RSS
 

Archiwum - Luty, 2015

Witaminki, witaminki, dla chłopczyka i dziewczynki!

28 lut

Witam!

Jak to jest z tymi witaminami? Podawać, czy nie podawać? Trzeba dobrze się zastanowić i odpowiedzieć na pytanie „Czy prawidłowo żywię swoje dziecko zapewniając mu witaminy i minerały w odpowiedniej ilości”?

- Czy spożywa regularnie posiłki, je ZDROWE jedzenie (sorry ale pizza i frytki na mieście do tego nie należą, chipsy w szkole też nie, co gorsza odpadają też parówki, płatki czekoladowe, danonki… oj mało tego zdrowego jedzenia ).

- Czy je codziennie 5 porcji warzyw/owoców (1 porcja to ilość jaką dziecko mieści w dłoni).baby-33289_1280

- Czy jest niejadkiem – nie zjada tyle, żeby zapewnić pokrycie niezbędnego minimum witamin/minerałów lub zjada ale mało jakościowe jedzenie (np. nie tknie surówki ale paróweczki owszem), ma niedowagę

- Czy ostbaby-33285_1280atnio dużo chorowało (szybciej się męczy, jest blade, apatyczne, schudło podczas choroby)

Jeśli przynajmniej jedno z powyższych pytań pasuje do twojego dziecka – może to oznaczać, że twoje dziecko potrzebuje suplementacji witamin.

Jakie witaminy wybrać? Ja patrzę zwykle na ilość witamin oraz na obecność/brak żelaza, wit.C, i D. To żelazo jest dla mnie kluczowe bo zwykle podaję dzieciom witaminy po dłużej ciągnących się infekcjach.

ŻELKI

To najgorsza opcja – nie różnią się prawie niczym od zwykłych żelków ze sklepu. „Mają witaminy” – powiecie. A ja się uśmieję :lol:  Mają. Ale na pierwszym miejscu w składzie Cerutinu żelków czytamy: syrop glukozowo-fruktozowy, dalej jest cukier a potem woda… Do tego barwniki (nie wszystkie naturalne chociaż tu lepiej niż żelki ze sklepu), aromaty… Lepiej zainwestować w coś lepszego. Jeśli wybierzesz żelki wybierz już takie, które tych witamin mają przynajmniej 11- np Ceruvit (a nie 8 jak Kinder Biovital). Widziałam też Rutinoscorbin żelki, które zawierają…. samą wit.C ! I pamiętaj, że dziecko może zjeść tych żelków dziennie tylko 1-2! Witaminy też można przedawkować!

TABLETKI DO SSANIA lub GUMY z księżniczkami, samochodami, marsjańskimi gadżetami itp itd.

O ile my dorośli na te marketingowe bajery już się nie nabierzemy – to nasze dzieci tak! Jakże często widzę rozczarowanie w aptece, kiedy po kupieniu bajecznie kolorowego pudełka z autami (Plusssz zizz), po otwarciu okazuje się, że w środku są mało atrakcyjne „tabletki” – wyglądają zupełnie jak pudrowe cukierki… Przy tym ich skład nie zawsze jest warty ceny – porównajcie sobie Centrum z Plussszem Zizz w tabelce poniżej.

SYROPY

To preferowana przeze mnie postać. Witaminy rozpuszczalne w wodzie są już w niej rozpuszczone (wchłanianie pewnie będzie szybsze). Jak widać z tabeli popularny Multi Sanostol za 8 witamin – chociaż są w dużych dawkach stanowi raczej kiepskie porównanie do mało znanego Vita-min Plus Junior z Olimpu. Dawka żelaza w tym ostatnim mówi sama za siebie i mam ten syropek sprawdzony u syna – przyswajalność żelaza i witamin jest naprawdę dobra!

