RSS
 

Archiwum - Styczeń, 2015

Wszy – wstydliwy problem

28 sty

Witam!

W naszym przedszkolu wisi karteczka o wszawicy, więc chcąc nie chcąc muszę się przyjrzeć temu tematowi brown-304685_1280

Wszystkie strony internetowe piszą co robić jak już się znajdzie nieproszonych gości. A ja napiszę co zrobić, żeby ich uniknąć. wiadomo – nie wymieniać się czapkami, szalami, grzebieniami.  Ale jest też preparat odstraszający dorosłe wszy i młode larwy – Sora lotion. Zawiera olejek z cytroneli (dodatkowo także substancje łagodzące jak aloes, alantoina, prowit. B5, rumianek, nagietek). To popularny środek (ten olejek) odstraszający owady, także takie jak komary i kleszcze, więc w sumie można także spryskać włosy środkiem na komary zawierającym cytronellę (np. Orinoko), nie zaszkodzi. Niestety minusem jest zapach – dosyć intensywny cytrusowy (musi być intensywny aby te wszy odstraszył), nie każdemu może się podobać. Drugi preparat tego typu to PIPI Nitolic Prevent – też spray na bazie olejków odstraszających (rozmaryn, mięta, lawenda, trawa cytrynowa, drzewo herbaciane, geranium). Też mocno pachnąca mieszanka.

Jak sprawdzić czy mamy do czynienia z wszawicą? Sprawdzamy strefy za uszami, przy karku – to tam najczęściej spotkać można wszy, pełzające przy skórze głowy i ich jajeczka – gnidy.  Wszy są brązowe, wielkości ziarna sezamu lub mniejsze, ok 1-2mm, poruszające się, natomiast gnidy to malutkie białe kuleczki dosyć mocno przytwierdzone do nasady włosa. Prosta metoda to przeczesanie głowy dziecka gęstym grzebieniem nad kartką papieru. Jeśli na kartce widzimy poruszające się ciemne przecinki to najpewniej są to wszy. Dla pewności można obejrzeć je pod lupą 8-O louse-158325_1280

Jeśli już zauważyliśmy na włosach dziecka wszy lub gnidy nie wpadamy w panikę. Nie trzeba obcinać włosów u dziewczynek. Dzisiejsze preparaty są łatwe w użyciu, bezpieczne dla dzieci. Trudniejsze będzie przy długich włosach wyczesanie grzebieniem wszy i gnid – zajmie to po prostu więcej czasu.

Kluczem do sukcesu jest prawidłowe stosowanie:

1) Rozprowadzamy preparat na całej długości (długie włosy – więcej preparatu!!!), na suche włosy (wyjątek – Sora Forte, na mokre włosy)

2) Czekamy tyle ile trzeba (patrz – tabelka niżej)

3) Myjemy włosy zwykłym szamponem

4) Wyczesujemy dokładnie wszystkie wszy i gnidy grzebieniem o gęstych zębach, najlepiej metalowym

5) Stosujemy zabieg tego samego dnia u wszystkich domowników!!!! Oprócz zwierząt oczywiście :-P

6) Powtarzamy kurację po określonym czasie (7-10 dni) aby wybić to co wyrosło z przeoczonych przez nas jajeczek

7) W dniu zabiegu pierzemy rzeczy, które miały kontakt z głową dziecka i domowników (pościel, ręczniki, czapki), myjemy grzebienie (woda z mydłem starczy) – niby wszy bez żywiciela żyją tylko do 2 dni, ale 1 samica dziennie składa ok. 5 jajeczek, więc…

Co można wybrać na wszy – zwróćcie uwagę, że czasem pod tą samą nazwą kryją się zupełnie różne substancje czynne. Kolejność w tabeli zupełnie przypadkowa.

Preparat Substancja aktywna Czas pozostawienia Uwagi
Paranit Lotion Dimethicon i olej mineralny 15 min. - Uniemożliwia wszom oddychanie – ulegają uduszeniu.- Powtórzyć trzeba po 7 dniach- Lotion i szampon sensitive stosować można już od 6 miesiąca

- Paranit Sensitive jest podobno łagodny dla długich włosów (i ma aż 150ml)

———————————————-

Paranit Szampon Olej mineralny 10 min.
Paranit Szampon sensitive Oxyphitrine 8 godz. (na całą noc)
Hedrin Płyn 50ml i 100ml  DimethiconeCyklomethicone-5  8 godz. (cała noc) do wyschnięcia -  Przebadany klinicznie pod względem skuteczności.- Cyklometikon-5 ułatwia odklejanie gnid i umożliwia ich wypłukanie podczas mycia – nie trzeba wyczesywać.Wszy ulegają uduszeniu,- Trzeba powtórzyć po 7 dniach – płyn Hedrin

- Bezpieczne dla dzieci i kobiet w ciąży

——————————————–

Hedrin RAZŻel w sprayu   PenetrolDimethiconeolej silikonowy 15 min, tylko jednorazowa aplikacja
Pipi Nitolic Spray, emulsja w saszetkach (aplikatorach)  Cyclomethicone  60 min, tylko jednorazowa aplikacja  - Badania in vitro potwierdzające eliminację 100% wszy po godzinnej aplikacji!- Dla dzieci od 2 lat- Dostępne zestawy zawierające: spray, emulsję odklejającą gnidy, grzebyk, dodatek do prania na wszy.Można kupić też pojedyncze saszetki emulsji na wszy na krótkie włosy.

- Wada – trudno dostępna w aptekach, ciągle braki w hurtowniach

———————————————-

Pipi Nitolic Nit remover Cyclomethicone Specjalna emulsja rozpuszczająca „klej”, którym gnidy są przyklejone do włosów. Do stosowania po sprayu.
Nyda Aerozol  Dimethicone  60 min. tylko jednorazowa aplikacja  - Tylko jednorazowa aplikacja———————————————-
Linicin Lotion  Dimethicon i olejki naturalne (z moreli i migdałów), wit.E  15 min. - Bezpieczny dla dzieci od 6 mies, kobiet w ciąży- Powtórka po 8 dniach———————————————–
 Sora Forte Szampon  Permethrinum – substancja chemiczne, owadobójcza  10 min. – na zmoczone włosy  - Powtórka po 10 dniach- Może się rozwinąć oporność na ten środek- Dla dzieci od 3 lat i dorosłych – jest to substancja owadobójcza

———————————————–

Pedicul Hermal – Płyn Dimethicone 10 min. Bezpieczny dla dzieci w każdym wieku oraz kobiet w ciąży———————————————–
Delacet- Płyn  Nalewka z ostróżki i kwas octowy  2-3 godz. z głową zwilżoną płynem i zawiniętą w folię  - Nie wolno stosować przy już podrażnionej skórze głowy (zadrapanej),- Nie stosować razem z szamponem (możliwość toksyczności)!- Dopiero od 6 lat

———————————————–

 

To by było na tyle, obym nie musiała z tej tabelki korzystać… Już mnie głowa swędzi na samą myśl :roll:

Życzę zwycięskiej walki z tymi małymi żyjątkami i pamiętajcie o powtórce za 7 dni!

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Różne inne

 

Alergia na mleko u dziecka (kolki i AZS) – jak przetrwać?

