RSS
 

Bezpieczne przebywanie dzieci na słońcu – czy krem z filtrem wystarczy?

04 lip
0 Flares Twitter 0 Facebook 0 0 Flares ×

Witam!

Tym razem o kremach z filtrem dla dzieci. Lato pełną parą, więc temat jak najbardziej aktualny.

Na początek o opalaniu wogóle. Przychodzi mama do apteki – „Coś do opalania dla dziecka poproszę” A w jakim wieku dziecko – pytam? „2 miesiące” – pada odpowiedź.

Po pierwsze – NIE OPALAMY DZIECI do 3 LAT!!!!!!!!!!!!!!!!!

Dziecko do 3 lat posiada jeszcze nie w pełni wykształconą barierę skórną – skóra dziecka jest 3 razy cieńsza niż dorosłego – jeśli my przez 30 min. na słońcu się nie opalimy to dziecko półtoraroczne bawiące się na słoneczku w piaskownicy może wrócić z poparzeniem słonecznym. Większość kremów z filtrem dla dzieci jest zarejestrowana po 6 miesiącu właśnie z tego powodu, że mniejszych dzieci nie należy wogóle wystawiać na słońce! Niewiele kremów posiada na opakowaniu informację, że mogą być stosowane od pierwszego dnia życia – ale oznacza to tylko tyle, że dziecku można posmarować buzię i nóżki. Przy czym schować je w cieniu.

Tutaj zapodam doskonałe patenty, sprawdzone na moich dzieciach, nie tylko nad polskim morzem ale i tam gdzie słońce praży przez cały rok. Dzięki temu mogą przebywać na słońcu nad wodą bez poparzeń słonecznych. Oczywiście „przebywanie nad wodą” to dla mnie godzinka/dwie/trzy zabawy nad brzegiem morza/jeziora a nie wylegiwanie się na plaży podczas gdy półnagie dzieci baraszkują cały dzień w pełnym słońcu!

1) Smarujemy odkryte części kremem z filtrem 50+, po kąpieli w morzu/jeziorze od razu po wytarciu nakładamy kolejną porcję. Nie zapominamy o uszach i stopach!

2) czapka z daszkiem i ochroną karku lub kapelusik z szerokiem rondem i ZAKAZ ŚCIĄGANIA tegoż kapelusika – jak gorąco można go zmoczyć wodą. Tutaj chodzi mi nie tylko o ochronę karku ale też OCZU – najlepiej do tego dołączyć jeszckoszulka UV100ze okularki z filtrem i ochrona USZU – jeśli wystają – podlegają obowiązkowi smarowania kremem 50+

3) najlepszym wynalazkiem jest koszulka z filtrem – stosuję u obojga od wczesnego niemowlęctwa – ogranicza to ilość smarowanego ciała, dzieci mogą w niej się kąpać i błyskawicznie wysycha! Ja mam z Decathlona, nazywa się to „koszulka UV 100 Tribord” – w maju w przecenie kosztuje ok 10zł! Zatrzymuje co najmniej 95% promieniowania UV, chroni nawet mokra.

4) w godzinach 11-17 schodzimy bezwarunkowo ze słońca w cień. W praktyce wychodzimy zaraz po śniadaniu czyli ok 9 i jesteśmy na plaży do 11-12. Drugi raz wychodzimy po drzemce najmłodszej lub w południe idziemy na spacer (mała śpi w wózku) gdzieś w cieniu.

Sprawdza to się doskonale – dzieci NIGDY nie miały poparzenia słonecznego.

A teraz trochę o kremach z filtrem.

Te dla najmniejszych dzieci do 6 miesiąca mają zazwyczaj TYLKO FILTRY MINERALNE. Jest to najczęściej dwutlenek tytanu lub tlenek cynku. Ten sam tlenek cynku co w kremach na odparzenia. Jego działanie polega na odbijaniu promieniu UV. Stąd kremy te, a nawet mleczka są bardzo gęste i trudno je nałożyć, mało tego – zostawiają białą warstwę. I na tym polega ta ochrona np. Dermedic Sunbrella krem, Mustela spray SPF 50 – stosowanie od pierwszego dnia życia. Ciekawy jest Linomag krem SPF 30 (od pierwszych dni życia ale zbyt niski filtr + parabeny do konserwacji zawartej w nim wit.E).

Czasem producent dodaje także filtry organiczne – wtedy stosowanie kremu jest zwykle powyżej 6 miesiąca. Filtry organiczne pochłaniają promieniowanie UV ich dodatek pozwala obniżyć ilość tych mineralnych a wtedy też łatwiej takie mleczko nałożyć. No właśnie – jeśli mamy do czynienia z mleczkiem to najpewniej stosowanie jest powyżej 6 miesiąca. Tutaj mamy większy wybór np. Iwostin Solecrin50+, Pharmaceris S SPF50, Ziajka, La Roche itp. itd. Są do wyboru kremy, mleczka spraye.