CentrumJuniorTabl. MarsjankiTabl. PlusszZizzTabl. VibovitJuniorSasz. MultiSanostolsyrop Vita-minPlussyrop Ceruvitżelki KinderBiovitalżelki
Wit. A 0,33mg 0,2mg 0,3mg 2400jm 0,45 0,4mg 0,4mg
Wit. B1 0,5mg 0,3mg 0,3mg 0,6mg 2mg 0,6mg
Wit. B2 0,5mg 0,4mg 0,7mg 2mg 0,6mg 0,35mg
Wit. B3 5mg 4,0mg 9,6mg 7mg 1mg 8mg 8mg 9mg
Wit. B5 2,5mg 1,5mg 3,6mg 1,5mg 3mg 3mg
Wit. B6 0,5mg 1,0mg 0,84mg 0,7mg 0,6mg 1mg
Wit. B12 1mcg 1,0mcg 1,5mcg 0,5mcg 1,2mcg 1,25mcg 0,5mcg
Wit. D 3mcg 5mcg 2,5mcg 200jm(2,5mcg) 5mcg 2,5mcg
Wit. E 5mg 4mg 7,2mg 3,5mg 2mg 6mg 6mg 2,5mcg
Wit. PP 10mg
Wit. C 50mg 50mg 48mg 25mg 100mg 50mg 40mg 30mg
Kw. Fol. 0,2mg 0,09mg 0,12mg 0,2mg 0,1mg
wapń 120mg b.d. 100mg
fosfor
cynk 2,8mg 2,5mg 1,5mg 5mg 2,5mg
jod 70mcg
żelazo 4,5mg 3,5mg 10mg
selen 12,5mcg 10mcg
rutyna 5mg

Tabelka zawiera tylko kilka popularnych przykładów witamin dla dzieci z aptecznej półki. Jak widać witaminy różnią się bardzo składem – niektóre wogóle nie zawierają jakiejś witaminy, drugie innej… Czym się kierować, kiedy nie można ich porównać? Zawsze najlepiej patrzeć pod kątem czego mojemu dziecku brakuje. Jeśli jest po chorobie to będzie to wit.C, żelazo, cynk, selen, wit.D. A może ma problem z apetytem – wtedy raczej witaminy z grupy B. A może przydałoby się więcej wapnia itd. Najlepiej spytać farmaceutę i poprosić go o porównanie składu.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Różne inne

 

Woda morska w aerozolu – czym one się różnią?

21 lut

Witam!

Tym razem będzie o małych noskach i ich oczyszczaniu. Do tego najlepiej sprawdza się właśnie woda morska w aerozolu. Jest lepsza niż sól fizjologiczna bo zawiera morskie minerały no i dzięki atomizerowi dotrze głębiej niż tylko przemycie solą. Którą wybrać i właściwie czym one się różnią?

Można je podzielić na kilka sposobów, przede wszystkim na izotoniczne i hipertoniczne.

Te hipertoniczne są najprościej mówiąc bardziej stężone co po psiknięciu do nosa powoduje odpływanie wydzieliny z noska i jego oczyszczanie. Zdecydowanie polecam je w katarze, chociaż można je też używać na co dzień (pytanie tylko po co skoro są też izotoniczne). Jako przykład mogę podać Quixx, Marimer hipertoniczny, Afrin hypertonic, Sterimar Zatkany Nos i inne oznaczone jako hipertoniczne.

Izotoniczne stosować można codziennie bez ograniczeń. W katarze również się dobrze sprawdzają, po prostu oczyszczają nosek i tyle. Ale są aerozole lepsze i gorsze – wiadomo. A dokładniej – jedne dzieci (moje przynajmniej) lubią i można im psikać do nosa bez problemu. Na widok innych uciekają (starszak) albo mniejszy egzemplarz (daleko jeszcze nie ucieknie hehe) twardo kręci głową na wszystkie strony. Oczywiście utrudnia to owe „0czyszczanie noska” a zwiększa ryzyko jego przypadkowego uszkodzenia…. :-?

Jakie aerozole mogę polecić, a które odradzam ? Są takie, które psikają na odległość dobrych 20cm i wierzcie mi – to nie jest nic przyjemnego jak z takim ciśnieniem ktoś wam psiknie do nosa. Spróbujcie sami… Większość dzieci ich nie lubi w tym moje. Na dodatek moje skarby potrafią pod sam koniec tak sprytnie odchylić głowę, że połowa dawki ląduje im na oczach. Najgorzej sprawdził mi się Marimer – to już mój 3 albo i 4 egzemplarz (na promocję się skusiłam) i mimo, że tym razem końcówka wreszcie nie odpada to i tak jest tak samo beznadziejny jak wcześniej. No, zresztą mogłam się tego spodziewać… Oczywiście sporo rodziców je kupuje i chwali – to też kwestia przyzwyczajenia dziecka. Należą tu także oprócz popularnego Marimer: Sterimar, Sterimar Baby, Afrin Pure Sea…SAMSUNG CAMERA PICTURES

Do tych łagodniejszych o mniejszym ciśnieniu zaliczyć mogę na podstawie własnego stosowania: Quixx, Disnemar, Afrin Pure Sea Baby, Puri Nasin. Przed tymi dzieci nie uciekają :lol:

Na zdjęciu widać, że różnią się one sposobem rozpylania i końcówką – ten z lewej jest delikatny.

