RSS
 

Archiwum dla kategorii ‘Ciąża, karmienie piersią, noworodek’

Krople na kolkę – które najlepsze?

28 mar

Witam!

Dziś obiecany temat porównania kropelek na kolkę zawierających simeticon lub dimeticon. Dimeticon to polimer silikonu. Simetikon to dimeticon z domieszką dwutlenku krzemu. Ich działanie polega na rozbijaniu i usuwaniu pęcherzyków powietrza gromadzących się w przewodzie pokarmowym, zmniejsza napięcie rozdętego gazami żołądka. Jakie są inne sposoby na kolkę pisałam już wcześniej.

Krople obecne na polskim rynku zawierają Dimeticon 0 i jest to Esputicone albo simetikon – tutaj mamy kilka preparatów. Mają różne stężenia – zawartości tej osmotycznie czynnej substancji – simetikonu. I tak najsilniejsze są:

- Bobotic Forte – 135mg/ml

- Espumisan 100 – 100mg/ml

- Infacol – 40mg/ml

- Espumisan (zwykły) – 40mg/ml

Sab simplex - cudowne niemieckie kropelki, w Polsce niedostępne – wielu rodziców je chwali i podobno naprawdę działają. Zanim je kupicie (w Polsce jedynie przez internet) zastanówcie się czy na pewno chcecie zawierzyć nieznanemu sprzedawcy. Jaką macie gwarancję, że w środku jest to co trzeba i że były te krople przechowywane tak jak trzeba? Może macie tak jak ja blisko do granicy, albo jesteście tak zdesperowani, że pojedziecie do Niemiec. Nie dziwię się – w obliczu nieustającego płaczu własnego dziecka też byłam o włos od wysłania męża za granicę. Mam blisko na szczęście ;) Ale co mają w składzie, że są takie cudowne? I czy naprawdę warto??? Skład – Simetikon ;)

Różnica polega na stężeniu – w 1ml mamy 25 kropli i zawarte jest w tym 69,19mg simeticonu. Wychodzi na to, że nasz polski Espumisan 100 oraz Bobotic Forte jest… MOCNIEJSZY ????? Tak!sabsimplex-krople

Sab simplex-u należy podać 15 kropli (0,6ml) do każdego posiłku. A więc jednorazowo podajemy dawkę 41mg simeticonu.

Dawkowaniu Boboticu Forte to 3 krople do posiłku czyli… 20mg simeticonu!

W dodatku Sab simplex można podawać do każdego posiłku (czyli u dziecka miesięcznego co 3 godziny mniej więcej więc na dobę może wyjdzie z 7-8 razy, zależy czy w nocy będzie jadło i ile razy) a Bobotic Forte zalecają 6x dziennie…

Czy już rozumiecie na czym polega cudowne działanie Sab Simplex?

Po prostu podaje się go WIĘCEJ !

Teraz podpowiem coś co nie jest napisane w żadnej ulotce – simeticon to substancja która NIE WCHŁANIA się do organizmu dziecka – działa powierzchniowo czynnie i jest wydalana z kałem w postaci niezmienionej. Co się stanie jak podamy go więcej? Nie są znane przypadki przedawkowania! Ja stosowałam właśnie Bobotic Forte – ale w dawce odpowiadającej Sab simplex – czyli 6 kropli do każdego karmienia. Było zdecydowanie lepiej niż przy stosowaniu zgodnie z ulotką tylko tych 3 kropli!

Ot i cała tajemnica wokół tajemniczego zagranicznego cudownego specyfiku została rozwiana! ;)

 

 

Kolka u maluszka – jak przetrwać

21 mar

Witam!

Problem kolki mam niestety obcykany. Wiem co to znaczy jak dziecko płacze, wręcz krzyczy wniebogłosy, robi się całe czerwne na buzi, podkurcza nóżki (to jest charakterystyczne) a my załamujemy ręce bo wydaje się że nic nie jest w stanie mu pomóc. baby-408262_1280Najgorsza jest właśnie ta bezsilność… Bo wiemy i czujemy że nasze dziecko cierpi a atak kolki potrafi trwać pół godziny albo dłużej… Przy pierwszym dziecku myślałam że nie może być gorzej, ale przy drugim dziecku jako niepożądany odczyn poszczepienny kolka się nasiliła i trwała codziennie po 1,5 do nawet 2 godzin po czym dziecko wycieńczone zasypiało… Na pocieszenie – daliśmy radę a trwało to miesiąc (po szczepieniu, wcześniej też ale nie aż takie nasilenie) dzień w dzień i to po prawie KAŻDYM dłuższym karmieniu ;)

Jakie są przyczyny kolki? Nie wiadomo. Mogą być różne a nawet nakładać się na siebie:

- niedojrzałość układu pokarmowego i nerwowego – to dlatego mówi się że kolki same przechodzą około 3 miesiąca – wtedy te układy dojrzewają, sprawniejsza jest motoryka przewodu pokarmowego i jego funkcje wydzielnicze

- zbyt łapczywe ssanie przez co maluch połyka za dużo powietrza – pomóc może zmiana techniki karmienia piersią, jeśli karmimy MM to są specjalne butelki np. Dr.Brown (podobno rewelacyjna!)

- błędy dietetyczne karmiącej mamy – jadłaś grochówkę  – dziecko za tym nie przepada ;) Może reagować kolką na zbyt ciężkostrawne pokarmy

- alergia na mleko u dziecka – tu grubsza sprawa bo oprócz kolki może pojawić się w kupce śluz a nawet pasemka krwi a na skórze atopowe zapalenie i wysypka. Sprawa wymaga co najmniej diagnozy lekarskiej, może okazać się konieczna dieta bezmleczna karmiącej mamy lub mieszanka mlekozastępcza na receptę dla dziecka karmionego sztucznie.

- nietolerancja mleka – to nie to samo co alergia – to nietolerancja najczęściej laktozy obecnej w mleku mamy – pomagają kropelki z enzymem laktazą np. Delicol

Co jeszcze możemy zrobić zanim sięgniemy po leki z apteki?

- MASAŻ – to działa ale pod warunkiem że jest dobrze wykonany  – zgodnie z kierunkiem wskazówek zegara  wokół pępka – a właściwie zgodnie z kierunkiem przesuwania się pokarmu – najlepiej masować kierując się w stronę dołu brzuszka. Jeśli przy tym słychać wydostające się gazy – to dobrze. Można co jakiś czas przygiąć nóżki dziecka do brzuszka. Co ważne – masaż wykonujemy po jedzeniu (tak żeby dziecko nie ulało, czyli jakiś czas po) ale ZANIM wystąpi kolka. W trakcie kolki to już na nic się nie zda bo dziecko tak będzie prężyło mięśnie brzucha że masaż nie ma sensu…

- ciepła pielucha na brzuszek – jak najbardziej może pomóc – ciepło działa rozkurczająco

- układanie dziecka na brzuszku – to naturalne zapobieganie kolce, brzuszek lepiej pracuje w tej pozycji. Podczas ataku kolki nam pomagała zmiana pozycji – położenie dziecka na nogę rodzica (oparcie brzuszkiem o udo) i masowanie plecków. Słychać było wydostające się gazy

- przytulanie – ciepło ciała rodzica działa rozkurczająco a bliskość pomaga – wiadomo. My nosiliśmy, masowaliśmy plecki (dziecko było przytulone mocno tak, żeby masując plecki brzuch też był masowany) i tuliliśmy na zmianę z mężem – kiedy ja już miałam dosyć dziecko przejmował mąż… Ogólnie masakra ;)

- herbatka koperkowa – wypita przez mamę – koper działa rozkurczająco i wiatropędnie więc powinien pomóc dziecku. Piszę powinien bo o ile działanie rozkurczające na pewno jest pożądane to zwiększenie wydzielania gazów już może niekoniecznie. Trzeba spróbować jak to działa na dziecko bo może się okazać że więcej gazów = większy problem = większy płacz!

Co można podać DZIECKU na kolkę:

- herbatkę koperkową – najpierw warto żeby wypiła ją mama karmiąca piersią – żeby ocenić czy nie nasili to dolegliwości. Dziecku podajemy herbatkę rozpuszczalną HIPP, Bobovita czy Humana albo zwykły do zaparzania Koper Fix Herbapolu albo z serii Mio Bio Herbatka „Mały Brzuszek”. Są też saszetki Plantex Duo – ekstrakt suszony z kopru do rozpuszczania w saszetkach oraz Gripe Water – woda koperkowa zawierająca olejek z kopru. U nas niestety to się nie sprawdziło bo nasiliło kolkę…

- Simeticon/Dimethicone – to substancja rozbijająca pęcherzyki powietrza w jelitach. Są różne preparaty w różnych dawkach – porównam je w osobnym poście. Mam tu na myśli krople takie jak Espumisan, Bobotic, niemiecki Sab simplex itp. Podaje się je albo 3 razy dziennie albo po każdym jedzeniu – zależy od preparatu. Sprawdziły się tak średnio – trochę ulga była. Ale ja używałam dawki znacznie większej niż w ulotce porównanej do Sab simplex i wtedy był jakiś efekt. Przy zalecanym stosowaniu – nic, pewnie te 3 krople zostały w buzi. Są to substancje obojętne, które nie wchłaniają się w przewodzie pokarmowym stąd można stosować już od 28 dnia życia (Bobotic) – my niecierpliwie wyczekiwaliśmy tego momentu bo kolka pojawiła się wcześniej…

windi

zdjęcie ze strony www.doz.pl

- kateter rektalny Windii - chwała temu kto to wymyślił!!! To nam naprawdę pomogło i żałuję, że nie było tego wcześniej jak syn miał kolki. Są to specjalne rureczki, które wkłada się (naoliwione) w odbyt u dziecka podkurczając mu nóżki do góry. Brzmi to strasznie – wiem. Też się tego bałam. Ale one są lekko gumowe, po włożeniu OD RAZU wydostaje się przez tą rurkę zalegające powietrze! Jest to głośno słyszalny odgłos. Dziecko momentalnie się uspokajało i zasypiało! Razem z powietrzem oczywiście jest też kupka – warto się na to przygotować bo może być też strzelająca! ;) Jedyny minus jaki zauważyłam – przy stosowaniu kilka razy dziennie doszło do tego, że dziecko miało problem żeby się samo wypróżnić. Może to się zbiegło też z tym powikłaniem po szczepieniu bo w kupce było sporo śluzu. Ograniczyliśmy stosowanie do max. 1x dzień i powoli sytuacja wróciła do normy. Aha – mimo że rureczki są jednorazowego użytku my stosowaliśmy jedną kilka razy po dokładnym umyciu i wyparzeniu.