Nie wiem na ile wygodniej ma niby być z produktem w sprayu – po popsikaniu dziecka i tak trzeba to rozprowadzić na skórze więc to dla mnie bez sensu. Odporność na wodę, piach i pot to też niezły chwyt marketingowy. Co z tego, że kosmetyk jest wodoodporny jak po wyjściu z wody wycieramy dziecko ręcznikiem i cały krem i tak schodzi. Bezwzględnie trzeba powtórzyć aplikację.

A no i jeszcze kwestia wysokości ochrony przeciwsłonecznej – jaki filtr wybrać – SPF 15, SPF 30 czy SPF 50? Dla dziecka SPF 50.

W aptece najbardziej wkurza mnie fakt że jak proponuję filtr 50+ dla dorosłej osoby klientka mówi „przecież z takim wysokim filtrem to ja się wogóle nie opalę!” NIC PODOBNEGO! Oczywiście że się opali – ale BEZPIECZNIE i bez zaróżowionej skóry. Nie wiem czy świadomość ludzi jest aż taka niska czy to jeszcze jakieś stare przyzwyczajenia, ale nadal synonimem udanych wakacji jest czekoladowa opalenizna. A jeśli ktoś opali się na czerwono/różowo to oznacza to nic innego tylko uszkodzenie skóry właściwej – opalenizna taka zejdzie wraz z procesem odnowy skóry (czyli po max 28 dniach się złuszczy). Jak słyszę o olejkach do opalania, maśle kakaowym czy opalaniu się na parafinę to mnie ciarki przechodzą – toż to żadnej ochrony nie ma a wręcz nasila przenikanie promieni UV i uszkadza skórę. Może to ja jestem przewrażliwiona przy mojej jasnej karnacji i stadzie pieprzyków ale od kilku lat stosuję kremy TYLKO SPF 50+ i po tygodniu słońca też jestem opalona. Ale bez uszkodzeń skóry ;)

 
Komentarze (3)

Napisane przez w kategorii Różne inne

 

Tags: , , , , , , , , , ,

Dodaj komentarz

 

 
  1. ~ola

    19 kwietnia 2016 o 10:04

    mam nadzieje ze nikt nie czyta twojego bloga… nie wystawiac dziecka na slonce. tak,lepiej pakowac syntetyczna witamine, niz dac dziecko na slonce. posmarowac kremem z filtrem (kt blokuja same dobro ze slonca). ba! od tych kremow z filtrami mozna dostac raka!
    otworz oczy kobieto, i przestan placic klice farmaceutycznej za trucie ciebie i twojej rodziny.

    https://kefir2010.wordpress.com/2014/06/04/opalajmy-sie-bez-kremu-z-filtrem-uv-sa-one-niepotrzebne-wrecz-szkodliwe/

     
    • anike

      21 kwietnia 2016 o 09:49

      Piszę tego bloga żeby rozwiać właśnie takie błędne poglądy. Ukończyłam wiele szkoleń z udziałem LEKARZY DERMATOLOGÓW i wszyscy oni podkreślają, że dzieci do 3 lat nie należy wystawiać na słońce. Przez wystawianie na słońce uściślijmy rozumiem plażowanie półnagiego dziecka, a nie zabawę latem ubranego dziecka z osłoną głowy na placu zabaw. Jest różnica. Co do syntezy Vit.D to suplementuje się ją ZIMĄ, nie latem, poza tym wystarczy 10 min na słońcu żeby pokryć dzienne zapotrzebowanie organizmu. Od kremów z filtrem można dostać raka? Chyba chodziło ci o PARABENY – substancje konserwujące dodawane do kremów – cała sztuka w tym, żeby wybrać taki, który ich NIE MA – czytaj na blogu. Aha, a od słońca to nowotwory nie powstają? A czerniak chociażby? Badania naukowe potwierdzają, że od nadmiernej ekspozycji na słońce w wieku dziecięcym, powtarzanej co roku jak najbardziej mogą rozwinąć się nowotwory skóry (czerniak nie jest jedyny). Im więcej oparzeń słonecznych tym większe ryzyko. Przez krem z filtrem minimalizujesz to ryzyko. Ale spoko – nikt ci nie każe się smarować, dzieci też nie, ale zanim skomentujesz poszerz swoją wiedzę. Aha – i jako farmaceutka nie płacę żadnej „klice farmaceutycznej” a żaden artykuł mojego bloga nie jest sponsorowany!!!

       
      • ~ola

        7 maja 2016 o 09:37

        badania naukowe. ha. farmaceutka. Haha. Czesc.

         
 

0 Flares Twitter 0 Facebook 0 0 Flares ×