Są jeszcze takie ciekawe cuda jak np.

- Pneumovit – sól nie morska a z uzdrowiska Rabka

- Nasodrill – woda z Luchon bogata w siarkę (działanie przeciwbakteryjne)

- Tetrisal E – to nie jest tańszy aerozol z wodą morską, to tylko zwykła sól fizjologiczna w aerozolu

Jak długo można stosować taką wodę morską? Jak długo się chce – nie ma określonego czasu, nie jest to szkodliwe a wręcz korzystne dla każdego noska!

Od jakiego wieku można je stosować, czy są bezpieczne dla noworodka? Tak! Zwykle dla noworodków wybieramy te łagodniej psikające – są delikatniejsze. Wersja „baby” nie gwarantuje nam tego!!! Sterimar baby różni się od zwykłego Sterimaru tylko wielkością tej końcówki (wersja baby ma ją mniejszą). Polecam Disnemar albo Quixx.

Aplikację wody morskiej można powtarzać w czasie kataru kilka razy dziennie. Na co dzień przy zdrowym nosku 1 psiknięcie ułatwia prawidłowe nawilżenie śluzówek – ważne zwłaszcza w sezonie grzewczym. No i jeszcze na koniec ważna uwaga jeśli mamy więcej dzieci – każde dziecko (i dorosły) ma inną florę bakteryjną w nosie i powinno mieć swój osobny aerozol. Niby oczywiste, ale…

 

Jakie leki mogą być stosowane w ciąży?

14 lut

Witam!

Lista leków, jakie z czystym sumieniem mogę polecić kobiecie w ciąży jest krótka. Większość producentów nie bada swoich produktów na kobietach w ciąży ani karmiących. A skoro nie bada to nie wiadomo jaki to ma wpływ na rozwijający się płód i dziecko karmione piersią. Dobrze jest też  sprawdzić sobie do jakiej kategorii należy dany lek. Dla ułatwienia zaznaczę kolorami – zielonym – leki bezpieczne, czerwonym – zakazane i brązowym – stosowane w razie zdecydowanej konieczności. Ten post będzie więc chyba najbardziej kolorowy ze wszystkich moich wpisów ;) Tych kategorii wg FDA jest 5:

A – bezpieczne do stosowania w ciąży – te które były badane na kobietach w ciąży i nie zaszkodziły dziecku

B – raczej bezpieczne – były badane na ciężarnych zwierzętach i wszystko z nimi było ok, ale nie badano ich na kobietach w ciąży lub takie leki, które w badaniach u zwierząt ciężarnych powodowały nieprawidłowości ale u kobiet ciężarnych nie

C – nie wiadomo czy bezpieczne – nie badano ich na ciężarnych zwierzętach ani kobietach w ciąży a jeśli zbadano i były niepożądane działania u płodu to tylko u zwierząt . Zwykle znajdziemy w ulotce taki zapis „leki te można stosować tylko w przypadkach , gdy korzyść wynikająca ze stosowania ich u matki przewyższa ryzyko niepożądanego działania u płodu”

D – niebezpieczne – gdy już stwierdzono zagrożenie dla płodu, mogą być stosowane tylko w zagrożeniu życia matki i gdy leki z pozostałych grup są nieskuteczne

X – teratogenne – powodują u płodu poważne komplikacje i uszkodzenia, przeciwwskazane nie tylko w ciąży ale i u kobiet które podczas leczenia mogłyby zajść w ciążę np. izotretynoina (wskazana antykoncepcja!).