23 sty

Witam!

Jestem mamą dwójki dzieci – oboje w niemowlęctwie mieli alergię na mleko krowie. Nie było łatwo – wysypka, sucha zaogniona skóra, płacz, kolki po karmieniu, AZS, powikłania poszczepienne – moja droga nie była usłana różami, ale mimo tego nie poddałam się i udało mi się utrzymać karmienie piersią mimo stosowania bezmlecznej diety. Jak to zrobić?baby-408262_1280

Co można zrobić, żeby pomóc sobie i dziecku?

- jeszcze przed porodem – przyjmować probiotyki i kwasy omega-3 (DHA) – udowodniono, że przyjmowanie ich 3 mies. przed porodem zmniejsza ryzyko alergii pokarmowej u dziecka. Ja zastosowałam ten patent w drugiej ciąży. Czy zadziałało – o tym piszę na końcu ;)

- dieta mamy karmiącej - NIE JEST ZALECANA ELIMINACJA żadnych produktów – wg najnowszych wskazań, spożywanie potencjalnych alergenów przez matkę karmiącą nie przyczynia się do rozwoju alergii u dziecka. Kształtuje się to już w życiu płodowym (zdaje się pierwsze tygodnie, jak kobieta nie wie jeszcze, że jest w ciąży, więc tu nic się nie da zrobić. Skłonności alergiczne zapisane są już w genach niestety…).  Dopiero gdy podejrzewamy, że objawy alergii u dziecka nasilają się po spożyciu konkretnego produktu można zaobserwować czy zmniejszą się gdy to wykluczymy. U mojego syna pół godziny po zjedzeniu przeze mnie jogurtu i nakarmieniu go piersią zaczerwienienie na buzi pojawiało się po kilkunastu minutach! Nie podejmujemy decyzji o diecie eliminacyjnej samodzielnie - tylko po konsultacji z lekarzem. Co ważne – nie zawsze trzeba rezygnować z całkowitego spożywania produktów mlecznych. Najlepiej ograniczyć na początku tylko mleko np. na 2 tygodnie. Jeśli to nie daje efektu – wyeliminować je całkowicie. Jeśli nadal jest problem zostaje jeszcze śmietana, sery, masło (zastępujmy margaryną bezmleczną, bezlaktozową i bez serwatki np. Optima Omega-3), jogurt, na końcu nawet serwatka i laktoza (dodawana do wielu produktów, np wędliny, pasztety, czytać drobny druczek) a nawet wołowina (alergia krzyżowa – przy uczuleniu na mleko pojawia się też uczulenie na wołowinę, orzechy włoskie i wełnę).

Poza tym dziecko może zareagować alergicznie także na proszek (używamy antyalergicznego), dodatki do żywności – np. kostki rosołowe, wszelkie sosy w proszku i dodatki do zupy w proszku, kurczaki i wywary mięsne (to co one zawierają jest przerażające!), pędzone i hodowane sztucznie warzywa (zwłaszcza pomidory, sałata i inne liściaste które najwięcej kumulują). Najlepiej podejść do tego z głową, bo jak ograniczymy wszystko co dzisiaj może być naszpikowane chemią to nic nie zostanie do jedzenia :-?  Po prostu zdrowo się odżywiamy.

- pielęgnacja skóry i emolienty – np. Emolium, Oilatum – do każdej kąpieli obowiązkowo, do tego kąpiel nie może być za ciepła (to nasila świąd i zaczerwienienie) i nie powinna trwać dłużej niż 5 min. Po kąpieli nie wycieramy dziecka mocno ręcznikiem (bo wytrze się cała warstwa ochronna) tylko delikatnie przykładamy do ciała aby ręcznik wchłonął wodę. I smarujemy kremem do skóry suchej i atopowej. Jeśli miejsca są mocno zaognione lepiej sprawdzi się kosmetyk typu emulsji woda w oleju bo będzie bardziej natłuszczał – u mnie sprawdziło się nieźle Emolium emulsja specjalna, Oillan balsam intensywnie natłuszczający, a także wcale nie tłusty Lipikar AP (trochę szczypał syna ale był skuteczny i fajnie się wchłaniał). Przy nadkażeniach bakteryjnych Emolium emulsja trójaktywna. Nie miałam okazji testować wielu kremów czy mleczek – pomógł nam któryś z kolei Emolium i jego się trzymaliśmy. Smarujemy 2x dziennie, kąpać nie trzeba codziennie, spokojnie można co 2-3 dni. Po kilku dniach zaczerwienienie powinno przyblednąć, skóra była normalna dopiero po kilku miesiącach takich zabiegów pielęgnacyjnych (połączonych u mnie z dietą)!!!! Oczywiście biorąc pod uwagę fakt, że naskórek odnawia się co 28 dni, widzimy, że ta pielęgnacja odniosła sukces… Ale należy uzbroić się w cierpliwość. Po fazie zaostrzenia kontynuujemy taką pielęgnację, jednak balsam można zmienić na mniej tłusty, stosować można już tylko 1x dziennie po kąpieli np. Emolium emulsja do ciała (nie do kąpieli tylko do ciała!), jest to emulsja typu olej w wodzie, mniej tłusta.

Co możemy podać doustnie, żeby pomóc dziecku

- Delicol - może być tak, że dziecko nie toleruje laktozy (obecna jest ona w mleku). Pewnym wyjściem jest odciągnięcie niewielkiej ilości mleka PRZED podaniem dziecku piersi – to na początku ssania jest najwięcej laktozy. Tak radzą położne. Pozbawiamy wtedy jednak dziecko tej części mleka, a zawiera ona przecież też inne ważne dla jego rozwoju składniki. Delicol zawiera enzym laktazę, który tą laktozę rozkłada. Odpowiednią do wieku dziecka ilość kropelek podajemy łyżeczką bezpośrednio do buzi. Najlepiej odciągnąć troszkę mleka na łyżeczkę i dodać krople, bo jest ich malutko. Zbawienny efekt powinien być obserwowany po max. kilku dniach. Kolki znikają! Tak mówiła położna. Niestety życie bywa bardziej okrutne i zwykle nie jest to tylko laktoza, ale także niedojrzałość układu pokarmowego niemowlęcia i inne czynniki i kropelki nie działają. Jeśli nie ma efektu po kilku dniach – odpuśćmy sobie ich stosowanie.

- na kolkę -tu mogą pomóc krople zawierające simeticon – Esputicon, Espumisan, Infacol, Bobotic, Sab simplex itp. Wkrótce osobny post o kolce i simeticonach będzie bo mam w tym temacie szerokie doświadczenie, niestety a one różnią się … Ułatwiają odprowadzanie gazów z jelit. Podobne zadanie mają herbatki zawierające koperek, czy woda koperkowa Gripp Water. Nam nie pomogły wiele, za to kateter rektalny Windii rewelacyjnie się sprawdził. Na początku bałam się tego użyć, bo jest to taka jakby rurka, którą należy naoliwić i włożyć w pupę dziecka. Jak usłyszałam wydostające się powietrze (mnóstwo powietrza mimo używania Boboticu forte) i moje dziecko natychmiast się uspokoiło i zasnęło po godzinie płaczu to żałowałam, że nie było tego jak syn był mały!

