RSS
 

Archiwum - Lipiec, 2015

Wakacyjna apteczka malucha

24 lip

Witam!

Jestem już po urlopie i jak zwykle sporym wyzwaniem było spakowanie apteczki na wyjazd. Co roku zabieram mnóstwo leków ale nie dajmy się zwariować, miejsce jest w torbach ograniczone, teraz napiszę co jest absolutnie niezbędne. Z doświadczenia wiem, że i tak jak zdarzy się choroba to nie przewidzi się wszystkiego. W tym roku oboje dzieci miało gorączkę sięgającą 39 stopni w trakcie wyjazdu i do apteki i tak trzeba było podejść. Przepłaciłam ponad 20zł więc… Co należy koniecznie zabrać:

1) Leki przeciwgorączkowe – na bazie ibuprofenu i paracetamolu w syropie/czopku/kroplach Ja zabieram 1 syrop (Ibufen forte) dla starszaka i malucha i 2 syrop Paracetamol. Dlaczego dwa a nie jeden – właśnie się o tym przekonałam, że drugi okazał się jednak niezbędny. Przy wysokiej gorączce Ibuprofen zbije nam temperaturę na ok 4-5 godzin, wtedy należy podać Paracetamol.

Szerzej o tym tutaj : http://farmamama.blogujaca.pl/jak-przeliczyc-dawkowanie-lekow-dla-dzieci/

2) Na biegunkę – saszetki Smecty lub Tasectan lub Orsalit Plus Smektyn – kilka sztuk, do tego warto mieć jakiś probiotyk – jeśli będzie w kapsułkach – może wziąść w razie czego cała rodzina. I koniecznie taki, którego nie trzeba trzymać w lodówce

3) Krem z wysokim filtrem (50+) i coś na oparzenia słonecznePanthenol w sprayu lub Alantan/Bepanthen w maści. To właśnie za Panthenol mąż zapłacił 20zł więcej niż w mojej aptece! Skandal!

4) plastry, plasterki, plastereczki na ałka – najlepiej różne rozmiary. Do odkażania zamiast wody utlenionej lepiej sprawdzą się chusteczki odkażające Leko

5) Tantum Verde do psikania na ból gardła i/lub coś do ssania w razie zbyt dużej ilości lodów ;)

Dodatkowe rzeczy które mogą się przydać w zależności od tego gdzie się wybieramy OPRÓCZ tego co wyżej:

GÓRY:

- opaski elastyczne – w razie przeciążenia stawów u małego podróżnika można lekko usztywnić np. kolano czy kostkę

- Altacet w żelu - na ewentualne skręcenia.

- Świetnie sprawdziła nam się maść chłodząca „Maść Końska” na bazie 25 różnych ziół – super sprawa na zmęczone chodzeniem nogi, zarówno dla dorosłych jak i dla dzieci.

- spray na komary/kleszcze lub opaski zapachowe na rękę – jeśli spodziewamy się że będzie tego dużo latało warto wziąść ze sobą elektryczne urządzenie odstraszające podłączane do kontaktu – ułatwi nam to wieczorne życie i zasypianie ;)

- Fenistil żel na ukąszenia komarów

- nie zapominamy o kremie z filtrem i Panthenolu- w górach słońce pali mocno a nie czuć tego bo zwykle jest chłodniej. I koniecznie coś na głowę dla dziecka!

MORZE:

- koniecznie wysoki filtr 50+ i pamiętajmy, że małego dziecka nie wolno opalać na słońcu! O specjalnych koszulkach z filtrem UV pisałam w poprzednim wpisie – tu sprawdzą się idealnie!

http://farmamama.blogujaca.pl/bezpieczne-przebywanie-dzieci-na-sloncu-czy-krem-z-filtrem-wystarczy/

- Panthenol na ewentualne oparzenia

O dziwo tu lista jakby krótsza, chyba że o czymś zapomniałam?

Pozostaje tylko się spakować i w drogę!

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Różne inne

 

Bezpieczne przebywanie dzieci na słońcu – czy krem z filtrem wystarczy?

04 lip

Witam!

Tym razem o kremach z filtrem dla dzieci. Lato pełną parą, więc temat jak najbardziej aktualny.

Na początek o opalaniu wogóle. Przychodzi mama do apteki – „Coś do opalania dla dziecka poproszę” A w jakim wieku dziecko – pytam? „2 miesiące” – pada odpowiedź.

Po pierwsze – NIE OPALAMY DZIECI do 3 LAT!!!!!!!!!!!!!!!!!

Dziecko do 3 lat posiada jeszcze nie w pełni wykształconą barierę skórną – skóra dziecka jest 3 razy cieńsza niż dorosłego – jeśli my przez 30 min. na słońcu się nie opalimy to dziecko półtoraroczne bawiące się na słoneczku w piaskownicy może wrócić z poparzeniem słonecznym. Większość kremów z filtrem dla dzieci jest zarejestrowana po 6 miesiącu właśnie z tego powodu, że mniejszych dzieci nie należy wogóle wystawiać na słońce! Niewiele kremów posiada na opakowaniu informację, że mogą być stosowane od pierwszego dnia życia – ale oznacza to tylko tyle, że dziecku można posmarować buzię i nóżki. Przy czym schować je w cieniu.