 

LEKI PRZECIWBÓLOWE w ciąży:

Paracetamol (pod różnymi nazwami handlowymi) – jest bezpieczny

Nie należy brać: Pyralginy, Ibuprofenu i pochodnych typu Naproksen, Ketonal, Diklofenak,  Aspiryny i jej odpowiedników

Pochodne ibuprofenu (tzw. NLPZ) mogą spowodować krwawienie i poronienie (zwłaszcza w I trymestrze) oraz zmniejszenie płynu owodniowego, przedłużenie okresu ciąży, przedłużenie trwania porodu, a także przede wszystkim zamknięcie przedwczesne przewodu tętniczego u płodu (co może spowodować niewydolność oddechową płodu a nawet jego zgon albo zgon noworodka po urodzeniu!!!).

 

NA ZGAGĘ I NADKWAŚNOŚĆ oraz refluks:

- naturalne środki np. len mielony, czy Len – tabl. do ssania

- mleczka i tabletki do ssania zawierające wodorotlenek glinu i magnezu – mają kategorię B

Trzeba jednak uważać na zawartość glinu bo działa on neurotoksycznie, lepiej wybierać preparaty bez glinu lub z mniejszą zawartością. Nie zawierające glinu: Gealcid do ssania, Gastrotuss syrop (zgaga i reflux),  Zawierające glin mleczka: Maalox (także tabletki do ssania), Alugastrin, Gelatum Alumini Phosphorici, Alumag do ssania

- węglan wapnia – kategoria C – ale w ulotce wyraźnie napisane, że można stosować w ciąży – Rennie do ssania, Gaviscon do ssania i mleczko, Anesteloc Zgagin do ssania.

- Ranitydyna – kategoria B – Ranigast, Bioprazol Bio i ich odpowiedniki

- na gazy – Simetikon, Dimeticon – Kat. C – Espumisan, Esputicone, Ulgix - mimo kategorii C są to leki uważane za bezpieczne bo substancja ta nie wchłania się z przewodu pokarmowego do krwi i ma tylko działanie powierzchniowo czynne w przewodzie pokarmowym (rozbija pęcherzyki gazów), nie przedostaje się do dziecka.

 

NA ZAPARCIA

- naturalne źródła błonnika  – nasiona lnu (mielone lub całe), otręby, nasiona babki płesznik, preparaty takie jak: ColonC, Normolax regular, Jeliton, Laxinat, Ispagul, Fibraxine. Obowiązuje tu taka zasada - każda łyżeczka popita 1 szklanką wody aby mogły spęcznieć w żołądku. Jak wody będzie za mało efektem będzie większe zaparcie!

- probiotyki - bezpieczne i bardzo korzystne w ciąży – zarówno na układ pokarmowy i problemy jelitowe ale także na prawidłową mikroflorę dróg intymnych, większą odporność mamy w ciąży oraz jej dziecka po narodzeniu i profilaktykę rozwoju alergii u dziecka (a tak na marginesie noworodek rodzi się już z florą jelitową, pochodzącą od matki, wiedzieliście?)!

- Lactulosa – kat. B - Lactulosum, Duphalac, Normalac - syropy. Tutaj też jest zasada – najpierw stosujemy dawkę większą (np. 15ml) po wywołanym efekcie dawkę zmniejszamy (10ml).

- Dokusan sodu – kat. C – Ulgix laxi

- liść senesu, kora kruszyny, korzeń rzewienia, aloes – zarówno jako zioła do picia oraz jako tabletki np. Alax, Radirex, Xenna, Sollievo, – kat. C – brak szkodliwych działań na dziecko ale mogą zwiększyć przekrwienie macicy co nie jest korzystne oraz wywołać skurcze (krwawienie, poronienie w I trym., przedwczesny poród))- nie stosować!

- Bisacodyl (także Dulcobis)- brak odpowiednich badań, nie zaleca się stosować

 

NA ALERGIĘ

Pomóc sobie można łykając/pijąc wapno.

Dodatkowo mogą pomóc leki homeopatyczne (dobrze zacząć je brać jeszcze przed okresem pylenia) np. Heel-Luffa comp. tabletki lub aerozol na katar alergiczny, Rhinallergy Boiron (tabl.).