Na pocieszenie powiem, że trzeba to po prostu przetrzymać – kolki same w końcu przejdą jak dojrzeje układ pokarmowy i nerwowy dziecka. Pozostaje mi tylko życzyć cierpliwości… ;)

 

Jakie leki mogą być stosowane w ciąży?

14 lut

Witam!

Lista leków, jakie z czystym sumieniem mogę polecić kobiecie w ciąży jest krótka. Większość producentów nie bada swoich produktów na kobietach w ciąży ani karmiących. A skoro nie bada to nie wiadomo jaki to ma wpływ na rozwijający się płód i dziecko karmione piersią. Dobrze jest też  sprawdzić sobie do jakiej kategorii należy dany lek. Dla ułatwienia zaznaczę kolorami – zielonym – leki bezpieczne, czerwonym – zakazane i brązowym – stosowane w razie zdecydowanej konieczności. Ten post będzie więc chyba najbardziej kolorowy ze wszystkich moich wpisów ;) Tych kategorii wg FDA jest 5:

A – bezpieczne do stosowania w ciąży – te które były badane na kobietach w ciąży i nie zaszkodziły dziecku

B – raczej bezpieczne – były badane na ciężarnych zwierzętach i wszystko z nimi było ok, ale nie badano ich na kobietach w ciąży lub takie leki, które w badaniach u zwierząt ciężarnych powodowały nieprawidłowości ale u kobiet ciężarnych nie

C – nie wiadomo czy bezpieczne – nie badano ich na ciężarnych zwierzętach ani kobietach w ciąży a jeśli zbadano i były niepożądane działania u płodu to tylko u zwierząt . Zwykle znajdziemy w ulotce taki zapis „leki te można stosować tylko w przypadkach , gdy korzyść wynikająca ze stosowania ich u matki przewyższa ryzyko niepożądanego działania u płodu”

D – niebezpieczne – gdy już stwierdzono zagrożenie dla płodu, mogą być stosowane tylko w zagrożeniu życia matki i gdy leki z pozostałych grup są nieskuteczne

X – teratogenne – powodują u płodu poważne komplikacje i uszkodzenia, przeciwwskazane nie tylko w ciąży ale i u kobiet które podczas leczenia mogłyby zajść w ciążę np. izotretynoina (wskazana antykoncepcja!).

 

LEKI PRZECIWBÓLOWE w ciąży:

Paracetamol (pod różnymi nazwami handlowymi) – jest bezpieczny

Nie należy brać: Pyralginy, Ibuprofenu i pochodnych typu Naproksen, Ketonal, Diklofenak,  Aspiryny i jej odpowiedników

Pochodne ibuprofenu (tzw. NLPZ) mogą spowodować krwawienie i poronienie (zwłaszcza w I trymestrze) oraz zmniejszenie płynu owodniowego, przedłużenie okresu ciąży, przedłużenie trwania porodu, a także przede wszystkim zamknięcie przedwczesne przewodu tętniczego u płodu (co może spowodować niewydolność oddechową płodu a nawet jego zgon albo zgon noworodka po urodzeniu!!!).

 

NA ZGAGĘ I NADKWAŚNOŚĆ oraz refluks:

- naturalne środki np. len mielony, czy Len – tabl. do ssania

- mleczka i tabletki do ssania zawierające wodorotlenek glinu i magnezu – mają kategorię B

Trzeba jednak uważać na zawartość glinu bo działa on neurotoksycznie, lepiej wybierać preparaty bez glinu lub z mniejszą zawartością. Nie zawierające glinu: Gealcid do ssania, Gastrotuss syrop (zgaga i reflux),  Zawierające glin mleczka: Maalox (także tabletki do ssania), Alugastrin, Gelatum Alumini Phosphorici, Alumag do ssania

- węglan wapnia – kategoria C – ale w ulotce wyraźnie napisane, że można stosować w ciąży – Rennie do ssania, Gaviscon do ssania i mleczko, Anesteloc Zgagin do ssania.

- Ranitydyna – kategoria B – Ranigast, Bioprazol Bio i ich odpowiedniki

- na gazy – Simetikon, Dimeticon – Kat. C – Espumisan, Esputicone, Ulgix - mimo kategorii C są to leki uważane za bezpieczne bo substancja ta nie wchłania się z przewodu pokarmowego do krwi i ma tylko działanie powierzchniowo czynne w przewodzie pokarmowym (rozbija pęcherzyki gazów), nie przedostaje się do dziecka.

 

NA ZAPARCIA

- naturalne źródła błonnika  – nasiona lnu (mielone lub całe), otręby, nasiona babki płesznik, preparaty takie jak: ColonC, Normolax regular, Jeliton, Laxinat, Ispagul, Fibraxine. Obowiązuje tu taka zasada - każda łyżeczka popita 1 szklanką wody aby mogły spęcznieć w żołądku. Jak wody będzie za mało efektem będzie większe zaparcie!

- probiotyki - bezpieczne i bardzo korzystne w ciąży – zarówno na układ pokarmowy i problemy jelitowe ale także na prawidłową mikroflorę dróg intymnych, większą odporność mamy w ciąży oraz jej dziecka po narodzeniu i profilaktykę rozwoju alergii u dziecka (a tak na marginesie noworodek rodzi się już z florą jelitową, pochodzącą od matki, wiedzieliście?)!

- Lactulosa – kat. B - Lactulosum, Duphalac, Normalac - syropy. Tutaj też jest zasada – najpierw stosujemy dawkę większą (np. 15ml) po wywołanym efekcie dawkę zmniejszamy (10ml).

- Dokusan sodu – kat. C – Ulgix laxi

- liść senesu, kora kruszyny, korzeń rzewienia, aloes – zarówno jako zioła do picia oraz jako tabletki np. Alax, Radirex, Xenna, Sollievo, – kat. C – brak szkodliwych działań na dziecko ale mogą zwiększyć przekrwienie macicy co nie jest korzystne oraz wywołać skurcze (krwawienie, poronienie w I trym., przedwczesny poród))- nie stosować!

- Bisacodyl (także Dulcobis)- brak odpowiednich badań, nie zaleca się stosować

 

NA ALERGIĘ

Pomóc sobie można łykając/pijąc wapno.

Dodatkowo mogą pomóc leki homeopatyczne (dobrze zacząć je brać jeszcze przed okresem pylenia) np. Heel-Luffa comp. tabletki lub aerozol na katar alergiczny, Rhinallergy Boiron (tabl.).

Leczenie homeopatyczne alergii lekami pojedynczymi jest sporo tańsze niż te wymienione wyżej i opiera się na schemacie:

Pollens 9CH – 5 kulek 2x tydzień (rozpoczynamy na 3 mies. przed pyleniem) – do końca fiolki, potem

Pollens 15CH – 10 kulek 1xtydzień – do końca okresu pylenia

lub

Poumon histamine 9CH – 2x dziennie 5 kulek przez 8 dni, potem

Poumon histamine 15CH – 10 kulek 1x tydzień – do końca okresu pylenia

Stosować można leki przeciwalergiczne, ale tylko w razie konieczności:

- cetyryzyna, loratadyna – kat. B – Zyrtec UCB, Loratadyna Pylox, Alerzina, Amertil Bio, Claritine SPE, Loratan pro, Zyx Bio

- klemastyna – kat. C – i tak tylko na receptę

 

Jeśli masz wątpliwości co do stosowania jakiegoś leku (zwłaszcza na receptę) w ciąży – zawsze zapytaj swojego lekarza (a najlepiej ginekologa bo oni dobrze wiedzą co w ciąży wolno a czego nie), sprawdź ulotkę i kategorię dostępności wg FDA, tak, żeby nie zaszkodzić swojemu dziecku!

 

Źródło:

Centrum Informacji o Leku

„Vademecum terapeutyczne dla lekarza i farmaceuty” Boiron Laboratoires

szkolenia Boiron dla farmaceutów

 

Leki przeciwbólowe (przeciwgorączkowe) przy karmieniu piersią

07 lut

Witam!

Zwykle kobiety karmiące w aptece traktowane są zupełnie tak samo jak te, które są w ciąży, ale jest więcej leków przeciwbólowych, które może kobieta karmiąca, a nie może ciężarna! Ma to znaczenie dla tych mam, którym doskwiera ból silniejszy niż głowy czy zęba. Czym kierować się przy wyborze bezpiecznego leku i jak je brać, aby faktycznie były bezpieczne? Oto kilka reguł:

1) Przede wszystkim trzeba wziąć pod uwagę wiek dziecka – bardziej ostrożnie podchodzimy do karmiącej mamy noworodka, a więcej można zaproponować mamie, której dziecko ma np. 8 miesięcy. Leki, które przechodzą do mleka matki są także metabolizowane przez dziecko. Inaczej metabolizuje noworodek a inaczej starsze dziecko.

2) Dobrze też jeśli lek będzie brany zaraz po nakarmieniu dziecka – wtedy przerwa między kolejnymi karmieniami zmniejsza ryzyko działań niepożądanych u dziecka.

3) Najlepiej sprawdzić w ulotce czy lek jest bezpieczny dla kobiet karmiących. W 99% tego na piśmie nie znajdziecie bo mało kto to bada – jeśli jest tam informacja, że „brak danych na temat wpływu leku u kobiet karmiących… ” to lepiej go sobie odpuścić i wybrać taki lek, który pod tym kątem zbadano (niewiele ich ale są). Albo wybieramy najbezpieczniejszy lek z możliwych w najmniejszej skutecznej dawce. Jeśli wystarczy pół tabletki paracetamolu to super! Jak nie to można wziąć drugie pół. Oczywiście o lekach na receptę decyduje lekarz.