- probiotyki – te korzystne bakterie namnażają się w jelitach dziecka i ułatwiają trawienie, wpływają korzystnie na tzw. „uszczelnienie bariery jelitowej”. Czyli jelita są mniej przepuszczalne dla potencjalnych alergenów. I o to nam chodzi. Jest kilka firm do wyboru, różnią się rodzajem bakterii i dosyć znacznie ceną. Najlepsza i najdroższa (ok 40zł) to Bio-Gaia, inne, które stosowałam to: Dicoflor, Trilac Plus, Floractin, 4lacti baby (te ostatnie 12-15zł). Co ważne, należy je zwykle przechowywać w lodówce (zawsze trzeba sprawdzić na opakowaniu), stosować systematycznie. Pomagają nie tylko w kolkach, ale poprawa jest też na skórze dziecka. Po ok. 1-2 miesiącach stosowania Bio-Gai u syna była widoczna poprawa na skórze, mało tego, po zaprzestaniu stosowania skóra była wyraźnie bardziej zaczerwieniona, więc to naprawdę działało! Na kolki pomogło szybciej. U córki stosowałam za to od urodzenia Bio-Gaię (Lactobacillus reuteri), potem zamiennie z Dicoflorem (lactobacillus rhamnosus), po kilku miesiącach tańsze odpowiedniki i tak do skończenia 9 miesiąca. Miało to takie plusy, że niektóre probiotyki zawierają inne szczepy, więc florę miała malutka na pewno rozbudowaną a i odporność do tego też  :-D

- DHA – nie poprawi nam jakoś spektakularnie stanu skóry z AZS (chociaż są badania, że AZS łagodzi), ani nie zlikwiduje uporczywych kolek. Chodzi mi tutaj raczej o profilaktykę tzw. „marszu alergicznego” – czyli przekształcenia alergii na mleko w AZS, astmę lub alergię na inne rzeczy. Można temu zapobiec, a przynajmniej zmniejszyć ryzyko. Mam syna z astmą  – wiem co mówię, lepiej zapobiegać niż leczyć potem sterydami… Dla małych alergików idealny jest Omegamed baby DHA – kapsułki twist-off, DHA uzyskany jest z alg, więc nie trzeba się martwić, że jakaś ryba dziecko dodatkowo wysypie…

- Fenistil - krople  przeciwalergiczne, znoszą świąd skóry i zaczerwienienie. Ale stosować można dopiero od 2 miesiąca, a objawy są dużo wcześniej. Jest to znoszenie reakcji alergicznej, jej objawu, ale nie przyczyny, którą jest uczulający pokarm.

TY TEŻ DASZ RADĘ, NIE PODDAWAJ SIĘ! KARM NATURALNIE!

Pamiętaj droga mamo, że to kiedyś minie. Skończą się te kolki – po 3-4 miesiącu, kiedy układ pokarmowy będzie bardziej dojrzały.  Jeśli Twój Dzidziuś ma AZS – to też nie trwa wiecznie! Tak się może wydawać, że wszystko co zjesz go uczula. Przy reakcji alergicznej rośnie poziom histaminy i wtedy pokarmy, które normalnie byłyby ok, teraz też wywołują taką reakcję! Skontaktuj się z lekarzem – może pomoże Fenistil w kroplach. To co możesz zrobić dla swojego dziecka – to nie poddawać się, mimo jego płaczu, kontynuować karmienie piersią. Tak długo jak się da. Zmniejszysz tym samym ryzyko dalszej alergii u dziecka w przyszłości. Postaraj się zrobić wszystko, żeby utrzymać laktację – skontaktuj się z dyplomowanym doradcą laktacyjnym – na pewno otrzymasz wsparcie. Ja postaram się pomóc opowiadając o mojej mlecznej drodze, która na dzień dzisiejszy jeszcze trwa i jest to jedno z piękniejszych doświadczeń w moim życiu! Cieszę się, że pokonałam wszelkie trudności i wierzę, że Tobie też się uda! Nie poddawaj się!

 

Moja mleczna droga z AZS i kolkami

18 sty

Witam!

A to opis jak to było u mnie z karmieniem piersią i jak udało mi się mimo alergii na mleko u dzieci kontynuować karmienie naturalne. Może komuś to pomoże?

Najbardziej zdumiewające było to, że zaczęło się to nagle – wcześniej żłopałam mleko i jadłam jego przetwory bo lubię a tu nagle po 2 tygodniach od porodu okazuje się, że na buzi noworodka pojawiają się krosteczki. Na początku malutkie, czerwone – mylone u obu dzieci z trądzikiem niemowlęcym. Potem zaczęły się zlewać w większe suche, łuszczące się plamy. Już nie było wątpliwości.

U syna – typowa postać skórna, koszmar, kolki owszem też, przynajmniej raz dziennie, potem przeszło to w ciężkie AZS z wykwitami suchymi, swędzącymi i czerwonymi za uszami, na szyi, na klatce piersiowej, w zgięciach łokci (w zasadzie to nie były tylko zgięcia ale całe łokcie pokryte), nadgarstki, paluszki (to było najgorsze bo ciągle je obgryzał bo swędziały), pod kolankami, na stopach i palcach stóp…  Do tego uporczywa, nawracająca ciemieniucha, trwająca dobry miesiąc. To było straszne, do tego płacz dziecka, któremu nie można pomóc… Pediatra kazała ograniczyć mleko, które ja spożywam i wprowadzić emolienty. Nadal było bez efektu, pomogła dopiero ŚCISŁA dieta bezmleczna. Syn reagował wysypką nawet po zjedzeniu przeze mnie 2 łyżek jogurtu. Próbowałam też sery kozie, mleko sojowe i też uczulało. Można było się tego spodziewać, ale uwielbiam mleko i miałam ten cień szansy, że może jednak się uda… Po mleku sojowym (wypiłam 100ml raptem) wysypka była momentalnie! Nie wspomnę, że po takiej próbie znowu mieliśmy zaostrzenie na skórze. Tak naprawdę jakikolwiek efekt poprawy u syna był widoczny dopiero po miesiącu smarowania (2xdziennie, kąpanie co 2 dni lub codziennie w emoliencie) i stosowania Bio-Gai i tej ścisłej diety. Co oznacza ścisła dieta bezmleczna dla matki – zero mleka, masła, śmietany, serwatki, białek mleka, laktozy. Czytałam skład wszystkiego co kupowałam, tak tak, te drobne druczki (przydaje się taki nawyk). Nauczyłam się gotować inaczej, wyeliminowałam przetworzone jedzenie i wszelkie dodatki w proszku (zostały tylko sprawdzone pod względem składu wędliny) co było naprawdę dużą zmianą dla całej rodziny. Była to dieta cud bo sporo schudłam jedząc marchewkę i indyka ;) Ale poprawa była, skóra wyglądała już lepiej  (znaczy nie była czerwona jak u indora i zaczerwienienie nie nasilało się). Potem zostały jeszcze placki suchej skóry, ale nie były czerwone, złuszczyły się i moje dziecko wreszcie wyglądało jak każdy inny bobas (a miał wtedy skończone 4 miesiące). Karmiłam go piersią do 7 miesiąca, potem wprowadziłam mieszankę dla alergików Nutramigen. I wtedy się zaczęło – spadła odporność, zaczął chorować często, nie dawał mu spokoju nocny kaszel, w końcu 2 -go roku życia diagnoza – podejrzenie astmy. Poprawa po sterydach, bierze je do dziś.