Leczenie homeopatyczne alergii lekami pojedynczymi jest sporo tańsze niż te wymienione wyżej i opiera się na schemacie:

Pollens 9CH – 5 kulek 2x tydzień (rozpoczynamy na 3 mies. przed pyleniem) – do końca fiolki, potem

Pollens 15CH – 10 kulek 1xtydzień – do końca okresu pylenia

lub

Poumon histamine 9CH – 2x dziennie 5 kulek przez 8 dni, potem

Poumon histamine 15CH – 10 kulek 1x tydzień – do końca okresu pylenia

Stosować można leki przeciwalergiczne, ale tylko w razie konieczności:

- cetyryzyna, loratadyna – kat. B – Zyrtec UCB, Loratadyna Pylox, Alerzina, Amertil Bio, Claritine SPE, Loratan pro, Zyx Bio

- klemastyna – kat. C – i tak tylko na receptę

 

Jeśli masz wątpliwości co do stosowania jakiegoś leku (zwłaszcza na receptę) w ciąży – zawsze zapytaj swojego lekarza (a najlepiej ginekologa bo oni dobrze wiedzą co w ciąży wolno a czego nie), sprawdź ulotkę i kategorię dostępności wg FDA, tak, żeby nie zaszkodzić swojemu dziecku!

 

Źródło:

Centrum Informacji o Leku

„Vademecum terapeutyczne dla lekarza i farmaceuty” Boiron Laboratoires

szkolenia Boiron dla farmaceutów

 

Leki przeciwbólowe (przeciwgorączkowe) przy karmieniu piersią

07 lut

Witam!

Zwykle kobiety karmiące w aptece traktowane są zupełnie tak samo jak te, które są w ciąży, ale jest więcej leków przeciwbólowych, które może kobieta karmiąca, a nie może ciężarna! Ma to znaczenie dla tych mam, którym doskwiera ból silniejszy niż głowy czy zęba. Czym kierować się przy wyborze bezpiecznego leku i jak je brać, aby faktycznie były bezpieczne? Oto kilka reguł:

1) Przede wszystkim trzeba wziąć pod uwagę wiek dziecka – bardziej ostrożnie podchodzimy do karmiącej mamy noworodka, a więcej można zaproponować mamie, której dziecko ma np. 8 miesięcy. Leki, które przechodzą do mleka matki są także metabolizowane przez dziecko. Inaczej metabolizuje noworodek a inaczej starsze dziecko.

2) Dobrze też jeśli lek będzie brany zaraz po nakarmieniu dziecka – wtedy przerwa między kolejnymi karmieniami zmniejsza ryzyko działań niepożądanych u dziecka.

3) Najlepiej sprawdzić w ulotce czy lek jest bezpieczny dla kobiet karmiących. W 99% tego na piśmie nie znajdziecie bo mało kto to bada – jeśli jest tam informacja, że „brak danych na temat wpływu leku u kobiet karmiących… ” to lepiej go sobie odpuścić i wybrać taki lek, który pod tym kątem zbadano (niewiele ich ale są). Albo wybieramy najbezpieczniejszy lek z możliwych w najmniejszej skutecznej dawce. Jeśli wystarczy pół tabletki paracetamolu to super! Jak nie to można wziąć drugie pół. Oczywiście o lekach na receptę decyduje lekarz.

4) W przypadku większości leków dziecko dostaje z pokarmem mniej niż 1% całkowitej dawki przyjętej przez matkę więc nie warto odstawiać dziecka od piersi bo nawet kilkudniowa przerwa może spowodować zakończenie laktacji!

Co można zatem wziąć w przypadku bólu/gorączki?

- Paracetamol (Apap, Panadol, Codipar, Efferalgan itp. itd, różne nazwy handlowe) – bierzemy pół tabletki i czekamy ok pół godz. na efekt, jeśli jest – nic nie trzeba więcej, jak nie – bierzemy kolejne pół. Po porodzie podaje się często w szpitalu 1g paracetamolu jednorazowo (2 tabletki), więc i tak można. Paracetamol jest lekiem pierwszego wyboru i preferowanym.

- Ibuprofen (Ibuprom, Ibum itp….)- o ile nie wolno go w ciąży, przy karmieniu tylko 1-2% leku przechodzi do mleka więc jest uznawany za bezpieczny (podobnie naproksen ale to już na receptę)! Ale patrz reguły wyżej – wybieramy zawsze najbezpieczniejszy lek – czyli paracetamol ;)

- słabe leki opioidowe (tylko na receptę – Tramadol oraz kodeina w lekach przeciwkaszlowych) – też są bezpieczne ale tylko do krótkotrwałego stosowania max.1-2 dni i naprawdę doraźnie i w wyjątkowych sytuacjach.