4) W przypadku większości leków dziecko dostaje z pokarmem mniej niż 1% całkowitej dawki przyjętej przez matkę więc nie warto odstawiać dziecka od piersi bo nawet kilkudniowa przerwa może spowodować zakończenie laktacji!

Co można zatem wziąć w przypadku bólu/gorączki?

- Paracetamol (Apap, Panadol, Codipar, Efferalgan itp. itd, różne nazwy handlowe) – bierzemy pół tabletki i czekamy ok pół godz. na efekt, jeśli jest – nic nie trzeba więcej, jak nie – bierzemy kolejne pół. Po porodzie podaje się często w szpitalu 1g paracetamolu jednorazowo (2 tabletki), więc i tak można. Paracetamol jest lekiem pierwszego wyboru i preferowanym.

- Ibuprofen (Ibuprom, Ibum itp….)- o ile nie wolno go w ciąży, przy karmieniu tylko 1-2% leku przechodzi do mleka więc jest uznawany za bezpieczny (podobnie naproksen ale to już na receptę)! Ale patrz reguły wyżej – wybieramy zawsze najbezpieczniejszy lek – czyli paracetamol ;)

- słabe leki opioidowe (tylko na receptę – Tramadol oraz kodeina w lekach przeciwkaszlowych) – też są bezpieczne ale tylko do krótkotrwałego stosowania max.1-2 dni i naprawdę doraźnie i w wyjątkowych sytuacjach.

Lista jest oczywiście krótka bo całej reszty preparatów nie stosuje się bez wskazania lekarskiego i nie są one polecane dla mam karmiących.

Jest jeszcze jeden lek o którym muszę napisać bo jest bez recepty – metamizol, czyli PYRALGINA – i jej absolutnie nie wolno stosować w czasie karmienia piersią!!!

 

Jak wybrać krem pod pieluchę?

01 lut

Witam!

Na początek zaznaczę jeszcze raz o czym dziś mowa. A mianowicie chodzi o krem pod pieluchę. Pod pieluchę, a nie na odparzenia. Co za różnica? Otóż proste - pod pieluchą nie zawsze jest odparzenie :-P . Generalnie kremy pod pieluchę można podzielić na 2 kategorie – natłuszczające i wysuszające (zawierające tlenek cynku).baby-33253_1280

Najczęściej kupowanym kremem pod pieluchę w aptece jest Sudocrem. Czy słusznie? Mogę się założyć, że nie jest on potrzebny w ponad połowie przypadków. Owszem – jest dobry. Działa antyseptycznie (alkohol benzylowy) i wysuszająco (tlenek cynku). Ja zarezerwowałabym go jednak do już istniejących odparzeń, odleżyn, mocnych podrażnień.  Wysusza skórę dzięki zwartości tlenku cynku i to wcale nie jest korzystne na co dzień (a raczej kilka razy dziennie).

KREMY NATŁUSZCZAJĄCE

Czego potrzebuje sucha, wrażliwa i cieniutka skóra niemowlęcia? Natłuszczenia. To tworzy prawidłową barierę skórną (przypominam, że skóra dziecka jest jeszcze niedojrzała, dużo cieńsza niż u dorosłego) i ZAPOBIEGA powstawaniu odparzeń. Jest kilka kremów natłuszczających, które świetnie się sprawdzają pod pieluchę, a nawet na odparzenia. U mnie sprawdziły się nalepiej:

1) Bepanthen baby – maść – idealna dla noworodka, nie jest aż tak gęsta jak Sudocrem, łatwiej ją rozprowadzić na cienkiej jak pergamin skórze, dobrze natłuszcza i dobrze chroni przed odparzeniem. Minus – zabójcza cena jak na krem do pupy!

2) Alantan plus maść – tani, wydajny, skuteczny. Dobrze łagodzi też podrażnienia – u nas z racji alergii podrażnienia i czerwona wysypka schodzą po kilku posmarowaniach (zdarza się po niektórych pokarmach) .

3) Linomag maść – podobna do alantanu, właściwie skuteczność taka sama

W przypadku dzieci uczulonych na lanolinę – wszystkie powyższe ją zawierają.

KREMY WYSUSZAJĄCE zawierające tlenek cynku

Z kremów wysuszających, zawierających tlenek cynku wybór jest ogromny – zarówno w aptekach jak i marketach. Z typowo aptecznych i tanich (kilka zł) serii mamy (uszeregowane od mniej gęstych czyli o mniejszej zawartości tlenku cynku i tańszych do droższych):

Linomag z tlenkiem cynku - nie zawiera lanoliny

Ziajka maść pośladkowa,- za tą cenę (6zł)- rewelka!

Oillan baby- krem delikatny przeciw odparzeniom (tu już kilkanaście zł).

Odpowiedniki tańsze SudocremuPupikone, Flodomax, Nappiderm.

Dobrą pozycją może być też Emolium – krem ochronny przeciw odparzeniom (nie stosowałam) – w składzie zarówno tlenek cynku ale także medilan, olej canola i masło shea – czyli lipidy tworzące barierę naskórkową.

Oczywiście tutaj też należą marketowe kremy do pupy typu: Hipp, Nivea, Bobini i całe mnóstwo innych z tej samej półki. Co ważne – w markecie raczej nie kupicie kremu typowo natłuszczającego do pupy – stąd ten post :mrgreen:

A JEDNAK ODPARZENIE

Które kremy są lepsze – te natłuszczające czy te wysuszające? Pewnie tyle samo zwolenników mają jedne co i drugie. Ja stoję twardo po stronie tych natłuszczających – owszem, odparzenia też się zdarzały, ale szybko mijały. Poza tym jeśli do codziennej pielęgnacji stosuję np. Alantan plus maść – to jeśli pojawi się odparzenie zawsze mogę zastosować Sudocrem o dodatkowym działaniu odkażającym. W drugą stronę już nie jest tak łatwo bo jeśli mimo stosowania Sudocremu jest odparzenie to mamy większy problem. I raczej samo natłuszczanie tu nie pomoże. Zwykle rodzice szukają wtedy pomocy w aptece – nie warto wypróbowywać coraz to nowych drogich kremów w nadziei, że może ten piąty wreszcie pomoże. Lepiej jest przyjrzeć się co spowodowało odparzenie – może to być np. zmiana rodzaju pieluch, zbyt długi czas w nie zmienionej pieluszce, składnik pożywienia który wpływa na hmmm… konsystencję kupki – bardziej wodnista bardziej podrażnia, często odparzenia towarzyszą też biegunce i atopii – wówczas nie zapominajmy o częstej zmianie pieluchy i natłuszczaniu. Przy odparzeniu należy też jak najczęściej wietrzyć pupę – to sprzyja gojeniu.  Ratunkiem mogą okazać się mało znane a tanie maści zawierające przeciwzapalny wyciąg z pięciornika – Tormentallum maść. Nałożyć musimy dosyć grubą warstwę brązowej maści. Jest jeszcze Tormentiol maść, ale on zawiera kwas borny i nie można go stosować u dzieci do 3 lat. Kwas borny u małych dzieci wchłania się przez skórę w większym stopniu (niedojrzałość naskórka i jego uszkodzenie zwiększa wchłanianie) i może spowodować poważne działania niepożądane. Jak mówię poważne to naprawdę są poważne – od podrażnień, biegunki, wymiotów przez uszkodzenia wątroby, nerek, układu nerwowego aż do śmierci dziecka włącznie (tak, zanotowano takie przypadki!!!). Dlatego uważajcie, aby nie pomylić tej nazwy.

Najlepiej po prostu dobrze zapobiegać – a pupa będzie jak u niemowlęcia być powinna :-P

 

Alergia na mleko u dziecka (kolki i AZS) – jak przetrwać?

23 sty

Witam!

Jestem mamą dwójki dzieci – oboje w niemowlęctwie mieli alergię na mleko krowie. Nie było łatwo – wysypka, sucha zaogniona skóra, płacz, kolki po karmieniu, AZS, powikłania poszczepienne – moja droga nie była usłana różami, ale mimo tego nie poddałam się i udało mi się utrzymać karmienie piersią mimo stosowania bezmlecznej diety. Jak to zrobić?baby-408262_1280

Co można zrobić, żeby pomóc sobie i dziecku?

- jeszcze przed porodem – przyjmować probiotyki i kwasy omega-3 (DHA) – udowodniono, że przyjmowanie ich 3 mies. przed porodem zmniejsza ryzyko alergii pokarmowej u dziecka. Ja zastosowałam ten patent w drugiej ciąży. Czy zadziałało – o tym piszę na końcu ;)

- dieta mamy karmiącej - NIE JEST ZALECANA ELIMINACJA żadnych produktów – wg najnowszych wskazań, spożywanie potencjalnych alergenów przez matkę karmiącą nie przyczynia się do rozwoju alergii u dziecka. Kształtuje się to już w życiu płodowym (zdaje się pierwsze tygodnie, jak kobieta nie wie jeszcze, że jest w ciąży, więc tu nic się nie da zrobić. Skłonności alergiczne zapisane są już w genach niestety…).  Dopiero gdy podejrzewamy, że objawy alergii u dziecka nasilają się po spożyciu konkretnego produktu można zaobserwować czy zmniejszą się gdy to wykluczymy. U mojego syna pół godziny po zjedzeniu przeze mnie jogurtu i nakarmieniu go piersią zaczerwienienie na buzi pojawiało się po kilkunastu minutach! Nie podejmujemy decyzji o diecie eliminacyjnej samodzielnie - tylko po konsultacji z lekarzem. Co ważne – nie zawsze trzeba rezygnować z całkowitego spożywania produktów mlecznych. Najlepiej ograniczyć na początku tylko mleko np. na 2 tygodnie. Jeśli to nie daje efektu – wyeliminować je całkowicie. Jeśli nadal jest problem zostaje jeszcze śmietana, sery, masło (zastępujmy margaryną bezmleczną, bezlaktozową i bez serwatki np. Optima Omega-3), jogurt, na końcu nawet serwatka i laktoza (dodawana do wielu produktów, np wędliny, pasztety, czytać drobny druczek) a nawet wołowina (alergia krzyżowa – przy uczuleniu na mleko pojawia się też uczulenie na wołowinę, orzechy włoskie i wełnę).