U córki – mając takie doświadczenia postanowiłam zrobić wszystko, żeby nie miała astmy. Wysypka była u niej w 2 tygodniu życia na buzi i za uszami, nigdy nie miała zmian na całym ciele jak syn (łagodniejsza postać – może zawdzięczam to przyjmowaniu w ciąży DHA i probiotyków?). Jednak objawy dotyczyły też ukł. pokarmowego – mocne ulewanie, kolki przynajmniej 3x dziennie trwające po godzinie, z niesamowitym krzykiem, dziecko zasypiało ze zmęczenia po takim ataku. Do tego sapka, katar – ciągle coś furczało w nosie bez objawów stanu zapalnego. Plus jeszcze, jakby było mało, ciemieniucha, nawracająca (razem z wysypką na buzi) po mojej próbie prowokacji. A i jeszcze odparzenia. Przy drugim dziecku jak tylko widoczne były objawy na buzi (już wiedziałam z czym mam do czynienia, to bynajmniej nie był trądzik!) wyeliminowałam mleko (tylko mleko). Jadłam z mlecznych rzeczy tylko plasterek sera żółtego dziennie (pokrywa 100% zapotrzebowania na wapń), jednak objawy dalej były. Nie nasilały się, ale nie malały. Wspólnie z pediatrą zadecydowałyśmy o diecie ścisłej. Poprawa nie była widoczna gdyż zbiegło się to ze szczepieniem i powikłaniami poszczepiennymi w postaci niesamowitych bólów brzucha, śluzu w kale, kolek i zaparć. Mała przy próbie przystawienia do piersi wyginała się w łuk i płakała. Trwało to 4 tygodnie po szczepieniu. Znalazłam wsparcie u doradcy laktacyjnego. Poprawiłam technikę karmienia. Wykluczyłam warzywa inne niż sezonowe (to był grudzień więc zostały tylko ziemniaki, buraki, pietruszka i marchewka :) Poprawa (brak kolki) była po 2 tygodniach od modyfikacji diety. Na buzi i za uszami, kilka dni po eliminacji produktów mlecznych. Nie mogłam obejść się bez mleka, zastąpiłam je mlekiem ryżowym lub owsianym, które sama robiłam. Znalazłam mnóstwo przepisów na dania, ba! nawet naleśniki i ciasta bez mleka! Mała od urodzenia dostawała Bio-Gaię, na zmianę z innymi szczepami probiotyków oraz DHA. Po 6 miesiącu zaczęliśmy rozszerzanie diety (słoiki bez mleka, czytałam drobny druczek), wszystko było ok więc około 7 miesiąca ja karmiąca mama zrobiłam próbę prowokacyjną (zjadłam żółty ser jako źródło wapnia) i jadłam go bez objawów nietolerancji u dziecka co 2-gi dzień. Potem stopniowo zaczęłam rozszerzać moją dietę o przetwory mleczne. Teraz córka ma już 13 miesięcy i nadal ją karmię piersią (1-2 x dzień), ale już nie muszę stosować diety. Czy dalej ma uczulenie na mleko? Mleko podaję jej tylko w kaszce mleczno-ryżowej i to po skończonym 1 roku. Jest już dobrze, ale będę karmić dalej, dlaczego nie? Jeśli to pomoże nam uniknąć astmy i innych powikłań to warto!

Co było dla mnie najgorsze? Płacz dziecka podczas kolki i bezsilność, że nie mogę mu pomóc. A także komentarze życzliwych typu:

- „Jak to nie zjesz tej zupki? Przecież tam tylko łyżka śmietany jest”?  – a jak teściowa łyżeczkę trucizny dosypie, to też powie, że przecież tam tylko łyżeczka jest??? :twisted:

- „Jak nie będziesz mleka piła to nie będziesz miała pokarmu” – krowa mleka nie pije, a mleko daje – ta riposta kończyła ten temat :mrgreen:

- Albo po powrocie do pracy „Czekoladki nie spróbujesz, żartujesz chyba?” – no tak, zawsze jadłam, a teraz nie skuszę się na mleko w proszku wymieszane z alergizującym kakao…

- na urodzinach z tortem na bitej śmietanie „To co, naprawdę nie spróbujesz nawet”? – Nie no, jasne ja chętnie spróbuje, a jak dziecko potem będzie płakało całą noc to solenizant je uspokoi tak?

- „ona/on na pewno tak płacze, bo głodny” – jasne, akurat zgłodniał bo pół godziny temu karmiony, a nóżki tak wypręża bo lubi

- u dziadków po półgodzinnym ataku kolki i niesamowitym ryku: „a ona tak codziennie wam płacze?” – nie, tylko po prawie każdym karmieniu…

Niestety niektórzy naprawdę nie mogą zrozumieć, że czasem szkodzi nawet najmniejsza odrobinka mleka – przynajmniej tak było w naszym przypadku.

Co mogę poradzić innym?

1) Nie daj sobie wmówić, że twoje mleko jest złe dla dziecka i że mu szkodzi! Twoje mleko jest najlepsze na świecie, to alergeny w nim obecne są złe!

2) Nie poddawaj się w czasie kryzysu laktacyjnego – szukaj wsparcia u położnej laktacyjnej lub doradcy laktacyjnego, kogoś kto pomoże ci utrzymać karmienie piersią.

3) Zrób wszystko (czyli karm piersią jak najdłużej, nawet do 1-2 roku życia), aby zaprogramować u swojego dziecka zdrowie w dorosłym życiu i zmniejszyć ryzyko wystąpienia w przyszłości alergii, astmy, otyłości i nadwagi. Nawet jeśli to was dotknie - nie będziesz miała do siebie pretensji, że nie zrobiłaś czegoś co mogłaś zrobić.

 

Jak przezwyciężyć kryzys laktacyjny?

13 sty

Jak przezwyciężyć trudności w karmieniu piersią?

Co to jest kryzys laktacyjny? Upraszczając – to taki moment, w którym dziecko jest głodne a ty nie masz mleka. Przyczyny mogą być różne. Ale na pewno nie jest tak, że „nie masz mleka”. Ono jest produkowane, tylko albo za mało albo jest problem z wypływem z piersi. Mleko powstaje pod wpływem hormonów – prolaktyny i oksytocyny. Prolaktyna odpowiada za ILOŚĆ produkowanego mleka. Ssanie piersi przez dziecko pobudza wydzielanie prolaktyny, im częściej ssie tym więcej prolaktyny i tym więcej mleka będą produkowały gruczoły mleczne. Ssanie piersi pobudza też uwalnianie oksytocyny. Oksytocyna powoduje wypływ mleka z piersi. Zauważ, że czasem bierzesz prysznic, ciepła woda, wiadomo rozluźnia, pomyślisz o dziecku, które na ciebie czeka i mleko samo kapie. Masz tak czasem?  Działa wtedy czynnik psychologiczny – pomyślałaś o dziecku, uruchomiła się oksytocyna i mleko jest natychmiast wydzielane. Albo taki moment, kiedy dziecko zaczyna ssać , mleka jest na początku niewiele, ale ono ssie dalej i czujesz i słyszysz, jak nagle zaczyna rytmicznie połykać bo ilość mleka się zwiększyła. to właśnie wyrzut hormonów to powoduje.

