RSS
 

Archiwum - Marzec, 2015

Krople na kolkę – które najlepsze?

28 mar

Witam!

Dziś obiecany temat porównania kropelek na kolkę zawierających simeticon lub dimeticon. Dimeticon to polimer silikonu. Simetikon to dimeticon z domieszką dwutlenku krzemu. Ich działanie polega na rozbijaniu i usuwaniu pęcherzyków powietrza gromadzących się w przewodzie pokarmowym, zmniejsza napięcie rozdętego gazami żołądka. Jakie są inne sposoby na kolkę pisałam już wcześniej.

Krople obecne na polskim rynku zawierają Dimeticon 0 i jest to Esputicone albo simetikon – tutaj mamy kilka preparatów. Mają różne stężenia – zawartości tej osmotycznie czynnej substancji – simetikonu. I tak najsilniejsze są:

- Bobotic Forte – 135mg/ml

- Espumisan 100 – 100mg/ml

- Infacol – 40mg/ml

- Espumisan (zwykły) – 40mg/ml

Sab simplex - cudowne niemieckie kropelki, w Polsce niedostępne – wielu rodziców je chwali i podobno naprawdę działają. Zanim je kupicie (w Polsce jedynie przez internet) zastanówcie się czy na pewno chcecie zawierzyć nieznanemu sprzedawcy. Jaką macie gwarancję, że w środku jest to co trzeba i że były te krople przechowywane tak jak trzeba? Może macie tak jak ja blisko do granicy, albo jesteście tak zdesperowani, że pojedziecie do Niemiec. Nie dziwię się – w obliczu nieustającego płaczu własnego dziecka też byłam o włos od wysłania męża za granicę. Mam blisko na szczęście ;) Ale co mają w składzie, że są takie cudowne? I czy naprawdę warto??? Skład – Simetikon ;)

Różnica polega na stężeniu – w 1ml mamy 25 kropli i zawarte jest w tym 69,19mg simeticonu. Wychodzi na to, że nasz polski Espumisan 100 oraz Bobotic Forte jest… MOCNIEJSZY ????? Tak!sabsimplex-krople

Sab simplex-u należy podać 15 kropli (0,6ml) do każdego posiłku. A więc jednorazowo podajemy dawkę 41mg simeticonu.

Dawkowaniu Boboticu Forte to 3 krople do posiłku czyli… 20mg simeticonu!

W dodatku Sab simplex można podawać do każdego posiłku (czyli u dziecka miesięcznego co 3 godziny mniej więcej więc na dobę może wyjdzie z 7-8 razy, zależy czy w nocy będzie jadło i ile razy) a Bobotic Forte zalecają 6x dziennie…

Czy już rozumiecie na czym polega cudowne działanie Sab Simplex?

Po prostu podaje się go WIĘCEJ !

Teraz podpowiem coś co nie jest napisane w żadnej ulotce – simeticon to substancja która NIE WCHŁANIA się do organizmu dziecka – działa powierzchniowo czynnie i jest wydalana z kałem w postaci niezmienionej. Co się stanie jak podamy go więcej? Nie są znane przypadki przedawkowania! Ja stosowałam właśnie Bobotic Forte – ale w dawce odpowiadającej Sab simplex – czyli 6 kropli do każdego karmienia. Było zdecydowanie lepiej niż przy stosowaniu zgodnie z ulotką tylko tych 3 kropli!

Ot i cała tajemnica wokół tajemniczego zagranicznego cudownego specyfiku została rozwiana! ;)

 

 

Kolka u maluszka – jak przetrwać

21 mar

Witam!