Lista jest oczywiście krótka bo całej reszty preparatów nie stosuje się bez wskazania lekarskiego i nie są one polecane dla mam karmiących.

Jest jeszcze jeden lek o którym muszę napisać bo jest bez recepty – metamizol, czyli PYRALGINA – i jej absolutnie nie wolno stosować w czasie karmienia piersią!!!

 

By niejadek zjadł obiadek i inne reklamy

04 lut

Witam!leki

Nie mogę się powstrzymać przed wyrażeniem swojej opinii. Wiele się o tym ostatnio mówi w mediach społecznościowych – że „rośnie pokolenie lekomanów” albo, że „leniwe matki zamiast pilnować dobrze zbilansowanej diety dziecka idą do apteki po gotowe preparaty”, bo „lepiej wzmacniać organizm hartowaniem, miodem i malinami niż sztucznym syropem z apteki”.

Ano racja – jedna reklama pogania drugą… Mój mąż nawet ostatnio stwierdził, że kobieta ma łykać tabletki, żeby nie jeść a dziecko na odwrót… ;) Limitki, żeby nie jeść słodyczy, Apetizer by niejadek zjadł obiadek, do tego Tran Mollers na odporność i super żelki Cerutin z witaminami, które Twoje dziecko uwielbia bo są w kształcie dinozaurów czy jakiś tam miśków… A wieczorem, żeby nie było niewyspane następnego dnia (bo potem cały dzień jest zmęczone w szkole, a przecież nie chcesz tego, prawda?) – podaj mu Tulleo… Nawet mój syn wie, że Lizaki Natursept „dzieciom smakują i gardło kurują” a ten syrop z reklamy to jest na suchy i mokry kaszel (Herbapect).

Suplementacja zaczyna się już w okresie płodowym. Kwas foliowy. Zaryzykujesz rozszczep kręgosłupa i nie weźmiesz? Założę się że nie! A zaraz potem idzie omega-3 – przyspiesza rozwój mózgu i oczu dziecka. No chyba chcesz, żeby było mądre i dobrze widziało? A witaminy? Dzieci uwielbiają żelki. To nic, że zawierają tylko kilka witamin i cukier – przecież dbasz o swoje dziecko! Hitem ostatnich reklam jest nieszczęsne Tulleo. Komu się chce w środku nocy wstawać do dziecka? No wiadomo, że nikomu, lepiej dać syropek na sen… Rewelacyjnie się sprzedaje bo nie ma żadnego produktu na sen dla dzieci od 3 lat bez recepty. A niewyspany rodzic to zdesperowany rodzic. Najlepsze jest to poczucie winy, które wzbudza reklama – bo każdy rodzic chce dla swojego dziecka jak najlepiej.  I klient zjawia się w aptece…

Nie jestem zwolenniczką podawania syropków na wszystko i bez potrzeby. Zawsze zaczynam leczenie moich dzieci od naturalnych metod. Swoim dzieciom podaję na stałe tylko tran. Ten z reklamy, ale bynajmniej nie przekonała mnie do tego reklama tylko jego skład i …smak. Miód jemy/pijemy codziennie. Uważam, że nasza dieta jest dobrze zbilansowana, jemy owoce i warzywa, reglamentujemy dzieciom słodycze. Mimo tego chcę zaznaczyć, że jestem z tych „leniwych matek” i kupuję syropki w aptece! Tak – teraz to już widzę te komentarze, że przecież lepiej dać maliny i napar z lipy… Nie są to niestety egzemplarze, które wypiją mi zaparzone ziółka i przeziębienie im minie. Jeśli Ty takie masz – gratuluję! Są różne dzieci i mają różne organizmy – jedne chorują mniej i przeziębienie trwa u nich 3 dni a inne – tak jak moje – z głupiego przeziębienia wychodzą ponad tydzień (o ile zapalenie oskrzeli się nie wywiąże)! Może ma na to wpływ alergia/astma – nie mnie to osądzać. Staram się wspierać ich układ odpornościowy jak najbardziej naturalnie. A preparaty które im podaję z apteki też wybieram – porównuję skład, zawartość substancji, nawet aromaty! Po to właśnie zaczęłam pisać ten blog. Żeby nie kupować nie wiadomo ile preparatów na wszystko a wybrać ten jeden, który naprawdę trzeba. O ile trzeba.