Nie poddawaj się w czasie kryzysu laktacyjnego – 90% sukcesu to dobre nastawienie! Pamiętaj, że niemowlę ma kilka takich skoków rozwojowych i wtedy potrzebuje nagle i szybko więcej mleka a twoja produkcja musi za tym nadążyć. To zupełnie normalne – u mnie też tak było, były dni, że płakało dziecko – z głodu i ja – z bezsilności. Ale daliśmy radę i ty też dasz!

Jak przezwyciężyć kryzys laktacyjny?

1) Sprawdź czy dziecko prawidłowo ssie i ewentualnie skoryguj technikę karmienia. baby-21167_1280Tylko wtedy dziecko będzie prawidłowo opróżniało pierś (ty nie będziesz miała zastojów ani pogryzionych sutków) i pobudzało laktację. Jeśli źle chwyta brodawkę to się nie uda! Ale spokojnie – sprawdź jak to wygląda. Zwłaszcza jeśli jesteś mamą noworodka. Obejrzyj sobie filmik tutaj – super jest wszystko pokazane i właśnie na noworodkach anie na półrocznych bobasach jak na innych stronach. Wszystko można jeszcze skorygować!

http://pediatria.mp.pl/karmienie-piersia/prawidlowe-przystawianie-dziecka-do-piersi

Dobrze pokazać jak dziecko ssie położnej, która odwiedza cię po porodzie. Niech ona zobaczy z drugiej strony jak to wygląda, czy dzidziuś ma odpowiednio wywinięte wargi, czy nie chwyta za płytko. Pocieszę cię, że położna laktacyjna jak zobaczyła moje przystawianie dziecka (drugiego!!!) do piersi wywróciła oczami :roll:

2) Karm często. Im częściej tym więcej mleka – wiadomo, pobudzanie brodawek przez ssące dziecko (lub laktator z nasadką masującą!) zwiększa produkcję hormonów, bla, bla (patrz wyżej jak to działa) i jest mleko! Duuużo mleka! Na ten laktator to uważaj – żeby nie wyprodukować tego mleka tyle, że za chwilę się zrobi nawał pokarmu i zapalenie piersi…

3) Sprawdź, czy dziecko rytmicznie połyka pokarm (widać to na gardle i słychać połykanie jako powtarzające się „k”) czy może oszukuje i już dawno zapomniało co się przy cycusiu robi i…. zasnęło. A twój sutek robi teraz za smoczek, hehe :lol:  Spróbuj małego oszusta delikatnie obudzić, pogłaskać w policzek, stópkę.

4) Jeśli masz problem notuj godzinę rozpoczęcia karmienia, którą pierś dałaś najpierw (podajemy najpierw jedną potem drugą, zaczynamy od tej, która była poprzednio pierwsza) i ile czasu dziecko ssało. Polecam albo tabelki w notesiku np. na www.brioko.pl „Dzienniczek karmienia maluszka”, albo aplikację na telefon. Ja używałam tego dzienniczka i mam świetną pamiątkę dla syna, potem przeszłam na wersję na telefon – Baby ESP. Łatwiej ci będzie sprawdzić ile czasu dziecko ssie. Powinno to trwać ok 10-20 min, ale wiadomo, że niemowlę może też i wisieć pół godziny albo godzinę, zwłaszcza jak podsypia. Twoje zadanie to skrócić ten sen na rzecz aktywnego ssania. Dodam że oba moje szkraby ssały zwykle tylko 5 min. (5 min z jednej i z drugiej już nie miały ochoty) i to też jest ok. A dzięki notatkom będziesz wiedziała kiedy wypada następne ssanie i ile masz wolnego :-D

5) Nie dopajaj!!! Dziecko karmione piersią nie potrzebuje wody, soczku ani broń Boże herbatki!!!! Wyjątkiem jest wysoka gorączka u dziecka i letnie upały kiedy podajemy dodatkowo wodę.

6) Przez pierwsze 4 tygodnie nie podawaj (spróbuj przynajmniej) noworodkowi smoczka uspokajającego – jeśli będzie ssał smoczek a nie twoją pierś to mleka może być za mało a po 4 tygodniach jest zwykle pierwszy kryzys laktacyjny! Potem laktacja się już ustabilizuje i zaobserwujesz regularność jedzenia i dłuższe przerwy – wtedy możesz pomóc sobie smoczkiem.

7) Spokój i jeszcze raz spokój… W praktyce postaraj się karmić w ustronnym miejscu w domu, tak, żeby tobie było wygodnie i nikt cię nie niepokoił. Nie karm na krześle przed telewizorem!!! Dziecko ma tak wrażliwy układ nerwowy że ten telewizor naprawdę może mu przeszkadzać! Kiedyś usiłowałam nakarmić dziecko w pokoju dla matki z dzieckiem w markecie. Były tam tak żywe kolory że maluch zamiast ssać odwracał ciągle głowę i z karmienia były nici! Dajcie sobie tyle czasu ile potrzebujecie, nie śpiesz się i nie denerwuj się przy przystawianiu dziecka do piersi. Ono to wyczuje. Bardzo dużo zależy od psychiki – jeśli będziesz nastawiona, że „uda ci się” to się uda!

8) Pamiętaj, że kryzys laktacyjny zwykle pokrywa się ze skokiem rozwojowym dziecka, a więc występuje w określonych odstępach czasu i jest zupełnie normalny. Pierwszy jest ok. 5 tygodnia życia, kolejny większy w 7-9 tygodniu. To nie przypadek, że wiele mam karmi tylko 2 miesiące! Wiele z nich pewnie karmiłoby dłużej, gdyby pokonały kryzys laktacyjny 2 miesiąca! Ty dasz radę, potem jest już z górki! Kolejne skoki rozwojowe to 11-12 tydzien, 4-5 miesiąc, 6-7 miesiąc, 8-9 i 11-12. Nie trwają one miesiąc tylko kilka dni, potem produkcja mleka się zwiększa. Te w kolejnych miesiącach mogą przejść zupełnie niezauważalnie.

9) Zadbaj o wypijanie większej ilości wody – tak jak w ciąży twoje zapotrzebowanie na płyny zwiększa się!

10) Jeśli kryzys laktacyjny trwa dłużej poproś położną o zważenie dziecka, aby sprawdzić czy przybiera na wadze. Podczas kryzysu normalne jest, że dziecko może nie przybrać wogóle, albo za mało. Jeśli to trwa dłużej i zagraża zdrowiu dziecka a położna i pediatra uznają za konieczne abyś podała butelkę - nie rezygnuj z karmienia piersią!!! Podawaj najpierw pierś, potem drugą i na końcu butelkę. Spróbuj też popracować laktatorem – 5 minut jedna pierś, 5 druga, potem wracasz do tej pierwszej na 3 min i do tej drugiej na 3 min. Nie siedź pół godz. z laktatorem bo to nie ma sensu (wiem z doświadczenia), raczej idź pod prysznic, rozluźnij się i może wtedy mleko poleci.