Problem kolki mam niestety obcykany. Wiem co to znaczy jak dziecko płacze, wręcz krzyczy wniebogłosy, robi się całe czerwne na buzi, podkurcza nóżki (to jest charakterystyczne) a my załamujemy ręce bo wydaje się że nic nie jest w stanie mu pomóc. baby-408262_1280Najgorsza jest właśnie ta bezsilność… Bo wiemy i czujemy że nasze dziecko cierpi a atak kolki potrafi trwać pół godziny albo dłużej… Przy pierwszym dziecku myślałam że nie może być gorzej, ale przy drugim dziecku jako niepożądany odczyn poszczepienny kolka się nasiliła i trwała codziennie po 1,5 do nawet 2 godzin po czym dziecko wycieńczone zasypiało… Na pocieszenie – daliśmy radę a trwało to miesiąc (po szczepieniu, wcześniej też ale nie aż takie nasilenie) dzień w dzień i to po prawie KAŻDYM dłuższym karmieniu ;)

Jakie są przyczyny kolki? Nie wiadomo. Mogą być różne a nawet nakładać się na siebie:

- niedojrzałość układu pokarmowego i nerwowego – to dlatego mówi się że kolki same przechodzą około 3 miesiąca – wtedy te układy dojrzewają, sprawniejsza jest motoryka przewodu pokarmowego i jego funkcje wydzielnicze

- zbyt łapczywe ssanie przez co maluch połyka za dużo powietrza – pomóc może zmiana techniki karmienia piersią, jeśli karmimy MM to są specjalne butelki np. Dr.Brown (podobno rewelacyjna!)

- błędy dietetyczne karmiącej mamy – jadłaś grochówkę  – dziecko za tym nie przepada ;) Może reagować kolką na zbyt ciężkostrawne pokarmy

- alergia na mleko u dziecka – tu grubsza sprawa bo oprócz kolki może pojawić się w kupce śluz a nawet pasemka krwi a na skórze atopowe zapalenie i wysypka. Sprawa wymaga co najmniej diagnozy lekarskiej, może okazać się konieczna dieta bezmleczna karmiącej mamy lub mieszanka mlekozastępcza na receptę dla dziecka karmionego sztucznie.

- nietolerancja mleka – to nie to samo co alergia – to nietolerancja najczęściej laktozy obecnej w mleku mamy – pomagają kropelki z enzymem laktazą np. Delicol

Co jeszcze możemy zrobić zanim sięgniemy po leki z apteki?

- MASAŻ – to działa ale pod warunkiem że jest dobrze wykonany  – zgodnie z kierunkiem wskazówek zegara  wokół pępka – a właściwie zgodnie z kierunkiem przesuwania się pokarmu – najlepiej masować kierując się w stronę dołu brzuszka. Jeśli przy tym słychać wydostające się gazy – to dobrze. Można co jakiś czas przygiąć nóżki dziecka do brzuszka. Co ważne – masaż wykonujemy po jedzeniu (tak żeby dziecko nie ulało, czyli jakiś czas po) ale ZANIM wystąpi kolka. W trakcie kolki to już na nic się nie zda bo dziecko tak będzie prężyło mięśnie brzucha że masaż nie ma sensu…

- ciepła pielucha na brzuszek – jak najbardziej może pomóc – ciepło działa rozkurczająco

- układanie dziecka na brzuszku – to naturalne zapobieganie kolce, brzuszek lepiej pracuje w tej pozycji. Podczas ataku kolki nam pomagała zmiana pozycji – położenie dziecka na nogę rodzica (oparcie brzuszkiem o udo) i masowanie plecków. Słychać było wydostające się gazy

- przytulanie – ciepło ciała rodzica działa rozkurczająco a bliskość pomaga – wiadomo. My nosiliśmy, masowaliśmy plecki (dziecko było przytulone mocno tak, żeby masując plecki brzuch też był masowany) i tuliliśmy na zmianę z mężem – kiedy ja już miałam dosyć dziecko przejmował mąż… Ogólnie masakra ;)

- herbatka koperkowa – wypita przez mamę – koper działa rozkurczająco i wiatropędnie więc powinien pomóc dziecku. Piszę powinien bo o ile działanie rozkurczające na pewno jest pożądane to zwiększenie wydzielania gazów już może niekoniecznie. Trzeba spróbować jak to działa na dziecko bo może się okazać że więcej gazów = większy problem = większy płacz!