Tutaj zapodam doskonałe patenty, sprawdzone na moich dzieciach, nie tylko nad polskim morzem ale i tam gdzie słońce praży przez cały rok. Dzięki temu mogą przebywać na słońcu nad wodą bez poparzeń słonecznych. Oczywiście „przebywanie nad wodą” to dla mnie godzinka/dwie/trzy zabawy nad brzegiem morza/jeziora a nie wylegiwanie się na plaży podczas gdy półnagie dzieci baraszkują cały dzień w pełnym słońcu!

1) Smarujemy odkryte części kremem z filtrem 50+, po kąpieli w morzu/jeziorze od razu po wytarciu nakładamy kolejną porcję. Nie zapominamy o uszach i stopach!

2) czapka z daszkiem i ochroną karku lub kapelusik z szerokiem rondem i ZAKAZ ŚCIĄGANIA tegoż kapelusika – jak gorąco można go zmoczyć wodą. Tutaj chodzi mi nie tylko o ochronę karku ale też OCZU – najlepiej do tego dołączyć jeszckoszulka UV100ze okularki z filtrem i ochrona USZU – jeśli wystają – podlegają obowiązkowi smarowania kremem 50+

3) najlepszym wynalazkiem jest koszulka z filtrem – stosuję u obojga od wczesnego niemowlęctwa – ogranicza to ilość smarowanego ciała, dzieci mogą w niej się kąpać i błyskawicznie wysycha! Ja mam z Decathlona, nazywa się to „koszulka UV 100 Tribord” – w maju w przecenie kosztuje ok 10zł! Zatrzymuje co najmniej 95% promieniowania UV, chroni nawet mokra.

4) w godzinach 11-17 schodzimy bezwarunkowo ze słońca w cień. W praktyce wychodzimy zaraz po śniadaniu czyli ok 9 i jesteśmy na plaży do 11-12. Drugi raz wychodzimy po drzemce najmłodszej lub w południe idziemy na spacer (mała śpi w wózku) gdzieś w cieniu.

Sprawdza to się doskonale – dzieci NIGDY nie miały poparzenia słonecznego.

A teraz trochę o kremach z filtrem.

Te dla najmniejszych dzieci do 6 miesiąca mają zazwyczaj TYLKO FILTRY MINERALNE. Jest to najczęściej dwutlenek tytanu lub tlenek cynku. Ten sam tlenek cynku co w kremach na odparzenia. Jego działanie polega na odbijaniu promieniu UV. Stąd kremy te, a nawet mleczka są bardzo gęste i trudno je nałożyć, mało tego – zostawiają białą warstwę. I na tym polega ta ochrona np. Dermedic Sunbrella krem, Mustela spray SPF 50 – stosowanie od pierwszego dnia życia. Ciekawy jest Linomag krem SPF 30 (od pierwszych dni życia ale zbyt niski filtr + parabeny do konserwacji zawartej w nim wit.E).

Czasem producent dodaje także filtry organiczne – wtedy stosowanie kremu jest zwykle powyżej 6 miesiąca. Filtry organiczne pochłaniają promieniowanie UV ich dodatek pozwala obniżyć ilość tych mineralnych a wtedy też łatwiej takie mleczko nałożyć. No właśnie – jeśli mamy do czynienia z mleczkiem to najpewniej stosowanie jest powyżej 6 miesiąca. Tutaj mamy większy wybór np. Iwostin Solecrin50+, Pharmaceris S SPF50, Ziajka, La Roche itp. itd. Są do wyboru kremy, mleczka spraye.

Nie wiem na ile wygodniej ma niby być z produktem w sprayu – po popsikaniu dziecka i tak trzeba to rozprowadzić na skórze więc to dla mnie bez sensu. Odporność na wodę, piach i pot to też niezły chwyt marketingowy. Co z tego, że kosmetyk jest wodoodporny jak po wyjściu z wody wycieramy dziecko ręcznikiem i cały krem i tak schodzi. Bezwzględnie trzeba powtórzyć aplikację.

A no i jeszcze kwestia wysokości ochrony przeciwsłonecznej – jaki filtr wybrać – SPF 15, SPF 30 czy SPF 50? Dla dziecka SPF 50.

W aptece najbardziej wkurza mnie fakt że jak proponuję filtr 50+ dla dorosłej osoby klientka mówi „przecież z takim wysokim filtrem to ja się wogóle nie opalę!” NIC PODOBNEGO! Oczywiście że się opali – ale BEZPIECZNIE i bez zaróżowionej skóry. Nie wiem czy świadomość ludzi jest aż taka niska czy to jeszcze jakieś stare przyzwyczajenia, ale nadal synonimem udanych wakacji jest czekoladowa opalenizna. A jeśli ktoś opali się na czerwono/różowo to oznacza to nic innego tylko uszkodzenie skóry właściwej – opalenizna taka zejdzie wraz z procesem odnowy skóry (czyli po max 28 dniach się złuszczy). Jak słyszę o olejkach do opalania, maśle kakaowym czy opalaniu się na parafinę to mnie ciarki przechodzą – toż to żadnej ochrony nie ma a wręcz nasila przenikanie promieni UV i uszkadza skórę. Może to ja jestem przewrażliwiona przy mojej jasnej karnacji i stadzie pieprzyków ale od kilku lat stosuję kremy TYLKO SPF 50+ i po tygodniu słońca też jestem opalona. Ale bez uszkodzeń skóry ;)

 
Komentarze (3)

Napisane w kategorii Różne inne