Poza tym dziecko może zareagować alergicznie także na proszek (używamy antyalergicznego), dodatki do żywności – np. kostki rosołowe, wszelkie sosy w proszku i dodatki do zupy w proszku, kurczaki i wywary mięsne (to co one zawierają jest przerażające!), pędzone i hodowane sztucznie warzywa (zwłaszcza pomidory, sałata i inne liściaste które najwięcej kumulują). Najlepiej podejść do tego z głową, bo jak ograniczymy wszystko co dzisiaj może być naszpikowane chemią to nic nie zostanie do jedzenia :-?  Po prostu zdrowo się odżywiamy.

- pielęgnacja skóry i emolienty – np. Emolium, Oilatum – do każdej kąpieli obowiązkowo, do tego kąpiel nie może być za ciepła (to nasila świąd i zaczerwienienie) i nie powinna trwać dłużej niż 5 min. Po kąpieli nie wycieramy dziecka mocno ręcznikiem (bo wytrze się cała warstwa ochronna) tylko delikatnie przykładamy do ciała aby ręcznik wchłonął wodę. I smarujemy kremem do skóry suchej i atopowej. Jeśli miejsca są mocno zaognione lepiej sprawdzi się kosmetyk typu emulsji woda w oleju bo będzie bardziej natłuszczał – u mnie sprawdziło się nieźle Emolium emulsja specjalna, Oillan balsam intensywnie natłuszczający, a także wcale nie tłusty Lipikar AP (trochę szczypał syna ale był skuteczny i fajnie się wchłaniał). Przy nadkażeniach bakteryjnych Emolium emulsja trójaktywna. Nie miałam okazji testować wielu kremów czy mleczek – pomógł nam któryś z kolei Emolium i jego się trzymaliśmy. Smarujemy 2x dziennie, kąpać nie trzeba codziennie, spokojnie można co 2-3 dni. Po kilku dniach zaczerwienienie powinno przyblednąć, skóra była normalna dopiero po kilku miesiącach takich zabiegów pielęgnacyjnych (połączonych u mnie z dietą)!!!! Oczywiście biorąc pod uwagę fakt, że naskórek odnawia się co 28 dni, widzimy, że ta pielęgnacja odniosła sukces… Ale należy uzbroić się w cierpliwość. Po fazie zaostrzenia kontynuujemy taką pielęgnację, jednak balsam można zmienić na mniej tłusty, stosować można już tylko 1x dziennie po kąpieli np. Emolium emulsja do ciała (nie do kąpieli tylko do ciała!), jest to emulsja typu olej w wodzie, mniej tłusta.

Co możemy podać doustnie, żeby pomóc dziecku

- Delicol - może być tak, że dziecko nie toleruje laktozy (obecna jest ona w mleku). Pewnym wyjściem jest odciągnięcie niewielkiej ilości mleka PRZED podaniem dziecku piersi – to na początku ssania jest najwięcej laktozy. Tak radzą położne. Pozbawiamy wtedy jednak dziecko tej części mleka, a zawiera ona przecież też inne ważne dla jego rozwoju składniki. Delicol zawiera enzym laktazę, który tą laktozę rozkłada. Odpowiednią do wieku dziecka ilość kropelek podajemy łyżeczką bezpośrednio do buzi. Najlepiej odciągnąć troszkę mleka na łyżeczkę i dodać krople, bo jest ich malutko. Zbawienny efekt powinien być obserwowany po max. kilku dniach. Kolki znikają! Tak mówiła położna. Niestety życie bywa bardziej okrutne i zwykle nie jest to tylko laktoza, ale także niedojrzałość układu pokarmowego niemowlęcia i inne czynniki i kropelki nie działają. Jeśli nie ma efektu po kilku dniach – odpuśćmy sobie ich stosowanie.

- na kolkę -tu mogą pomóc krople zawierające simeticon – Esputicon, Espumisan, Infacol, Bobotic, Sab simplex itp. Wkrótce osobny post o kolce i simeticonach będzie bo mam w tym temacie szerokie doświadczenie, niestety a one różnią się … Ułatwiają odprowadzanie gazów z jelit. Podobne zadanie mają herbatki zawierające koperek, czy woda koperkowa Gripp Water. Nam nie pomogły wiele, za to kateter rektalny Windii rewelacyjnie się sprawdził. Na początku bałam się tego użyć, bo jest to taka jakby rurka, którą należy naoliwić i włożyć w pupę dziecka. Jak usłyszałam wydostające się powietrze (mnóstwo powietrza mimo używania Boboticu forte) i moje dziecko natychmiast się uspokoiło i zasnęło po godzinie płaczu to żałowałam, że nie było tego jak syn był mały!

- probiotyki – te korzystne bakterie namnażają się w jelitach dziecka i ułatwiają trawienie, wpływają korzystnie na tzw. „uszczelnienie bariery jelitowej”. Czyli jelita są mniej przepuszczalne dla potencjalnych alergenów. I o to nam chodzi. Jest kilka firm do wyboru, różnią się rodzajem bakterii i dosyć znacznie ceną. Najlepsza i najdroższa (ok 40zł) to Bio-Gaia, inne, które stosowałam to: Dicoflor, Trilac Plus, Floractin, 4lacti baby (te ostatnie 12-15zł). Co ważne, należy je zwykle przechowywać w lodówce (zawsze trzeba sprawdzić na opakowaniu), stosować systematycznie. Pomagają nie tylko w kolkach, ale poprawa jest też na skórze dziecka. Po ok. 1-2 miesiącach stosowania Bio-Gai u syna była widoczna poprawa na skórze, mało tego, po zaprzestaniu stosowania skóra była wyraźnie bardziej zaczerwieniona, więc to naprawdę działało! Na kolki pomogło szybciej. U córki stosowałam za to od urodzenia Bio-Gaię (Lactobacillus reuteri), potem zamiennie z Dicoflorem (lactobacillus rhamnosus), po kilku miesiącach tańsze odpowiedniki i tak do skończenia 9 miesiąca. Miało to takie plusy, że niektóre probiotyki zawierają inne szczepy, więc florę miała malutka na pewno rozbudowaną a i odporność do tego też  :-D

- DHA – nie poprawi nam jakoś spektakularnie stanu skóry z AZS (chociaż są badania, że AZS łagodzi), ani nie zlikwiduje uporczywych kolek. Chodzi mi tutaj raczej o profilaktykę tzw. „marszu alergicznego” – czyli przekształcenia alergii na mleko w AZS, astmę lub alergię na inne rzeczy. Można temu zapobiec, a przynajmniej zmniejszyć ryzyko. Mam syna z astmą  – wiem co mówię, lepiej zapobiegać niż leczyć potem sterydami… Dla małych alergików idealny jest Omegamed baby DHA – kapsułki twist-off, DHA uzyskany jest z alg, więc nie trzeba się martwić, że jakaś ryba dziecko dodatkowo wysypie…

- Fenistil - krople  przeciwalergiczne, znoszą świąd skóry i zaczerwienienie. Ale stosować można dopiero od 2 miesiąca, a objawy są dużo wcześniej. Jest to znoszenie reakcji alergicznej, jej objawu, ale nie przyczyny, którą jest uczulający pokarm.

TY TEŻ DASZ RADĘ, NIE PODDAWAJ SIĘ! KARM NATURALNIE!

Pamiętaj droga mamo, że to kiedyś minie. Skończą się te kolki – po 3-4 miesiącu, kiedy układ pokarmowy będzie bardziej dojrzały.  Jeśli Twój Dzidziuś ma AZS – to też nie trwa wiecznie! Tak się może wydawać, że wszystko co zjesz go uczula. Przy reakcji alergicznej rośnie poziom histaminy i wtedy pokarmy, które normalnie byłyby ok, teraz też wywołują taką reakcję! Skontaktuj się z lekarzem – może pomoże Fenistil w kroplach. To co możesz zrobić dla swojego dziecka – to nie poddawać się, mimo jego płaczu, kontynuować karmienie piersią. Tak długo jak się da. Zmniejszysz tym samym ryzyko dalszej alergii u dziecka w przyszłości. Postaraj się zrobić wszystko, żeby utrzymać laktację – skontaktuj się z dyplomowanym doradcą laktacyjnym – na pewno otrzymasz wsparcie. Ja postaram się pomóc opowiadając o mojej mlecznej drodze, która na dzień dzisiejszy jeszcze trwa i jest to jedno z piękniejszych doświadczeń w moim życiu! Cieszę się, że pokonałam wszelkie trudności i wierzę, że Tobie też się uda! Nie poddawaj się!

 

Moja mleczna droga z AZS i kolkami

18 sty

Witam!

A to opis jak to było u mnie z karmieniem piersią i jak udało mi się mimo alergii na mleko u dzieci kontynuować karmienie naturalne. Może komuś to pomoże?

Najbardziej zdumiewające było to, że zaczęło się to nagle – wcześniej żłopałam mleko i jadłam jego przetwory bo lubię a tu nagle po 2 tygodniach od porodu okazuje się, że na buzi noworodka pojawiają się krosteczki. Na początku malutkie, czerwone – mylone u obu dzieci z trądzikiem niemowlęcym. Potem zaczęły się zlewać w większe suche, łuszczące się plamy. Już nie było wątpliwości.