Co można podać DZIECKU na kolkę:

- herbatkę koperkową – najpierw warto żeby wypiła ją mama karmiąca piersią – żeby ocenić czy nie nasili to dolegliwości. Dziecku podajemy herbatkę rozpuszczalną HIPP, Bobovita czy Humana albo zwykły do zaparzania Koper Fix Herbapolu albo z serii Mio Bio Herbatka „Mały Brzuszek”. Są też saszetki Plantex Duo – ekstrakt suszony z kopru do rozpuszczania w saszetkach oraz Gripe Water – woda koperkowa zawierająca olejek z kopru. U nas niestety to się nie sprawdziło bo nasiliło kolkę…

- Simeticon/Dimethicone – to substancja rozbijająca pęcherzyki powietrza w jelitach. Są różne preparaty w różnych dawkach – porównam je w osobnym poście. Mam tu na myśli krople takie jak Espumisan, Bobotic, niemiecki Sab simplex itp. Podaje się je albo 3 razy dziennie albo po każdym jedzeniu – zależy od preparatu. Sprawdziły się tak średnio – trochę ulga była. Ale ja używałam dawki znacznie większej niż w ulotce porównanej do Sab simplex i wtedy był jakiś efekt. Przy zalecanym stosowaniu – nic, pewnie te 3 krople zostały w buzi. Są to substancje obojętne, które nie wchłaniają się w przewodzie pokarmowym stąd można stosować już od 28 dnia życia (Bobotic) – my niecierpliwie wyczekiwaliśmy tego momentu bo kolka pojawiła się wcześniej…

windi

zdjęcie ze strony www.doz.pl

- kateter rektalny Windii - chwała temu kto to wymyślił!!! To nam naprawdę pomogło i żałuję, że nie było tego wcześniej jak syn miał kolki. Są to specjalne rureczki, które wkłada się (naoliwione) w odbyt u dziecka podkurczając mu nóżki do góry. Brzmi to strasznie – wiem. Też się tego bałam. Ale one są lekko gumowe, po włożeniu OD RAZU wydostaje się przez tą rurkę zalegające powietrze! Jest to głośno słyszalny odgłos. Dziecko momentalnie się uspokajało i zasypiało! Razem z powietrzem oczywiście jest też kupka – warto się na to przygotować bo może być też strzelająca! ;) Jedyny minus jaki zauważyłam – przy stosowaniu kilka razy dziennie doszło do tego, że dziecko miało problem żeby się samo wypróżnić. Może to się zbiegło też z tym powikłaniem po szczepieniu bo w kupce było sporo śluzu. Ograniczyliśmy stosowanie do max. 1x dzień i powoli sytuacja wróciła do normy. Aha – mimo że rureczki są jednorazowego użytku my stosowaliśmy jedną kilka razy po dokładnym umyciu i wyparzeniu.

Na pocieszenie powiem, że trzeba to po prostu przetrzymać – kolki same w końcu przejdą jak dojrzeje układ pokarmowy i nerwowy dziecka. Pozostaje mi tylko życzyć cierpliwości… ;)

 

Sposoby na niejadka

14 mar

Witam!

Jakże często mamy twierdzą, że ich dziecko jest niejadkiem! Czasem na szczęście to tylko pozory, bo:baby-84686_640

- dziecko je tyle ile potrzebuje i ma prawidłową wagę w stosunku do wzrostu (idzie „swoim torem” na siatce centylowej czyli trzyma się np. 50 centyla). Może być chude i mieć prawidłowe BMI. Mój syn ciągnie cały czas na 25 centylu wagi, a wzrostem jest w 75 – taki wysoki a chudy ;) Jako mniejsze dziecko waga była na poziomie 25 centyla a wzrost 95…. Bardzo nas to niepokoiło (lekarzy niekoniecznie) i oczywiście też twierdziliśmy że jest niejadkiem.