Jako farmaceutka stojąca po drugiej stronie lady zawsze polecam najpierw naturalne metody. Przykładowo jeśli przyjdziesz do mnie po Apetizer na pewno spytam o wagę dziecka (BMI) i jego dietę – czy nie podjada słodyczy przed głównymi posiłkami, ile dokładnie je i kiedy. Może nie jest konieczny Apetizer? Ten schemat można powtórzyć z większością suplementów. Może naprawdę nie są konieczne.

Ale czasem warto się nimi wspomóc, np. ja wybieram suplementy lub leki bez recepty (dla siebie lub dzieci), kiedy:

- mają dużą zawartość substancji czynnej w 1 porcji – np. wyciąg z 1,5 kg żurawiny w 1 kapsułce, albo czosnek – mogę zjeść 1 kapsułkę bezzapachowego wyciągu z czosnku zamiast całej główki

- nie dostarczam z pożywieniem danych witamin czy minerałów czy innych składników lub dostarczam ale w niewystarczającej ilości – np. wapń przy diecie bezmlecznej, witaminy z żelazem lub samo żelazo w okresie karmienia piersią lub po cięższej i długiej chorobie u dzieci, omega-3/tran (bo nie jemy ryb 3x w tygodniu tak jak się powinno). A tak na marginesie – mamy tak przetworzoną żywność, że np. te ziemniaki, które dzisiaj jemy mają pewnie połowę tych witamin i minerałów co jedli nasi dziadkowie a za to 2x tyle substancji szkodliwych. O ile nie są modyfikowane genetycznie…

- w przeziębieniu – niezbędne są mi syropy przeciwgorączkowe (a to czysta chemia), idę na łatwiznę jeśli chodzi o metody naturalne i zamiast lipy i malin (lipy dzieci moje nie tkną a malin swoich nie mam) kupuję Lipomal. Zamiast zrobić syrop cebulowy (który u mnie wytrzymuje bez zepsucia pół dnia, nie wiem czemu) kupuję gotowy. Tak – konserwanty. Podobnie inne syropy na przeziębienie – z czarnym bzem, prawoślazem, bluszczem, tymiankiem, szałwią…. i tu można wymieniać. Czy jestem „leniwą matką”?

To teraz przyznaj czy na gorączkę stosujesz leki z ibuprofenem/paracetamolem czy czekasz aż sama spadnie??? A na kaszel??? Jeśli znajdzie się jakaś czytająca to osoba, która nigdy nie stosowała u dzieci ŻADNYCH suplementów to koniecznie proszę o komentarz! Jeśli chcesz napisać co o tym myślisz – też się nie krępuj! Po to są komentarze.

 

Jak wybrać krem pod pieluchę?

01 lut

Witam!

Na początek zaznaczę jeszcze raz o czym dziś mowa. A mianowicie chodzi o krem pod pieluchę. Pod pieluchę, a nie na odparzenia. Co za różnica? Otóż proste - pod pieluchą nie zawsze jest odparzenie :-P . Generalnie kremy pod pieluchę można podzielić na 2 kategorie – natłuszczające i wysuszające (zawierające tlenek cynku).baby-33253_1280

Najczęściej kupowanym kremem pod pieluchę w aptece jest Sudocrem. Czy słusznie? Mogę się założyć, że nie jest on potrzebny w ponad połowie przypadków. Owszem – jest dobry. Działa antyseptycznie (alkohol benzylowy) i wysuszająco (tlenek cynku). Ja zarezerwowałabym go jednak do już istniejących odparzeń, odleżyn, mocnych podrażnień.  Wysusza skórę dzięki zwartości tlenku cynku i to wcale nie jest korzystne na co dzień (a raczej kilka razy dziennie).

KREMY NATŁUSZCZAJĄCE

Czego potrzebuje sucha, wrażliwa i cieniutka skóra niemowlęcia? Natłuszczenia. To tworzy prawidłową barierę skórną (przypominam, że skóra dziecka jest jeszcze niedojrzała, dużo cieńsza niż u dorosłego) i ZAPOBIEGA powstawaniu odparzeń. Jest kilka kremów natłuszczających, które świetnie się sprawdzają pod pieluchę, a nawet na odparzenia. U mnie sprawdziły się nalepiej:

1) Bepanthen baby – maść – idealna dla noworodka, nie jest aż tak gęsta jak Sudocrem, łatwiej ją rozprowadzić na cienkiej jak pergamin skórze, dobrze natłuszcza i dobrze chroni przed odparzeniem. Minus – zabójcza cena jak na krem do pupy!

