RSS
 

Archiwum - Kwiecień, 2016

Co ma wspólnego antykoncepcja z aborcją

09 kwi

Co ma wspólnego antykoncepcja z aborcją?

No właśnie – niby nic nie ma wspólnego.

A jednak… Zależy co stosujemy:

1) Tabletki antykoncepcyjne, plastry – blokują tylko owulację. Nie ma owulacji, nie ma zapłodnienia, nie ma ciąży – jaka aborcja?

2) Tabletka „po stosunku” – np. Ellaone – ostatnio bez recepty, za parę miesięcy ma to się znowu zmienić. Stosowana aż do 5 dni po stosunku.   Zawiera mega dawkę hormonu, który ma opóźnić owulację, a jeśli ona już wystąpiła – zagęścić śluz szyjkowy, żeby plemniki nie przeszły dalej (przyp. komórka jajowa znajduje się w jajniku, po owulacji przesuwa się jajowodem do macicy ale do zapłodnienia dochodzi w JAJOWODZIE). Też nie ma nic wspólnego z przerywaniem ciąży, bo nie ma jeszcze żadnej ciąży! To co mówią media to absolutna niewiedza, jak to działa. Mimo zastosowania Elleone 1 kobieta na 5 zajdzie w ciążę co jest ewidentnym dowodem na to, że nie dochodzi do przerwania już istniejącej ciąży.

3) Spirala – uwalniająca hormony – u 75% kobiet dochodzi do owulacji. Dawka hormonów jest malutka jak w tzw. minipigułce, zagęszczają one śluz szyjkowy co ma utrudniać zapłodnienie – ale nie można go zupełnie wykluczyć. Może więc dojść do zapłodnienia, powstaje zarodek. Sama obecność spirali w macicy mechanicznie uniemożliwia jego zagnieżdżenie i dalszy rozwój – zarodek zostaje wydalony. Jeśli przyjmujemy, że życie zaczyna się w momencie połączenia komórki jajowej z plemnikiem – to stosując spiralę skazujemy te zarodki na śmierć. Czy to świadoma aborcja?

Powiem szczerze, że o działaniu spirali dowiedziałam się dopiero po paru latach pracy, przy okazji szkolenia internetowego dla farmaceutów. Takie spojrzenie od drugiej strony czyli „a co jeśli dojdzie do zapłodnienia”? Nie chcę tu nikomu narzucać co ma myśleć i jak traktować taki sposób antykoncepcji,  ale warto wiedzieć.

Co ciekawe – w mediach teraz mówi się sporo o zmianie ustawy „antyaborcyjnej”.

Tabletka „po” która była do tej pory bez recepty i kosztowała ok 120zł (!!!) za 3 miesiące znów będzie na receptę.  Czy dużo osób ją kupowało? W internecie i TV mówią, że tak i to same młode dziewczyny, które podobno brały ją wielokrotnie.

Jasne. Każdą nastolatkę stać przecież, aby kilka razy na miesiąc wydać 120zł. Przy okienku miałam raczej kobiety starsze (powyżej 30lat), młodsze tylko pytały i słysząc cenę rezygnowały.  Jedna jedyna nastolatka (18lat) przyszła z matką bo zapomniała wziąć pigułki 2 dni z rzędu. Matka dała kasę… ;)

Jeśli wprowadzony zostanie całkowity zakaz aborcji to pewnie zaraz za nim będzie musiał iść zakaz używania spirali antykoncepcyjnych. Hmmm…. Ciekawe jak go wyegzekwują? Zmuszą kobiety do pójścia do lekarza w celu wyjęcia wkładki? A może
zmuszą lekarzy do ujawnienia danych swoich pacjentek? Zapowiada się ciekawie…

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Okiem farmamamy

 

Lewoskrętna witamina C to ściema!

02 kwi

Witamina C (lewoskrętna oczywiście)

Wiele się ostatnio mówi na temat lewoskrętnej witaminy C. Już mam dosyć pytań pacjentów „a ma Pani lewoskrętną witaminę C?” Bo podobno:

- działa wyłącznie lewoskrętna

- w aptekach jest tylko prawoskrętna (niedziałająca)

- w naturze występuje tylko lewoskrętna w organizmach żywych i taką należy kupić ;)

Postanowiłam zgłębić temat. A wnioski są zaskakujące.

Teraz pora na wysilenie mózgownicy bo będzie istnie chemiczny wykład. Uczyli mnie na studiach o czymś takim jak stereoizomeria. Chodzi o to, że są związki, które mają swoje odbicia lustrzane tzw. izomery. Witamina C jest jednym z nich. Mamy więc kwas L-askorbinowy i kwas D-askorbinowy. Przy czym miano „witaminy”  ma jedynie kwas L-askorbinowy. Na pudełkach większości leków jak i suplementów diety zawierających witaminę C jest napisane, że zawierają one właśnie kwas L-askorbinowy. Ale to wcale nie znaczy, że lewoskrętny ;) O lewoskrętnym mówimy wtedy, kiedy izomer odchyla wiązkę światła spolaryzowanego w lewo, oznaczane jako(-).witC

Ostatecznie każda witamina C to kwas L(+)-askorbinowy. Utrudniając (a ktoś mówił, że będzie łatwo???) – grupa -OH w witaminie C jest chiralnie lewostronna (czyli właśnie to L), światło spolaryzowane witamina C odchyla w prawą stronę (stąd +), a w konfiguracji absolutnej (bezwzględnej) jest jednocześnie prawo- i lewoskrętna (oznaczane jako R,S)!!!!

Wniosek jest jeden – ktoś usiłuje zarobić niezłą kasę na podobno „lewoskrętnej” witaminie C. Równie dobrze mogę teraz napisać, że każda witamina C jest zarówno prawo jak i lewo-skrętna. Nie ma sensu przepłacać.

Ale – zwróciłabym uwagę na coś takiego jak postać syntetyczna i naturalna – oczywiście obie są pod względem chemicznym identyczne (skręcają światło spolaryzowane tak samo itd.). Ale wydaje mi się, że warto wybrać te naturalne np. pozyskiwaną z aceroli a nie syntetyzowaną w laboratorium.

I jeszcze jedna uwaga – jedno z moich pytań egzaminacyjnych z bromatologii (nauka o żywieniu) brzmiało ” co jest największym źródłem witaminy C zimą w Polsce„. Prawidłowa odpowiedź to uwaga - kapusta kiszona ;))) Nie – wcale nie są to cytrusy, zresztą z owoców najwięcej witaminy C zawiera akurat czarna porzeczka. A z warzyw – pietruszka i ziemniaki. Surowe ziemniaki niestety…

Czasem mnie szlag trafia jak przy przeziębieniu proponuję moim pacjentom witaminę C czy Rutinoscorbin, a oni twierdzą, że „nie, ja tabletek nie jadam, wolę z naturalnych źródeł – owoce, warzywa…”. Wszystko świetnie – tylko ile tej witaminy C wrażliwej na światło, temperaturę i utlenianie oraz rozpuszczalnej w wodzie zostaje w gotowanych warzywach (chyba zero)? No chyba, że ktoś zjada surowe ziemniaki i pół kilo natki pietruszki, to spoko…  Albo w pomarańczach transportowanych z Hiszpanii (ciekawe ile leżą w markecie od zerwania z drzewa i czym je tam spryskali… bo najlepsze naturalne, tak?). Pozostaje tylko kapucha kiszona – ale nie kwaszona octem, tylko tradycyjnie… Ech, to ja sobie kupię jednak tą acerolę…

 
Komentarze (3)

Napisane w kategorii Różne inne