- nie mamy świadomości ile tak naprawdę dziecko zjadło w ciągu dnia – polecam zapisać na kartce co i ile zjadło a okaże się, że tego jest całkiem sporo. Żołądek dziecka jest podobno wielkości jego pięści – i tyle też wystarczy mu żeby zaspokoić głód

- zamiast obiadu je słodycze lub pije słodki soczek – po którym obiadu wejdzie ledwo połowa albo… wcale. Ileż razy musiałam upominać dziadków, którzy przed obiadem wręczali Kinder Kanapki…

Podobno dziecko samo sobie reguluje ilość jedzenia i nie zagłodzi się. Trzeba tylko zapewnić mu swobodny dostęp do jedzenia. No ale są sytuacje, kiedy naprawdę mamy za niską wagę, utratę łaknienia, anemię a dziecko siedzi 2 godziny nad talerzem i ani prośbą ani groźbą… Znam ten scenariusz bardzo dobrze – nieraz śniadania trwały u nas godzinami, obiady też. Nie pomagały kolorowe posiłki, pięknie ułożone buźki, no nic dosłownie nie chciał jeść. A waga przy jego wzroście była na dolnej granicy normy… Pamiętam jak po infekcji dziecko potrafiło stracić na wadze nawet 2kg w tydzień. A ja na te jego +2 kg całe wakacje poświęciłam….!!! W akcie desperacji sięgnęłam kilka razy po syropki na apetyt, ba nawet po takie tylko z przepisu lekarza. Śmiało mogę powiedzieć, że efekt był… ZNIKOMY! Próbowaliśmy:

- Bioaron C - na bazie aloesu – lekkie zwiększenie apetytu obserwowane było przy podawaniu przy infekcji – dziecko chętniej jadło śniadanie i… na tym koniec ;) Ale mimo wszystko polecam.

- Apetizer – ten syrop zawiera zioła zwiększające wydzielanie soków żołądkowych – ja nie zauważyłam efektu poprawy apetytu, ale tak sobie myślę, że skoro on przyspiesza metabolizm i trawienie to jak nawet dziecko zje więcej to szybciej strawi – więc na wadze i tak różnicy nie będzie, nie wiem czy mam rację to takie moje przemyślenia…

- Profilaktin apetyt – podobny skład jak Apetizer i mogę napisać dokładnie to samo co wyżej

- Hartuś Apetyt – jak wyżej, nic dodać nic ująć

- Multi Sanostol - to zestaw witamin który zgodnie z informacją na opakowaniu stosuje się też w zwiększeniu łaknienia – nam go jednak nie poprawił no ale chociaż witaminy dostarczył…

Co pomogło?

1) Swobodny wybór tego co dziecko chce zjeść. Warto umieć je przechytrzyć i spytać: „Dzisiaj jesz na śniadanie kanapkę z szynką i ogórkiem czy z serem i rzodkiewką?” Ma wybór co nie? Rządzi. Przynajmniej w jego mniemaniu… ;)

2) Przez okrągłe 2 tygodnie na śniadanie je tylko ser żółty? A czemu nie?  Ludzki organizm jest tak skonstruowany, że najlepiej wie czego potrzebuje – może właśnie wapnia? U nas po 2 tygodniach żółtego sera nastało kilka dni wędliny i potem już takiej monotoni nie było.

3) Nie chce jeść nowych rzeczy? Ustalcie zasadę, że musi chociaż spróbować – tak funkcjonuje w naszym przedszkolu i moje dziecko nagle stwierdziło, że lubi SAŁATĘ!!!!