2) Alantan plus maść – tani, wydajny, skuteczny. Dobrze łagodzi też podrażnienia – u nas z racji alergii podrażnienia i czerwona wysypka schodzą po kilku posmarowaniach (zdarza się po niektórych pokarmach) .

3) Linomag maść – podobna do alantanu, właściwie skuteczność taka sama

W przypadku dzieci uczulonych na lanolinę – wszystkie powyższe ją zawierają.

KREMY WYSUSZAJĄCE zawierające tlenek cynku

Z kremów wysuszających, zawierających tlenek cynku wybór jest ogromny – zarówno w aptekach jak i marketach. Z typowo aptecznych i tanich (kilka zł) serii mamy (uszeregowane od mniej gęstych czyli o mniejszej zawartości tlenku cynku i tańszych do droższych):

Linomag z tlenkiem cynku - nie zawiera lanoliny

Ziajka maść pośladkowa,- za tą cenę (6zł)- rewelka!

Oillan baby- krem delikatny przeciw odparzeniom (tu już kilkanaście zł).

Odpowiedniki tańsze SudocremuPupikone, Flodomax, Nappiderm.

Dobrą pozycją może być też Emolium – krem ochronny przeciw odparzeniom (nie stosowałam) – w składzie zarówno tlenek cynku ale także medilan, olej canola i masło shea – czyli lipidy tworzące barierę naskórkową.

Oczywiście tutaj też należą marketowe kremy do pupy typu: Hipp, Nivea, Bobini i całe mnóstwo innych z tej samej półki. Co ważne – w markecie raczej nie kupicie kremu typowo natłuszczającego do pupy – stąd ten post :mrgreen:

A JEDNAK ODPARZENIE

Które kremy są lepsze – te natłuszczające czy te wysuszające? Pewnie tyle samo zwolenników mają jedne co i drugie. Ja stoję twardo po stronie tych natłuszczających – owszem, odparzenia też się zdarzały, ale szybko mijały. Poza tym jeśli do codziennej pielęgnacji stosuję np. Alantan plus maść – to jeśli pojawi się odparzenie zawsze mogę zastosować Sudocrem o dodatkowym działaniu odkażającym. W drugą stronę już nie jest tak łatwo bo jeśli mimo stosowania Sudocremu jest odparzenie to mamy większy problem. I raczej samo natłuszczanie tu nie pomoże. Zwykle rodzice szukają wtedy pomocy w aptece – nie warto wypróbowywać coraz to nowych drogich kremów w nadziei, że może ten piąty wreszcie pomoże. Lepiej jest przyjrzeć się co spowodowało odparzenie – może to być np. zmiana rodzaju pieluch, zbyt długi czas w nie zmienionej pieluszce, składnik pożywienia który wpływa na hmmm… konsystencję kupki – bardziej wodnista bardziej podrażnia, często odparzenia towarzyszą też biegunce i atopii – wówczas nie zapominajmy o częstej zmianie pieluchy i natłuszczaniu. Przy odparzeniu należy też jak najczęściej wietrzyć pupę – to sprzyja gojeniu.  Ratunkiem mogą okazać się mało znane a tanie maści zawierające przeciwzapalny wyciąg z pięciornika – Tormentallum maść. Nałożyć musimy dosyć grubą warstwę brązowej maści. Jest jeszcze Tormentiol maść, ale on zawiera kwas borny i nie można go stosować u dzieci do 3 lat. Kwas borny u małych dzieci wchłania się przez skórę w większym stopniu (niedojrzałość naskórka i jego uszkodzenie zwiększa wchłanianie) i może spowodować poważne działania niepożądane. Jak mówię poważne to naprawdę są poważne – od podrażnień, biegunki, wymiotów przez uszkodzenia wątroby, nerek, układu nerwowego aż do śmierci dziecka włącznie (tak, zanotowano takie przypadki!!!). Dlatego uważajcie, aby nie pomylić tej nazwy.

Najlepiej po prostu dobrze zapobiegać – a pupa będzie jak u niemowlęcia być powinna :-P