U syna – typowa postać skórna, koszmar, kolki owszem też, przynajmniej raz dziennie, potem przeszło to w ciężkie AZS z wykwitami suchymi, swędzącymi i czerwonymi za uszami, na szyi, na klatce piersiowej, w zgięciach łokci (w zasadzie to nie były tylko zgięcia ale całe łokcie pokryte), nadgarstki, paluszki (to było najgorsze bo ciągle je obgryzał bo swędziały), pod kolankami, na stopach i palcach stóp…  Do tego uporczywa, nawracająca ciemieniucha, trwająca dobry miesiąc. To było straszne, do tego płacz dziecka, któremu nie można pomóc… Pediatra kazała ograniczyć mleko, które ja spożywam i wprowadzić emolienty. Nadal było bez efektu, pomogła dopiero ŚCISŁA dieta bezmleczna. Syn reagował wysypką nawet po zjedzeniu przeze mnie 2 łyżek jogurtu. Próbowałam też sery kozie, mleko sojowe i też uczulało. Można było się tego spodziewać, ale uwielbiam mleko i miałam ten cień szansy, że może jednak się uda… Po mleku sojowym (wypiłam 100ml raptem) wysypka była momentalnie! Nie wspomnę, że po takiej próbie znowu mieliśmy zaostrzenie na skórze. Tak naprawdę jakikolwiek efekt poprawy u syna był widoczny dopiero po miesiącu smarowania (2xdziennie, kąpanie co 2 dni lub codziennie w emoliencie) i stosowania Bio-Gai i tej ścisłej diety. Co oznacza ścisła dieta bezmleczna dla matki – zero mleka, masła, śmietany, serwatki, białek mleka, laktozy. Czytałam skład wszystkiego co kupowałam, tak tak, te drobne druczki (przydaje się taki nawyk). Nauczyłam się gotować inaczej, wyeliminowałam przetworzone jedzenie i wszelkie dodatki w proszku (zostały tylko sprawdzone pod względem składu wędliny) co było naprawdę dużą zmianą dla całej rodziny. Była to dieta cud bo sporo schudłam jedząc marchewkę i indyka ;) Ale poprawa była, skóra wyglądała już lepiej  (znaczy nie była czerwona jak u indora i zaczerwienienie nie nasilało się). Potem zostały jeszcze placki suchej skóry, ale nie były czerwone, złuszczyły się i moje dziecko wreszcie wyglądało jak każdy inny bobas (a miał wtedy skończone 4 miesiące). Karmiłam go piersią do 7 miesiąca, potem wprowadziłam mieszankę dla alergików Nutramigen. I wtedy się zaczęło – spadła odporność, zaczął chorować często, nie dawał mu spokoju nocny kaszel, w końcu 2 -go roku życia diagnoza – podejrzenie astmy. Poprawa po sterydach, bierze je do dziś.

U córki – mając takie doświadczenia postanowiłam zrobić wszystko, żeby nie miała astmy. Wysypka była u niej w 2 tygodniu życia na buzi i za uszami, nigdy nie miała zmian na całym ciele jak syn (łagodniejsza postać – może zawdzięczam to przyjmowaniu w ciąży DHA i probiotyków?). Jednak objawy dotyczyły też ukł. pokarmowego – mocne ulewanie, kolki przynajmniej 3x dziennie trwające po godzinie, z niesamowitym krzykiem, dziecko zasypiało ze zmęczenia po takim ataku. Do tego sapka, katar – ciągle coś furczało w nosie bez objawów stanu zapalnego. Plus jeszcze, jakby było mało, ciemieniucha, nawracająca (razem z wysypką na buzi) po mojej próbie prowokacji. A i jeszcze odparzenia. Przy drugim dziecku jak tylko widoczne były objawy na buzi (już wiedziałam z czym mam do czynienia, to bynajmniej nie był trądzik!) wyeliminowałam mleko (tylko mleko). Jadłam z mlecznych rzeczy tylko plasterek sera żółtego dziennie (pokrywa 100% zapotrzebowania na wapń), jednak objawy dalej były. Nie nasilały się, ale nie malały. Wspólnie z pediatrą zadecydowałyśmy o diecie ścisłej. Poprawa nie była widoczna gdyż zbiegło się to ze szczepieniem i powikłaniami poszczepiennymi w postaci niesamowitych bólów brzucha, śluzu w kale, kolek i zaparć. Mała przy próbie przystawienia do piersi wyginała się w łuk i płakała. Trwało to 4 tygodnie po szczepieniu. Znalazłam wsparcie u doradcy laktacyjnego. Poprawiłam technikę karmienia. Wykluczyłam warzywa inne niż sezonowe (to był grudzień więc zostały tylko ziemniaki, buraki, pietruszka i marchewka :) Poprawa (brak kolki) była po 2 tygodniach od modyfikacji diety. Na buzi i za uszami, kilka dni po eliminacji produktów mlecznych. Nie mogłam obejść się bez mleka, zastąpiłam je mlekiem ryżowym lub owsianym, które sama robiłam. Znalazłam mnóstwo przepisów na dania, ba! nawet naleśniki i ciasta bez mleka! Mała od urodzenia dostawała Bio-Gaię, na zmianę z innymi szczepami probiotyków oraz DHA. Po 6 miesiącu zaczęliśmy rozszerzanie diety (słoiki bez mleka, czytałam drobny druczek), wszystko było ok więc około 7 miesiąca ja karmiąca mama zrobiłam próbę prowokacyjną (zjadłam żółty ser jako źródło wapnia) i jadłam go bez objawów nietolerancji u dziecka co 2-gi dzień. Potem stopniowo zaczęłam rozszerzać moją dietę o przetwory mleczne. Teraz córka ma już 13 miesięcy i nadal ją karmię piersią (1-2 x dzień), ale już nie muszę stosować diety. Czy dalej ma uczulenie na mleko? Mleko podaję jej tylko w kaszce mleczno-ryżowej i to po skończonym 1 roku. Jest już dobrze, ale będę karmić dalej, dlaczego nie? Jeśli to pomoże nam uniknąć astmy i innych powikłań to warto!

Co było dla mnie najgorsze? Płacz dziecka podczas kolki i bezsilność, że nie mogę mu pomóc. A także komentarze życzliwych typu:

- „Jak to nie zjesz tej zupki? Przecież tam tylko łyżka śmietany jest”?  – a jak teściowa łyżeczkę trucizny dosypie, to też powie, że przecież tam tylko łyżeczka jest??? :twisted:

- „Jak nie będziesz mleka piła to nie będziesz miała pokarmu” – krowa mleka nie pije, a mleko daje – ta riposta kończyła ten temat :mrgreen:

- Albo po powrocie do pracy „Czekoladki nie spróbujesz, żartujesz chyba?” – no tak, zawsze jadłam, a teraz nie skuszę się na mleko w proszku wymieszane z alergizującym kakao…

- na urodzinach z tortem na bitej śmietanie „To co, naprawdę nie spróbujesz nawet”? – Nie no, jasne ja chętnie spróbuje, a jak dziecko potem będzie płakało całą noc to solenizant je uspokoi tak?

- „ona/on na pewno tak płacze, bo głodny” – jasne, akurat zgłodniał bo pół godziny temu karmiony, a nóżki tak wypręża bo lubi

- u dziadków po półgodzinnym ataku kolki i niesamowitym ryku: „a ona tak codziennie wam płacze?” – nie, tylko po prawie każdym karmieniu…

Niestety niektórzy naprawdę nie mogą zrozumieć, że czasem szkodzi nawet najmniejsza odrobinka mleka – przynajmniej tak było w naszym przypadku.

Co mogę poradzić innym?

1) Nie daj sobie wmówić, że twoje mleko jest złe dla dziecka i że mu szkodzi! Twoje mleko jest najlepsze na świecie, to alergeny w nim obecne są złe!

2) Nie poddawaj się w czasie kryzysu laktacyjnego – szukaj wsparcia u położnej laktacyjnej lub doradcy laktacyjnego, kogoś kto pomoże ci utrzymać karmienie piersią.

3) Zrób wszystko (czyli karm piersią jak najdłużej, nawet do 1-2 roku życia), aby zaprogramować u swojego dziecka zdrowie w dorosłym życiu i zmniejszyć ryzyko wystąpienia w przyszłości alergii, astmy, otyłości i nadwagi. Nawet jeśli to was dotknie - nie będziesz miała do siebie pretensji, że nie zrobiłaś czegoś co mogłaś zrobić.

 

Jak przezwyciężyć kryzys laktacyjny?

13 sty

Jak przezwyciężyć trudności w karmieniu piersią?

Co to jest kryzys laktacyjny? Upraszczając – to taki moment, w którym dziecko jest głodne a ty nie masz mleka. Przyczyny mogą być różne. Ale na pewno nie jest tak, że „nie masz mleka”. Ono jest produkowane, tylko albo za mało albo jest problem z wypływem z piersi. Mleko powstaje pod wpływem hormonów – prolaktyny i oksytocyny. Prolaktyna odpowiada za ILOŚĆ produkowanego mleka. Ssanie piersi przez dziecko pobudza wydzielanie prolaktyny, im częściej ssie tym więcej prolaktyny i tym więcej mleka będą produkowały gruczoły mleczne. Ssanie piersi pobudza też uwalnianie oksytocyny. Oksytocyna powoduje wypływ mleka z piersi. Zauważ, że czasem bierzesz prysznic, ciepła woda, wiadomo rozluźnia, pomyślisz o dziecku, które na ciebie czeka i mleko samo kapie. Masz tak czasem?  Działa wtedy czynnik psychologiczny – pomyślałaś o dziecku, uruchomiła się oksytocyna i mleko jest natychmiast wydzielane. Albo taki moment, kiedy dziecko zaczyna ssać , mleka jest na początku niewiele, ale ono ssie dalej i czujesz i słyszysz, jak nagle zaczyna rytmicznie połykać bo ilość mleka się zwiększyła. to właśnie wyrzut hormonów to powoduje.

Nie poddawaj się w czasie kryzysu laktacyjnego – 90% sukcesu to dobre nastawienie! Pamiętaj, że niemowlę ma kilka takich skoków rozwojowych i wtedy potrzebuje nagle i szybko więcej mleka a twoja produkcja musi za tym nadążyć. To zupełnie normalne – u mnie też tak było, były dni, że płakało dziecko – z głodu i ja – z bezsilności. Ale daliśmy radę i ty też dasz!

Jak przezwyciężyć kryzys laktacyjny?

