecka. Należą tu także oprócz popularnego Marimer: Sterimar, Sterimar Baby, Afrin Pure Sea…SAMSUNG CAMERA PICTURES

Do tych łagodniejszych o mniejszym ciśnieniu zaliczyć mogę na podstawie własnego stosowania: Quixx, Disnemar, Afrin Pure Sea Baby, Puri Nasin. Przed tymi dzieci nie uciekają :lol:

Na zdjęciu widać, że różnią się one sposobem rozpylania i końcówką – ten z lewej jest delikatny.

Są jeszcze takie ciekawe cuda jak np.

- Pneumovit – sól nie morska a z uzdrowiska Rabka

- Nasodrill – woda z Luchon bogata w siarkę (działanie przeciwbakteryjne)

- Tetrisal E – to nie jest tańszy aerozol z wodą morską, to tylko zwykła sól fizjologiczna w aerozolu

Jak długo można stosować taką wodę morską? Jak długo się chce – nie ma określonego czasu, nie jest to szkodliwe a wręcz korzystne dla każdego noska!

Od jakiego wieku można je stosować, czy są bezpieczne dla noworodka? Tak! Zwykle dla noworodków wybieramy te łagodniej psikające – są delikatniejsze. Wersja „baby” nie gwarantuje nam tego!!! Sterimar baby różni się od zwykłego Sterimaru tylko wielkością tej końcówki (wersja baby ma ją mniejszą). Polecam Disnemar albo Quixx.

Aplikację wody morskiej można powtarzać w czasie kataru kilka razy dziennie. Na co dzień przy zdrowym nosku 1 psiknięcie ułatwia prawidłowe nawilżenie śluzówek – ważne zwłaszcza w sezonie grzewczym. No i jeszcze na koniec ważna uwaga jeśli mamy więcej dzieci – każde dziecko (i dorosły) ma inną florę bakteryjną w nosie i powinno mieć swój osobny aerozol. Niby oczywiste, ale…

 

Leki przeciwbólowe (przeciwgorączkowe) przy karmieniu piersią

07 lut

Witam!

Zwykle kobiety karmiące w aptece traktowane są zupełnie tak samo jak te, które są w ciąży, ale jest więcej leków przeciwbólowych, które może kobieta karmiąca, a nie może ciężarna! Ma to znaczenie dla tych mam, którym doskwiera ból silniejszy niż głowy czy zęba. Czym kierować się przy wyborze bezpiecznego leku i jak je brać, aby faktycznie były bezpieczne? Oto kilka reguł:

1) Przede wszystkim trzeba wziąć pod uwagę wiek dziecka – bardziej ostrożnie podchodzimy do karmiącej mamy noworodka, a więcej można zaproponować mamie, której dziecko ma np. 8 miesięcy. Leki, które przechodzą do mleka matki są także metabolizowane przez dziecko. Inaczej metabolizuje noworodek a inaczej starsze dziecko.

2) Dobrze też jeśli lek będzie brany zaraz po nakarmieniu dziecka – wtedy przerwa między kolejnymi karmieniami zmniejsza ryzyko działań niepożądanych u dziecka.

3) Najlepiej sprawdzić w ulotce czy lek jest bezpieczny dla kobiet karmiących. W 99% tego na piśmie nie znajdziecie bo mało kto to bada – jeśli jest tam informacja, że „brak danych na temat wpływu leku u kobiet karmiących… ” to lepiej go sobie odpuścić i wybrać taki lek, który pod tym kątem zbadano (niewiele ich ale są). Albo wybieramy najbezpieczniejszy lek z możliwych w najmniejszej skutecznej dawce. Jeśli wystarczy pół tabletki paracetamolu to super! Jak nie to można wziąć drugie pół. Oczywiście o lekach na receptę decyduje lekarz.

4) W przypadku większości leków dziecko dostaje z pokarmem mniej niż 1% całkowitej dawki przyjętej przez matkę więc nie warto odstawiać dziecka od piersi bo nawet kilkudniowa przerwa może spowodować zakończenie laktacji!

Co można zatem wziąć w przypadku bólu/gorączki?

- Paracetamol (Apap, Panadol, Codipar, Efferalgan itp. itd, różne nazwy handlowe) – bierzemy pół tabletki i czekamy ok pół godz. na efekt, jeśli jest – nic nie trzeba więcej, jak nie – bierzemy kolejne pół. Po porodzie podaje się często w szpitalu 1g paracetamolu jednorazowo (2 tabletki), więc i tak można. Paracetamol jest lekiem pierwszego wyboru i preferowanym.

- Ibuprofen (Ibuprom, Ibum itp….)- o ile nie wolno go w ciąży, przy karmieniu tylko 1-2% leku przechodzi do mleka więc jest uznawany za bezpieczny (podobnie naproksen ale to już na receptę)! Ale patrz reguły wyżej – wybieramy zawsze najbezpieczniejszy lek – czyli paracetamol ;)

- słabe leki opioidowe (tylko na receptę – Tramadol oraz kodeina w lekach przeciwkaszlowych) – też są bezpieczne ale tylko do krótkotrwałego stosowania max.1-2 dni i naprawdę doraźnie i w wyjątkowych sytuacjach.

Lista jest oczywiście krótka bo całej reszty preparatów nie stosuje się bez wskazania lekarskiego i nie są one polecane dla mam karmiących.

Jest jeszcze jeden lek o którym muszę napisać bo jest bez recepty – metamizol, czyli PYRALGINA – i jej absolutnie nie wolno stosować w czasie karmienia piersią!!!