4) Nie chce jeść określonych potraw – nie zmuszaj do ich jedzenia. Taki przykład – syn nie lubi truskawek. No jak można nie lubić truskawek!!!!???? Ułożyłam na talerzyku super truskawkowego ludzika – nie tknął. Nie chciał spróbować nawet jednego kawałeczka! No ale co – matka się nie poddaje – zmiksowałam te truskawki i zrobiłam polewę na lody. Zjadł! I co? Wysypka wokół ust! Uczulony na truskawki! A niech to….

5) Nie jemy przy włączonym telewizorze – albo jemy albo oglądamy, przy czym chętniej dziecko będzie jadło jak jeść będzie cała rodzina lub w grupie z innymi dziećmi

Teraz syn po przedszkolu zjada w domu zwykle drugi obiad. Nadal potrafi przeciągać śniadanie do godziny, ale nie ma już takiego dramatu jak wcześniej. Waga jest poniżej średniej a wzrost powyżej  – taki jego urok… Cały proces od niejadka, który za nic nie chciał spróbować nowych rzeczy do dziecka które spróbuje i jak zasmakuje to zje trwał 3 lata… Duży pozytywny wpływ miało pójście do przedszkola i jedzenie w grupie. Oczywiście najpierw był dramat bo dziecko nie jadło w tym przedszkolu prawie nic, ale potem stopniowo było coraz lepiej. Nie pozwalamy na słodycze (tylko czasem jako nagroda i zawsze PO jedzeniu a nigdy wieczorem), dziecko pije wodę albo soki owocowe niesłodzone, je większość warzyw i owoców (a były z tym duuuże problemy). Nie podaję mu już żadnych syropów na apetyt bo… to nie ma sensu! Lepiej zadbać o prawidłowy jadłospis.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Różne inne

 

Jakie witaminy dla dziecka poniżej 3 lat i poniżej 1 roku?

07 mar

Witam!

 

Pisałam już o podawaniu witamin dzieciom – w jakich sytuacjach można i warto je podać tutaj ……

A jak jest z maluszkami poniżej 3 lat? Czy one też potrzebują witamin?

Nie zapominajmy, że obecnie lekarze zalecają podawanie witaminy D dzieciom nawet do 5 lat, szczególnie w okresie o zmniejszonym nasłonecznieniu czyli jesień-zima-wiosna. Jeśli dziecko długo/często chorowało, jest po kuracji antybiotykiem, bądź jest typowym „niejadkiem” może mieć niedobory także innych witamin – w takiej sytuacji można się posłużyć gotowym zestawem witamin.

Zawsze musimy wziąć pod uwagę wiek dziecka – poniżej 3 lat nie możemy podawać żelków, tabletek do ssania raczej też nie. Chodzi tu o to, że małe dziecko mogłoby się nimi zakrztusić (zawartość witamin nie jest zwykle aż taka duża żeby je przedawkować). Dlatego zwykle mniejszym dzieciom podaje się krople lub syrop.

Krople można podać już niemowlakowi poniżej 1 roku życia – najbardziej popularne to Juvit multi, Vibomil, Cebion multi. Vibovit Baby. Zawierają one zwykle 8 witamin (A, D, E, B1, B2, B6, PP, C).

Powyżej 1 roku życia możemy jeszcze podać syrop z witaminami – mają one bogatszy skład niż krople np.:

- Multivitamol 1+ (bardzo dobry skład – 8 witamin + żelazo)

- Multi-Sanostol (8 witamin + wapń)

- Sol baby wzmocnienie (9 witamin + miód)

- VisolVit baby 1+ (9 witamin + żelazo)

Moim faworytem są Multivitamol 1+ oraz VisolVit baby 1+ ze względu na dodatek żelaza (przy czym VisolVit ma go 2x więcej).

Powyżej 2 lat można jeszcze podać stary dobry Vibovit Bobas w saszetkach (10 witamin). Na pewno każdy go pamięta ;)

I na tym ten wybór się kończy bo reszta syropków ma już rejestrację powyżej 3 roku życia.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Różne inne