1) Sprawdź czy dziecko prawidłowo ssie i ewentualnie skoryguj technikę karmienia. baby-21167_1280Tylko wtedy dziecko będzie prawidłowo opróżniało pierś (ty nie będziesz miała zastojów ani pogryzionych sutków) i pobudzało laktację. Jeśli źle chwyta brodawkę to się nie uda! Ale spokojnie – sprawdź jak to wygląda. Zwłaszcza jeśli jesteś mamą noworodka. Obejrzyj sobie filmik tutaj – super jest wszystko pokazane i właśnie na noworodkach anie na półrocznych bobasach jak na innych stronach. Wszystko można jeszcze skorygować!

http://pediatria.mp.pl/karmienie-piersia/prawidlowe-przystawianie-dziecka-do-piersi

Dobrze pokazać jak dziecko ssie położnej, która odwiedza cię po porodzie. Niech ona zobaczy z drugiej strony jak to wygląda, czy dzidziuś ma odpowiednio wywinięte wargi, czy nie chwyta za płytko. Pocieszę cię, że położna laktacyjna jak zobaczyła moje przystawianie dziecka (drugiego!!!) do piersi wywróciła oczami :roll:

2) Karm często. Im częściej tym więcej mleka – wiadomo, pobudzanie brodawek przez ssące dziecko (lub laktator z nasadką masującą!) zwiększa produkcję hormonów, bla, bla (patrz wyżej jak to działa) i jest mleko! Duuużo mleka! Na ten laktator to uważaj – żeby nie wyprodukować tego mleka tyle, że za chwilę się zrobi nawał pokarmu i zapalenie piersi…

3) Sprawdź, czy dziecko rytmicznie połyka pokarm (widać to na gardle i słychać połykanie jako powtarzające się „k”) czy może oszukuje i już dawno zapomniało co się przy cycusiu robi i…. zasnęło. A twój sutek robi teraz za smoczek, hehe :lol:  Spróbuj małego oszusta delikatnie obudzić, pogłaskać w policzek, stópkę.

4) Jeśli masz problem notuj godzinę rozpoczęcia karmienia, którą pierś dałaś najpierw (podajemy najpierw jedną potem drugą, zaczynamy od tej, która była poprzednio pierwsza) i ile czasu dziecko ssało. Polecam albo tabelki w notesiku np. na www.brioko.pl „Dzienniczek karmienia maluszka”, albo aplikację na telefon. Ja używałam tego dzienniczka i mam świetną pamiątkę dla syna, potem przeszłam na wersję na telefon – Baby ESP. Łatwiej ci będzie sprawdzić ile czasu dziecko ssie. Powinno to trwać ok 10-20 min, ale wiadomo, że niemowlę może też i wisieć pół godziny albo godzinę, zwłaszcza jak podsypia. Twoje zadanie to skrócić ten sen na rzecz aktywnego ssania. Dodam że oba moje szkraby ssały zwykle tylko 5 min. (5 min z jednej i z drugiej już nie miały ochoty) i to też jest ok. A dzięki notatkom będziesz wiedziała kiedy wypada następne ssanie i ile masz wolnego :-D

5) Nie dopajaj!!! Dziecko karmione piersią nie potrzebuje wody, soczku ani broń Boże herbatki!!!! Wyjątkiem jest wysoka gorączka u dziecka i letnie upały kiedy podajemy dodatkowo wodę.

6) Przez pierwsze 4 tygodnie nie podawaj (spróbuj przynajmniej) noworodkowi smoczka uspokajającego – jeśli będzie ssał smoczek a nie twoją pierś to mleka może być za mało a po 4 tygodniach jest zwykle pierwszy kryzys laktacyjny! Potem laktacja się już ustabilizuje i zaobserwujesz regularność jedzenia i dłuższe przerwy – wtedy możesz pomóc sobie smoczkiem.

7) Spokój i jeszcze raz spokój… W praktyce postaraj się karmić w ustronnym miejscu w domu, tak, żeby tobie było wygodnie i nikt cię nie niepokoił. Nie karm na krześle przed telewizorem!!! Dziecko ma tak wrażliwy układ nerwowy że ten telewizor naprawdę może mu przeszkadzać! Kiedyś usiłowałam nakarmić dziecko w pokoju dla matki z dzieckiem w markecie. Były tam tak żywe kolory że maluch zamiast ssać odwracał ciągle głowę i z karmienia były nici! Dajcie sobie tyle czasu ile potrzebujecie, nie śpiesz się i nie denerwuj się przy przystawianiu dziecka do piersi. Ono to wyczuje. Bardzo dużo zależy od psychiki – jeśli będziesz nastawiona, że „uda ci się” to się uda!

8) Pamiętaj, że kryzys laktacyjny zwykle pokrywa się ze skokiem rozwojowym dziecka, a więc występuje w określonych odstępach czasu i jest zupełnie normalny. Pierwszy jest ok. 5 tygodnia życia, kolejny większy w 7-9 tygodniu. To nie przypadek, że wiele mam karmi tylko 2 miesiące! Wiele z nich pewnie karmiłoby dłużej, gdyby pokonały kryzys laktacyjny 2 miesiąca! Ty dasz radę, potem jest już z górki! Kolejne skoki rozwojowe to 11-12 tydzien, 4-5 miesiąc, 6-7 miesiąc, 8-9 i 11-12. Nie trwają one miesiąc tylko kilka dni, potem produkcja mleka się zwiększa. Te w kolejnych miesiącach mogą przejść zupełnie niezauważalnie.

9) Zadbaj o wypijanie większej ilości wody – tak jak w ciąży twoje zapotrzebowanie na płyny zwiększa się!

10) Jeśli kryzys laktacyjny trwa dłużej poproś położną o zważenie dziecka, aby sprawdzić czy przybiera na wadze. Podczas kryzysu normalne jest, że dziecko może nie przybrać wogóle, albo za mało. Jeśli to trwa dłużej i zagraża zdrowiu dziecka a położna i pediatra uznają za konieczne abyś podała butelkę - nie rezygnuj z karmienia piersią!!! Podawaj najpierw pierś, potem drugą i na końcu butelkę. Spróbuj też popracować laktatorem – 5 minut jedna pierś, 5 druga, potem wracasz do tej pierwszej na 3 min i do tej drugiej na 3 min. Nie siedź pół godz. z laktatorem bo to nie ma sensu (wiem z doświadczenia), raczej idź pod prysznic, rozluźnij się i może wtedy mleko poleci.

10) Specyfiki zwiększające laktację – celowo na końcu o tym piszę, bo najpierw sprawdź czy na pewno pozostałe punkty masz w porządku.

- homeopatia – Ricinus communis 5CH (ewentualnie 9CH, nigdy nie 15CH) 3x 5 kulek między posiłkami przez kilka dni

- koper włoski, anyż, kminek, – te zioła zwiększają produkcję mleka

- melisa – uspokaja (ciebie i dziecko!), powoduje łatwiejszy wypływ mleka

Są rozmaite herbatki laktacyjne na bazie tych ziół np Lactosan, Mio Bio Herbatka dla matki karmiącej, Herbatka dla matki karmiącej piersią z Herbapolu,  ta słynna bomba cukrowa z Hippa granulowana zawierająca jedynie 0,8% ekstraktów roślinnych (ale też działa), a także tabletki Lactinatal.

- słód jęczmienny – znany środek zwiększający laktację, działa lepiej niż pozostałe zioła razem wzięte. Ale ja nie mówię o piwie (kobieto karmiąca bój się Boga!!!) tylko o preparacie Femaltiker! Są to saszetki ze słodem jęczmiennym do rozpuszczania. Chociaż może też być małe piwko, a czemu nie, ale bezalkoholowe (takie 0,0% a nie 0,5&!). Ja znam tylko jedno – napój bezalkoholowy jakim jest Warka Radler 0,0% I on ma naprawdę ZERO alkoholu! Smakuje jak piwo z lemoniadą, pycha! Jeśli znasz jeszcze jakieś inne piwo 0,0% to proszę napisz w komentarzu!

Jeśli mimo wszystko mleka jest nadal za mało a dziecko źle przybiera na wadze szukaj wsparcia u położnej laktacyjnej lub doradcy laktacyjnego, kogoś kto pomoże ci utrzymać karmienie piersią, nawet jesli konieczne będzie podanie butelki. Ja taką osobę znalazłam i naprawdę mi pomogła przezwyciężyć straszliwe kolki i niechęć do ssania u córki. Męczyliśmy się wcześniej 4 tygodnie a mała nie chciała ssać i przy przystawianiu wyginała całe ciało w łuk. Daliśmy radę! Karmię ją już 13 miesięcy i jestem dowodem na to, że naprawdę można przezwyciężyć kryzys laktacyjny. I to nie jeden!

A jeśli się nie uda – nie zadręczaj się, że ci nie wyszło – przecież próbowałaś i zrobiłaś wszystko co mogłaś, prawda?

 

Karmienie piersią – dlaczego warto?

08 sty

Witam!

Jestem zwolenniczką karmienia piersią. Wszędzie trąbią jakie to ważne, ale co powinno was przekonać, że warto?

1) nawet najlepsza mieszanka nie zastąpi mleka mamy, nie da się uzyskać takiego samego składu białek, tłuszczy, węglowodanów i innych substancji obecnych w mleku mamy. Mleko z piersi ma różny skład i różne proporcje w zależności od pory roku a nawet dnia! Np. latem jest bardziej wodniste, aby zaspokoić pragnienie, nocą bardziej tłuste aby na dłużej zaspokoić głód. Inny skład ma siara, inny mleko przejściowe a inny mleko dojrzałe, inny skład ma mleko mamy wcześniaka (więcej białek, tłuszczy i skł odpornościowych), nawet w trakcie jednego karmienia skład jest zmienny – bardziej wodniste na początku ssania i bardziej sycące po kilku minutach ssania – słowem – dostarcza niezbędnych składników odżywczych na każdym etapie życia niemowlęcia. Jest po prostu IDEALNE!