10) Specyfiki zwiększające laktację – celowo na końcu o tym piszę, bo najpierw sprawdź czy na pewno pozostałe punkty masz w porządku.

- homeopatia – Ricinus communis 5CH (ewentualnie 9CH, nigdy nie 15CH) 3x 5 kulek między posiłkami przez kilka dni

- koper włoski, anyż, kminek, – te zioła zwiększają produkcję mleka

- melisa – uspokaja (ciebie i dziecko!), powoduje łatwiejszy wypływ mleka

Są rozmaite herbatki laktacyjne na bazie tych ziół np Lactosan, Mio Bio Herbatka dla matki karmiącej, Herbatka dla matki karmiącej piersią z Herbapolu,  ta słynna bomba cukrowa z Hippa granulowana zawierająca jedynie 0,8% ekstraktów roślinnych (ale też działa), a także tabletki Lactinatal.

- słód jęczmienny – znany środek zwiększający laktację, działa lepiej niż pozostałe zioła razem wzięte. Ale ja nie mówię o piwie (kobieto karmiąca bój się Boga!!!) tylko o preparacie Femaltiker! Są to saszetki ze słodem jęczmiennym do rozpuszczania. Chociaż może też być małe piwko, a czemu nie, ale bezalkoholowe (takie 0,0% a nie 0,5&!). Ja znam tylko jedno – napój bezalkoholowy jakim jest Warka Radler 0,0% I on ma naprawdę ZERO alkoholu! Smakuje jak piwo z lemoniadą, pycha! Jeśli znasz jeszcze jakieś inne piwo 0,0% to proszę napisz w komentarzu!

Jeśli mimo wszystko mleka jest nadal za mało a dziecko źle przybiera na wadze szukaj wsparcia u położnej laktacyjnej lub doradcy laktacyjnego, kogoś kto pomoże ci utrzymać karmienie piersią, nawet jesli konieczne będzie podanie butelki. Ja taką osobę znalazłam i naprawdę mi pomogła przezwyciężyć straszliwe kolki i niechęć do ssania u córki. Męczyliśmy się wcześniej 4 tygodnie a mała nie chciała ssać i przy przystawianiu wyginała całe ciało w łuk. Daliśmy radę! Karmię ją już 13 miesięcy i jestem dowodem na to, że naprawdę można przezwyciężyć kryzys laktacyjny. I to nie jeden!

A jeśli się nie uda – nie zadręczaj się, że ci nie wyszło – przecież próbowałaś i zrobiłaś wszystko co mogłaś, prawda?

 

Karmienie piersią – dlaczego warto?

08 sty

Witam!

Jestem zwolenniczką karmienia piersią. Wszędzie trąbią jakie to ważne, ale co powinno was przekonać, że warto?

1) nawet najlepsza mieszanka nie zastąpi mleka mamy, nie da się uzyskać takiego samego składu białek, tłuszczy, węglowodanów i innych substancji obecnych w mleku mamy. Mleko z piersi ma różny skład i różne proporcje w zależności od pory roku a nawet dnia! Np. latem jest bardziej wodniste, aby zaspokoić pragnienie, nocą bardziej tłuste aby na dłużej zaspokoić głód. Inny skład ma siara, inny mleko przejściowe a inny mleko dojrzałe, inny skład ma mleko mamy wcześniaka (więcej białek, tłuszczy i skł odpornościowych), nawet w trakcie jednego karmienia skład jest zmienny – bardziej wodniste na początku ssania i bardziej sycące po kilku minutach ssania – słowem – dostarcza niezbędnych składników odżywczych na każdym etapie życia niemowlęcia. Jest po prostu IDEALNE!

Nie zawiera w wystarczającej ilości – wit. D i K – dlatego należy ją suplementować u dziecka

2) mleko mamy zawiera przeciwciała i związki odpornościowe (immunoglobuliny wydzielinicze – SIgA, leukocyty, oligosacharydy, lizozym, laktoferryna, interferon gamma, nukleotydy, cytokiny a nawet makrofagi i neutrofile), których nie ma w mieszance. Co to daje? Otóż dziecko karmione piersią jest odporniejsze, rzadko choruje – jeśli mama jest przeziębiona ono dostaje także jej przeciwciała na aktualną infekcję. Czasem zdarza się, że mama musi wziąść antybiotyk – warto powiedzieć lekarzowi aby dobrał taki, który można brać w czasie karmienia i nie zaszkodzi dziecku. Mało tego, podobno nawet do 4 miesiąca dzieci są chronione nawet przed chorobami zakaźnymi, na które odporność ma matka (np. różyczka, ospa itp.). Potem ta ochrona stopniowo spada, zwłaszcza po 6 miesiącu, kiedy wprowadza się już pokarmy stałe. Ale wtedy dziecko samo zaczyna wytwarzać te substancje (od 3 miesiąca życia), by w pełni wykształcił się ukł. immunologiczny dziecka musi minąć rok. Stąd niezbędna jest ta ochrona od matki.

3) jest zawsze gotowe do spożycia, jałowe i ma zawsze odpowiednią temperaturę – tu dla mnie największy plus – nie trzeba się bawić z butelkami i sterylizacją smoczków, nawet nocą łatwiej jest przystawić dziecko do piersi niż zrobić mieszankę.

4) jest to najtańsza wersja karmienia dziecka – to bezsporne

5) programuje zdrowie dziecka w przyszłości

Czy wiecie co to jest „programowanie żywieniowe”? Otóż podając dziecku odpowiednie produkty w czasie pierwszych lat jego życia, możemy zapewnić mu zdrowie w dorosłym życiu, chodzi tu o uniknięcie chorób cywilizacyjnych takich jak : cukrzyca, otyłość, alergia, astma, nadciśnienie, zawał, udar, miażdżyca itp. Brzmi dziwnie, ale jeśli nauczymy dziecko jeść np. warzywa i owoce to zaprogramujemy zdrowie w jego rozwijających się komórkach i układach, wpłyniemy na jego nawyki żywieniowe w przyszłości (czyli samo potem będzie zdrowo jadło). Największe znaczenie ma żywienie dziecka od okresu płodowego (tak, tak już wtedy – dziecko w płynie owodniowym wyczuwa słodki smak tych wód!) do ok 3 roku życia gdyż to wtedy kształtują się kluczowe narządy i następuje programowanie metabolizmu. Karmienie piersią zmniejsza ryzyko nadwagi i otyłości u dziecka aż o 35%!