Nie zawiera w wystarczającej ilości – wit. D i K – dlatego należy ją suplementować u dziecka

2) mleko mamy zawiera przeciwciała i związki odpornościowe (immunoglobuliny wydzielinicze – SIgA, leukocyty, oligosacharydy, lizozym, laktoferryna, interferon gamma, nukleotydy, cytokiny a nawet makrofagi i neutrofile), których nie ma w mieszance. Co to daje? Otóż dziecko karmione piersią jest odporniejsze, rzadko choruje – jeśli mama jest przeziębiona ono dostaje także jej przeciwciała na aktualną infekcję. Czasem zdarza się, że mama musi wziąść antybiotyk – warto powiedzieć lekarzowi aby dobrał taki, który można brać w czasie karmienia i nie zaszkodzi dziecku. Mało tego, podobno nawet do 4 miesiąca dzieci są chronione nawet przed chorobami zakaźnymi, na które odporność ma matka (np. różyczka, ospa itp.). Potem ta ochrona stopniowo spada, zwłaszcza po 6 miesiącu, kiedy wprowadza się już pokarmy stałe. Ale wtedy dziecko samo zaczyna wytwarzać te substancje (od 3 miesiąca życia), by w pełni wykształcił się ukł. immunologiczny dziecka musi minąć rok. Stąd niezbędna jest ta ochrona od matki.

3) jest zawsze gotowe do spożycia, jałowe i ma zawsze odpowiednią temperaturę – tu dla mnie największy plus – nie trzeba się bawić z butelkami i sterylizacją smoczków, nawet nocą łatwiej jest przystawić dziecko do piersi niż zrobić mieszankę.

4) jest to najtańsza wersja karmienia dziecka – to bezsporne

5) programuje zdrowie dziecka w przyszłości

Czy wiecie co to jest „programowanie żywieniowe”? Otóż podając dziecku odpowiednie produkty w czasie pierwszych lat jego życia, możemy zapewnić mu zdrowie w dorosłym życiu, chodzi tu o uniknięcie chorób cywilizacyjnych takich jak : cukrzyca, otyłość, alergia, astma, nadciśnienie, zawał, udar, miażdżyca itp. Brzmi dziwnie, ale jeśli nauczymy dziecko jeść np. warzywa i owoce to zaprogramujemy zdrowie w jego rozwijających się komórkach i układach, wpłyniemy na jego nawyki żywieniowe w przyszłości (czyli samo potem będzie zdrowo jadło). Największe znaczenie ma żywienie dziecka od okresu płodowego (tak, tak już wtedy – dziecko w płynie owodniowym wyczuwa słodki smak tych wód!) do ok 3 roku życia gdyż to wtedy kształtują się kluczowe narządy i następuje programowanie metabolizmu. Karmienie piersią zmniejsza ryzyko nadwagi i otyłości u dziecka aż o 35%!

6) jest lekkostrawne i łatwo przyswajalne oraz przyspiesza dojrzewanie układu pokarmowego dziecka – to zasługa obecnych w mleku mamy substancji (hormony tarczycy, insulina, kortyzol, także motylina, neurotensyna, przeciwzapalna interleukina 10). Poprawiają one motorykę przewodu pokarmowego, usprawniają funkcjonowanie błony śluzowej jelit, wygaszają stan zapalny. To, że dziecko ma kolkę czy alergię na mleko to nie dlatego, że szkodzi mu mleko mamy i trzeba przejść na mleko modyfikowane!!! Nie dajcie sobie tego wmówić! Wystarczy zastosować odpowiednią dietę eliminacyjną (bez produktów wzdymających, przetworzonych, sztucznych dodatków a jeśli alergia to szukać po jakim pokarmie spożytym przez mamę i go wykluczyć z diety)

7) Zapobiega wadom zgryzu i gwarantuje prawidłowy rozwój aparatu mowy - to przez efektywne ssanie piersi

8) Usprawnia rozwój układu nerwowego dziecka – to wpływ długołańcuchowych wielonienasyconych kwasów tłuszczowych (brak ich w mleku krowim) i DHA zawartego w mleku mamy – odpowiada on za rozwój mózgu, także narządu wzroku. Stąd szczególnie ważna jest suplementacja DHA u kobiet karmiących – patrz tutaj:

http://farmamama.blogujaca.pl/dlaczego-kwasy-omega-3-sa-takie-wazne/
9) Pozwala szybciej obkurczyć się macicy po porodzie (wydzielanie oksytocyny powoduje skurcze macicy i przyspiesza jej zwijanie) oraz szybciej zrzucić kilogramy sprzed ciąży – błyskawicznie zostaje spalana zgromadzona tkanka tłuszczowa!

10) Chroni matkę przed wystąpieniem raka piersi, sutka, macicy i raka jajnika w przyszłości - im dłużej w sumie kobieta karmi piersią tym mniejsze jest ryzyko nowotworu (badania dotyczyły kobiet, które karmiły 6-12 mies.). To kolejny mocny argument za.

11) Mamy, które karmiły ponad 12 miesięcy, rzadziej chorują na nadciśnienie tętnicze, cukrzycę, hiperlipidemię i chorobę niedokrwienną serca oraz osteoporozę w okresie pomenopauzalnym – oj warto, warto!

12) Karmienie naturalne zaspokaja potrzebę emocjonalną dziecka i …. mamy ;)

Podczas ssania wydzielana jest prolaktyna – to sprawia, że kobieta jest bardziej zrelaksowana. Nie ma nic piękniejszego jak dziecko zasypia najedzone z błogim wyrazem na buzi w naszych ramionach. No nie ma po prostu… Albo to spojrzenie skierowane w naszą stronę podczas ssania… Rodzi się niesamowita więź między matką i dzieckiem.

Jak długo karmić piersią – eksperci zalecają, żeby min. i wyłącznie piersią karmić do 6 mies. życia dziecka. Górna granica nie jest określona.

Kto przekonany, że warto ręka w górę!

 

Krótka ściąga – co kupić w aptece przed porodem

04 sty

Witam!adult-18604_1280

Ponieważ kilka bliskich mi osób spodziewa się narodzin dzidziusia i pyta się jakie rzeczy polecam dla maluszka lub mamy po porodzie postanowiłam zrobić krótką listę. Są to rzeczy które kupić można w aptece, podaję też te preferowane przez położne (z mojego miasta, u was może być zupełnie inaczej) i te które sama stosowałam.

DLA MAMY:

- podkłady poporodowe - bardziej chłonne niż zwykłe podpaski ponadto hipoalergiczne i oddychające. Są niestety też dużo większe (34x9cm), nie mają skrzydełek tylko słabą warstwę kleju. Ich plus to duża chłonność. Ponieważ odchody połogowe są na początku bardzo obfite są niezbędne już w szpitalu (jeśli wasz szpital nie zapewnia dostępności, a jeśli nawet zapewnia warto mieć je w PODRĘCZNEJ torbie przy łóżku zaraz po porodzie).  podkłady BellaW aptece pytamy o podkłady ginekologiczne Absorgyn – większe, oferuje je zwykle szpital i Bella Mamma – ciut mniejsze (ale też mega chłonne).

Najlepiej mieć na początek 2 opakowania, potem można dokupić lub jeśli krwawienie będzie mniejsze użyć też chłonnych podkładów (takich jak w nietrzymaniu moczu, są też oddychające i lepiej wyprofilowane i o niebo wygodniejsze) np. Seni Lady Extra ( większe też mogą być ;)

Seni lady extra

Seni lady extra

- druga rzecz niezbędna w szpitalu to majtki poporodowe.

Zaleca się żeby były one z oddychającej siateczki – im więcej powietrza przepuszczają do rany tym lepiej. Położne odradzają te jednorazowe ale z flizeliny.

Tak wyglądają, dostępne różne rozmiary

Tak wyglądają, dostępne różne rozmiary

Potrzebne będą co najmniej 3 sztuki o ile zakładamy, że wyjdziemy po 3 dniach ze szpitala. Jeśli zostaniemy z różnych powodów dłużej to można je przeprać w wodzie – są wielorazowe. W opakowaniu są 2 sztuki – jedne niskie (biodrówki), drugie wysokie, różne rozmiary. Czasem można się spotkać z majtkami sprzedawanymi na sztuki, bez żadnego opakowania. Nie radzę ich kupować (my w aptece zawsze je zwracamy do hurtowni bo to niehigieniczne).

- wkładki laktacyjne – tu firm jest do wyboru dużo, są Bella, Penaten, Nuk, Lovi, Avent, Johnson’s baby… Do szpitala nie trzeba targać całego opakowania, nawał pokarmu zaczyna się zwykle w 2-3 dobie po porodzie, więc starczy kilka par. Jeśli chodzi o wybór tu filozofii nie ma. Jak byłam wierna Belli przy pierwszym dziecku tak przy drugim ją przeklinałam, więc… Każdy musi wypróbować. Podpowiem tylko, że niektóre mają krążki wyprofilowane półokrągło z miejscem na sutek (np. Johnson’s baby) inne (zwłaszcza te najtańsze) zupełnie płaskie (Bella). To wyprofilowanie na sutek może okazać się ważne w momencie poranienia brodawek. Znaczenie ma też grubość, bo w ciągu nocy jak maluszek postanowi pospać możemy się obudzić z nawałem mleka w mokrej koszuli… Baby Ono i Avent oferują wersję wkładek specjalnie na noc. Większy wybór wkładek oferują markety.

- maść na popękane brodawki – najlepsza jest taka, której nie trzeba zmywać przed karmieniem. Może to być Maltan, albo PureLan Medela (czyta lanolina, można też zastosować na przesuszoną skórę u dziecka lub pod pieluchę). Ja stosowałam Bepanthen maść - trzeba ją raczej zmyć przed karmieniem (do karmienia wszystko się zwykle wchłaniało więc nie miałam takiej potrzeby, ale też nie dawałam dużo maści). Potem resztę zużyłam na pupę maluszka ;) Jeśli brodawki są bardzo poranione przyda się kapturek silikonowy, przez który można karmić. To zbawienie dla pogryzionych sutków! Produkuje go Avent w 2 rozmiarach (small i normal) a dostać można w większych aptekach lub sklepach dziecięcych. Dobrze spytać w aptece czy coś takiego jest dostępne, żeby potem w razie czego wiedzieć gdzie wysłać świeżo upieczonego tatusia ;)))

- zatyczki do uszu – podziękujecie za ten wynalazek. I nie chodzi tu o płacz noworodka (to i tak usłyszycie) ale o chrapiące sąsiadki, płaczące noworodki z sąsiednich sal, wózek z brzęczącymi talerzami w czasie snu itp.

- laktator ?- to czy się przyda okaże się jeszcze w szpitalu albo tuż po powrocie do domu przy nawale pokarmu. Pamiętajmy, że nawał pokarmu jest normalny – minie kilka dni zanim dziecko wyreguluje ssaniem ilość wydzielanego mleka. A w tym czasie można właśnie użyć laktatora do odciągnięcia nadmiaru mleka (tylko tyle, żeby pierś nie bolała, jak odciągniemy za dużo to mleka będzie jeszcze więcej). W aptekach nie ma zbyt dużego wyboru laktatorów (zwykle tylko Avent) i ceny są kosmiczne, więc polecam albo zakup w internecie z dużo niższą ceną i większym wyborem. To dla mam, które chcą karmić długo i mieć go przed porodem bo nawet kurierowi dostawa zabierze 24h co w przypadku nawału jest zbyt długo.Druga opcja to upatrzyć sobie w sklepie stacjonarnym i posłać potem po niego tatusia jeśli będzie trzeba :) Dobrze, żeby kupił od razu pojemnik lub woreczek na mleko – można je zamrozić i potem podać dziecku. To samo tyczy się butelki ze smoczkiem -nie wiadomo, czy będzie potrzebna.

Jaki laktator kupić? To zależy czy potrzebny będzie tylko na te kilka dni nawału (wtedy wystarczy np. Lakta Plus – tańszy, odciąganie ręczne) czy zamierzamy karmić dłużej. Jeśli dłużej – warto kupić lepszy np. Avent, Medela, Lovi. Warto zorientować się PRZED porodem czy w waszym mieście jest jakiś punkt konsultacyjny z doradcą laktacyjnym – być może można tam wypożyczyć za mniejszą opłatą laktator (np. elektryczny).

- herbatka pobudzająca laktację - są to ziołowe mieszanki z anyżem, koprem, kminkiem, stosujemy jeśli mleka jest za mało, pomocne mogą być zwłaszcza przy tzw. kryzysie laktacyjnym. Jest to moment, w którym dziecko ma skok rozwojowy i nagle zapotrzebowanie na mleczko zwiększa się a produkcja u mamy nie nadąża. W aptece dostaniemy np. Fito Mix IV lub Mio Bio Herbatka dla matki karmiącej - do zaparzania. W markecie Hipp - herbatka dla kobiet karmiących piersią do rozpuszczania na bazie granulatu glukozowego z śladową ilością ziół. Stosowałam i jedne i drugie, obie pomagały. Z homeopatii można zastosować jeszcze Riccinus communis 5CH (lub zamiennie 9CH) – to na zwiększenie laktacji (3x 5 kulek).

- Tantum Rosa – 3-4 saszetki – do dezynfekcji krocza do podmywania – działa odkażająco i przeciwbólowo. Saszetkę trzeba rozpuścić w 0,5 litra PRZEGOTOWANEJ chłodnej wody

- krem na rozstępy – jeśli skończył się wam to nie zapomnijcie, że ta rozciągnięta skóra musi wrócić do poprzedniego stanu!!! Na pewno smarowanie jej w tym pomoże a gwarantuję, że po porodzie nie będziecie myśleć o kupowaniu kremu…

- po cesarskim cięciu – pamiętać należy o higienie rany: do odkażania Octenisept lub woda utleniona oraz plaster odpowiedniej długości, a po ściągnięciu szwów maść na blizny (od najtańszych : Alantan Plus, maści silikonowe np Veraderm, plastry silikonowe Sutricon). Nie miałam cesarki, ale na blizny mogę śmiało polecić Sutricon ze względu na wygodę stosowania – plaster silikonowy przykleja się na bliznę i zapobiega on ocieraniu jej o ubranie, stanowi taką warstwę ochronną i przyspiesza gojenie. Jest drogi ale nakleja się 1 plaster na ok 3-5 dni co przy miesięcznym stosowaniu dorównuje cenie maści silikonowych.

DLA NOWORODKA:

- coś do odkażania pępuszka - różne są teraz zalecenia, jedni mówią, że roztwór 1%fioletu gencjanowego na spirytusie, inni, że po fiolecie nie widać nadkażeń bakteryjnych i lepszy jest 70% spirytus. Aby otrzymać taki spirytus należy samemu odważyć 66,5g spirytusu czystego 95% i 33,5g wody (najlepiej takiej jałowej do wstrzyknięć z apteki, destylowanej, ewentualnie przegotowanej). Najłatwiej zbliżyć te proporcje alkohol:woda do 2:1 Nie jest on dostępny w aptece do sprzedaży. Na szczęście super sprawdza się też Octenisept – w moim szpitalu właśnie tego używają do pępuszka położne. Jest też pogląd, że samo się zagoi i nie trzeba nic z tym robić, nawet nie dezynfekować… Hmmm…

- coś do kąpieli – tutaj sprawdzi się płyn do wlewania do wanienki, który myje i jednocześnie natłuszcza skórę noworodka. Nie potrzeba żadnego mydełka. Spośród kilku dostępnych od 1 dnia życia ja polecam: Emolium – emulsja do kąpieli, lub Oilatum Baby emulsja – bardzo dobrze natłuszczają suchą skórę noworodka. Dalej wymieniłabym jeszcze Oillan Baby – płyn do mycia i kąpieli 2w1, ale on już tak mocno nie natłuszcza – za to bywa w zestawie z kremem do ciała. Oillan to mój ulubiony tańszy odpowiednik Emolium i Oilatum, potem po 6 mies. jest wersja Oillan – emulsja do kąpieli i ta natłuszcza tak samo jak Oilatum i Emolium. Ciekawa jest jeszcze tania jak barszcz a zaskakująco dobra Ziajka – płyn do kąpieli dla niemowląt natłuszczający.

- krem po kąpieli lub oliwka – nie jest konieczny, jeśli stosujemy emolient do kąpieli, ale jeśli noworodek ma bardzo suchą skórę, łuszczącą się to położne zalecają smarować samą parafiną płynną (kilka zł). Nie jestem zwolenniczką oliwek. Ale też można stosować. Po kilku dniach będzie poprawa.

- aspirator do noska – jak wybrać opisane już tutaj http://farmamama.blogujaca.pl/wybor-aspiratora-do-odciagania-kataru/

- roztwór soli fizjologicznej 0,9% do przemywania noska i oczu – w jednorazowych ampułkach po 5ml – na początek ok. 10szt., potem trzeba będzie dokupić

- jałowe gaziki do przemywania oczu 5x5cm (pamiętamy że nowy gazik do każdego oczka, więc trochę tego trzeba). Są pakowane po 3 szt., takich opakowań ok.7, potem dokupić. Są też gaziki 5x5cm pakowane po 100sztuk jałowe, owszem, ale uwaga! jałowe są tylko po otwarciu, więc potem już pozostałe 98szt. nie! A do oka lepiej jałowe, więc zostają tylko te pakowane po 3 szt.

- termometr do mierzenia temperatury - jaki wybrać tutaj: http://farmamama.blogujaca.pl/wybor-termometru-dla-mlauszka/

- krem do pupy – ja dla noworodka polecam krem natłuszczający typu Bepanthen maść, Alantan Plus maść, Linomag maść. Można używać też oczywiście kremów z tlenkiem cynku typu Sudocrem, ale na początku skóra noworodka jest tak cienka i wrażliwa, że wymaga przede wszystkim natłuszczenia a cynk wysusza.

- podkłady do przewijania – jednorazowe podkłady z ceratką firmy Seni, pakowane po 5 sztuk (lub więcej), w różnych rozmiarach, najmniejsze 60×60. Przydadzą się na spacerze lub gdziekolwiek, gdzie chcemy przewinąć dziecko bez obsikania terenu dookoła… Dziadkowie wam za to podziękują ;)

Rzeczy które można kupić w aptece ale są też w marketach i sklepach dla dzieci:

- smoczek uspokajający – jeśli zamierzacie go stosować dobrze kupić taki ortodontyczny, który nie zaburza odruchu ssania. Bywa też tak, że dziecko preferuje tylko jeden kształt smoczka, a inne wypluwa i płacze dalej. Syn tolerował tylko i wyłącznie NUK, córka z kolei tylko LOVI (ale do czasu wystąpienia kolek nie potrzebowała nic). Smoczek Lovi jest tak skonstruowany, że nie zaburza ssania piersi – ma warstwy silikonu, które skracają się i wydłużają w buzi dziecka podobnie jak sutek w piersi. Świetne, prawda?

- nożyczki do paznokci lub cążki

- szczoteczka z naturalnym włosiem lub grzebyk do włosków (nawet jeśli dziecko ma sporo włosków można je myć emulsją do kąpieli więc na razie szampon można sobie darować)

- kwadratowe duże płatki kosmetyczne firmy bella – na początku lepiej myć pupę samą przegotowaną wodą według położnych, chociaż według mnie nic nie zmywa smółki lepiej niż chusteczka nawilżana, ale musi być naprawdę delikatna (polecam Cleanic Kindii Sensitive do skóry atopowej)

- termometr kąpielowy (można sobie darować i sprawdzać ręką)

Uff! Nie wiem, czy czegoś nie pominęłam, w razie czego liczę na wasze komentarze ;)

Jak kupić to wszystko i nie wydać fortuny? Najlepiej zamówić całość w aptece internetowej – pewnie wyjdzie ponad 100zł, większość aptek internetowych ma przy takiej płatności wysyłkę gratis. W internecie na pewno nie kupicie: pojedynczych ampułek soli fizjologicznej oraz Tantum Rosa na saszetki (całe opakowanie na pewno nie będzie potrzebne) ale to bez problemu będzie w każdej stacjonarnej aptece.

 

 

PS. Wszystkie zdjęcia pochodzą ze strony www.doz.pl