6) jest lekkostrawne i łatwo przyswajalne oraz przyspiesza dojrzewanie układu pokarmowego dziecka – to zasługa obecnych w mleku mamy substancji (hormony tarczycy, insulina, kortyzol, także motylina, neurotensyna, przeciwzapalna interleukina 10). Poprawiają one motorykę przewodu pokarmowego, usprawniają funkcjonowanie błony śluzowej jelit, wygaszają stan zapalny. To, że dziecko ma kolkę czy alergię na mleko to nie dlatego, że szkodzi mu mleko mamy i trzeba przejść na mleko modyfikowane!!! Nie dajcie sobie tego wmówić! Wystarczy zastosować odpowiednią dietę eliminacyjną (bez produktów wzdymających, przetworzonych, sztucznych dodatków a jeśli alergia to szukać po jakim pokarmie spożytym przez mamę i go wykluczyć z diety)

7) Zapobiega wadom zgryzu i gwarantuje prawidłowy rozwój aparatu mowy - to przez efektywne ssanie piersi

8) Usprawnia rozwój układu nerwowego dziecka – to wpływ długołańcuchowych wielonienasyconych kwasów tłuszczowych (brak ich w mleku krowim) i DHA zawartego w mleku mamy – odpowiada on za rozwój mózgu, także narządu wzroku. Stąd szczególnie ważna jest suplementacja DHA u kobiet karmiących – patrz tutaj:

http://farmamama.blogujaca.pl/dlaczego-kwasy-omega-3-sa-takie-wazne/
9) Pozwala szybciej obkurczyć się macicy po porodzie (wydzielanie oksytocyny powoduje skurcze macicy i przyspiesza jej zwijanie) oraz szybciej zrzucić kilogramy sprzed ciąży – błyskawicznie zostaje spalana zgromadzona tkanka tłuszczowa!

10) Chroni matkę przed wystąpieniem raka piersi, sutka, macicy i raka jajnika w przyszłości - im dłużej w sumie kobieta karmi piersią tym mniejsze jest ryzyko nowotworu (badania dotyczyły kobiet, które karmiły 6-12 mies.). To kolejny mocny argument za.

11) Mamy, które karmiły ponad 12 miesięcy, rzadziej chorują na nadciśnienie tętnicze, cukrzycę, hiperlipidemię i chorobę niedokrwienną serca oraz osteoporozę w okresie pomenopauzalnym – oj warto, warto!

12) Karmienie naturalne zaspokaja potrzebę emocjonalną dziecka i …. mamy ;)

Podczas ssania wydzielana jest prolaktyna – to sprawia, że kobieta jest bardziej zrelaksowana. Nie ma nic piękniejszego jak dziecko zasypia najedzone z błogim wyrazem na buzi w naszych ramionach. No nie ma po prostu… Albo to spojrzenie skierowane w naszą stronę podczas ssania… Rodzi się niesamowita więź między matką i dzieckiem.

Jak długo karmić piersią – eksperci zalecają, żeby min. i wyłącznie piersią karmić do 6 mies. życia dziecka. Górna granica nie jest określona.

Kto przekonany, że warto ręka w górę!

 

Krótka ściąga – co kupić w aptece przed porodem

04 sty

Witam!adult-18604_1280

Ponieważ kilka bliskich mi osób spodziewa się narodzin dzidziusia i pyta się jakie rzeczy polecam dla maluszka lub mamy po porodzie postanowiłam zrobić krótką listę. Są to rzeczy które kupić można w aptece, podaję też te preferowane przez położne (z mojego miasta, u was może być zupełnie inaczej) i te które sama stosowałam.

DLA MAMY:

- podkłady poporodowe - bardziej chłonne niż zwykłe podpaski ponadto hipoalergiczne i oddychające. Są niestety też dużo większe (34x9cm), nie mają skrzydełek tylko słabą warstwę kleju. Ich plus to duża chłonność. Ponieważ odchody połogowe są na początku bardzo obfite są niezbędne już w szpitalu (jeśli wasz szpital nie zapewnia dostępności, a jeśli nawet zapewnia warto mieć je w PODRĘCZNEJ torbie przy łóżku zaraz po porodzie).  podkłady BellaW aptece pytamy o podkłady ginekologiczne Absorgyn – większe, oferuje je zwykle szpital i Bella Mamma – ciut mniejsze (ale też mega chłonne).

Najlepiej mieć na początek 2 opakowania, potem można dokupić lub jeśli krwawienie będzie mniejsze użyć też chłonnych podkładów (takich jak w nietrzymaniu moczu, są też oddychające i lepiej wyprofilowane i o niebo wygodniejsze) np. Seni Lady Extra ( większe też mogą być ;)

Seni lady extra

Seni lady extra

- druga rzecz niezbędna w szpitalu to majtki poporodowe.

Zaleca się żeby były one z oddychającej siateczki – im więcej powietrza przepuszczają do rany tym lepiej. Położne odradzają te jednorazowe ale z flizeliny.

Tak wyglądają, dostępne różne rozmiary

Tak wyglądają, dostępne różne rozmiary

Potrzebne będą co najmniej 3 sztuki o ile zakładamy, że wyjdziemy po 3 dniach ze szpitala. Jeśli zostaniemy z różnych powodów dłużej to można je przeprać w wodzie – są wielorazowe. W opakowaniu są 2 sztuki – jedne niskie (biodrówki), drugie wysokie, różne rozmiary. Czasem można się spotkać z majtkami sprzedawanymi na sztuki, bez żadnego opakowania. Nie radzę ich kupować (my w aptece zawsze je zwracamy do hurtowni bo to niehigieniczne).

- wkładki laktacyjne – tu firm jest do wyboru dużo, są Bella, Penaten, Nuk, Lovi, Avent, Johnson’s baby… Do szpitala nie trzeba targać całego opakowania, nawał pokarmu zaczyna się zwykle w 2-3 dobie po porodzie, więc starczy kilka par. Jeśli chodzi o wybór tu filozofii nie ma. Jak byłam wierna Belli przy pierwszym dziecku tak przy drugim ją przeklinałam, więc… Każdy musi wypróbować. Podpowiem tylko, że niektóre mają krążki wyprofilowane półokrągło z miejscem na sutek (np. Johnson’s baby) inne (zwłaszcza te najtańsze) zupełnie płaskie (Bella). To wyprofilowanie na sutek może okazać się ważne w momencie poranienia brodawek. Znaczenie ma też grubość, bo w ciągu nocy jak maluszek postanowi pospać możemy się obudzić z nawałem mleka w mokrej koszuli… Baby Ono i Avent oferują wersję wkładek specjalnie na noc. Większy wybór wkładek oferują markety.

- maść na popękane brodawki – najlepsza jest taka, której nie trzeba zmywać przed karmieniem. Może to być Maltan, albo PureLan Medela (czyta lanolina, można też zastosować na przesuszoną skórę u dziecka lub pod pieluchę). Ja stosowałam Bepanthen maść - trzeba ją raczej zmyć przed karmieniem (do karmienia wszystko się zwykle wchłaniało więc nie miałam takiej potrzeby, ale też nie dawałam dużo maści). Potem resztę zużyłam na pupę maluszka ;) Jeśli brodawki są bardzo poranione przyda się kapturek silikonowy, przez który można karmić. To zbawienie dla pogryzionych sutków! Produkuje go Avent w 2 rozmiarach (small i normal) a dostać można w większych aptekach lub sklepach dziecięcych. Dobrze spytać w aptece czy coś takiego jest dostępne, żeby potem w razie czego wiedzieć gdzie wysłać świeżo upieczonego tatusia ;)))

- zatyczki do uszu – podziękujecie za ten wynalazek. I nie chodzi tu o płacz noworodka (to i tak usłyszycie) ale o chrapiące sąsiadki, płaczące noworodki z sąsiednich sal, wózek z brzęczącymi talerzami w czasie snu itp.

- laktator ?- to czy się przyda okaże się jeszcze w szpitalu albo tuż po powrocie do domu przy nawale pokarmu. Pamiętajmy, że nawał pokarmu jest normalny – minie kilka dni zanim dziecko wyreguluje ssaniem ilość wydzielanego mleka. A w tym czasie można właśnie użyć laktatora do odciągnięcia nadmiaru mleka (tylko tyle, żeby pierś nie bolała, jak odciągniemy za dużo to mleka będzie jeszcze więcej). W aptekach nie ma zbyt dużego wyboru laktatorów (zwykle tylko Avent) i ceny są kosmiczne, więc polecam albo zakup w internecie z dużo niższą ceną i większym wyborem. To dla mam, które chcą karmić długo i mieć go przed porodem bo nawet kurierowi dostawa zabierze 24h co w przypadku nawału jest zbyt długo.Druga opcja to upatrzyć sobie w sklepie stacjonarnym i posłać potem po niego tatusia jeśli będzie trzeba :) Dobrze, żeby kupił od razu pojemnik lub woreczek na mleko – można je zamrozić i potem podać dziecku. To samo tyczy się butelki ze smoczkiem -nie wiadomo, czy będzie potrzebna.

Jaki laktator kupić? To zależy czy potrzebny będzie tylko na te kilka dni nawału (wtedy wystarczy np. Lakta Plus – tańszy, odciąganie ręczne) czy zamierzamy karmić dłużej. Jeśli dłużej – warto kupić lepszy np. Avent, Medela, Lovi. Warto zorientować się PRZED porodem czy w waszym mieście jest jakiś punkt konsultacyjny z doradcą laktacyjnym – być może można tam wypożyczyć za mniejszą opłatą laktator (np. elektryczny).

- herbatka pobudzająca laktację - są to ziołowe mieszanki z anyżem, koprem, kminkiem, stosujemy jeśli mleka jest za mało, pomocne mogą być zwłaszcza przy tzw. kryzysie laktacyjnym. Jest to moment, w którym dziecko ma skok rozwojowy i nagle zapotrzebowanie na mleczko zwiększa się a produkcja u mamy nie nadąża. W aptece dostaniemy np. Fito Mix IV lub Mio Bio Herbatka dla matki karmiącej - do zaparzania. W markecie Hipp - herbatka dla kobiet karmiących piersią do rozpuszczania na bazie granulatu glukozowego z śladową ilością ziół. Stosowałam i jedne i drugie, obie pomagały. Z homeopatii można zastosować jeszcze Riccinus communis 5CH (lub zamiennie 9CH) – to na zwiększenie laktacji (3x 5 kulek).

- Tantum Rosa – 3-4 saszetki – do dezynfekcji krocza do podmywania – działa odkażająco i przeciwbólowo. Saszetkę trzeba rozpuścić w 0,5 litra PRZEGOTOWANEJ chłodnej wody

- krem na rozstępy – jeśli skończył się wam to nie zapomnijcie, że ta rozciągnięta skóra musi wrócić do poprzedniego stanu!!! Na pewno smarowanie jej w tym pomoże a gwarantuję, że po porodzie nie będziecie myśleć o kupowaniu kremu…

- po cesarskim cięciu – pamiętać należy o higienie rany: do odkażania Octenisept lub woda utleniona oraz plaster odpowiedniej długości, a po ściągnięciu szwów maść na blizny (od najtańszych : Alantan Plus, maści silikonowe np Veraderm, plastry silikonowe Sutricon). Nie miałam cesarki, ale na blizny mogę śmiało polecić Sutricon ze względu na wygodę stosowania – plaster silikonowy przykleja się na bliznę i zapobiega on ocieraniu jej o ubranie, stanowi taką warstwę ochronną i przyspiesza gojenie. Jest drogi ale nakleja się 1 plaster na ok 3-5 dni co przy miesięcznym stosowaniu dorównuje cenie maści silikonowych.

DLA NOWORODKA:

- coś do odkażania pępuszka - różne są teraz zalecenia, jedni mówią, że roztwór 1%fioletu gencjanowego na spirytusie, inni, że po fiolecie nie widać nadkażeń bakteryjnych i lepszy jest 70% spirytus. Aby otrzymać taki spirytus należy samemu odważyć 66,5g spirytusu czystego 95% i 33,5g wody (najlepiej takiej jałowej do wstrzyknięć z apteki, destylowanej, ewentualnie przegotowanej). Najłatwiej zbliżyć te proporcje alkohol:woda do 2:1 Nie jest on dostępny w aptece do sprzedaży. Na szczęście super sprawdza się też Octenisept – w moim szpitalu właśnie tego używają do pępuszka położne. Jest też pogląd, że samo się zagoi i nie trzeba nic z tym robić, nawet nie dezynfekować… Hmmm…

- coś do kąpieli – tutaj sprawdzi się płyn do wlewania do wanienki, który myje i jednocześnie natłuszcza skórę noworodka. Nie potrzeba żadnego mydełka. Spośród kilku dostępnych od 1 dnia życia ja polecam: Emolium – emulsja do kąpieli, lub Oilatum Baby emulsja – bardzo dobrze natłuszczają suchą skórę noworodka. Dalej wymieniłabym jeszcze Oillan Baby – płyn do mycia i kąpieli 2w1, ale on już tak mocno nie natłuszcza – za to bywa w zestawie z kremem do ciała. Oillan to mój ulubiony tańszy odpowiednik Emolium i Oilatum, potem po 6 mies. jest wersja Oillan – emulsja do kąpieli i ta natłuszcza tak samo jak Oilatum i Emolium. Ciekawa jest jeszcze tania jak barszcz a zaskakująco dobra Ziajka – płyn do kąpieli dla niemowląt natłuszczający.

- krem po kąpieli lub oliwka – nie jest konieczny, jeśli stosujemy emolient do kąpieli, ale jeśli noworodek ma bardzo suchą skórę, łuszczącą się to położne zalecają smarować samą parafiną płynną (kilka zł). Nie jestem zwolenniczką oliwek. Ale też można stosować. Po kilku dniach będzie poprawa.

- aspirator do noska – jak wybrać opisane już tutaj http://farmamama.blogujaca.pl/wybor-aspiratora-do-odciagania-kataru/

- roztwór soli fizjologicznej 0,9% do przemywania noska i oczu – w jednorazowych ampułkach po 5ml – na początek ok. 10szt., potem trzeba będzie dokupić

- jałowe gaziki do przemywania oczu 5x5cm (pamiętamy że nowy gazik do każdego oczka, więc trochę tego trzeba). Są pakowane po 3 szt., takich opakowań ok.7, potem dokupić. Są też gaziki 5x5cm pakowane po 100sztuk jałowe, owszem, ale uwaga! jałowe są tylko po otwarciu, więc potem już pozostałe 98szt. nie! A do oka lepiej jałowe, więc zostają tylko te pakowane po 3 szt.

- termometr do mierzenia temperatury - jaki wybrać tutaj: http://farmamama.blogujaca.pl/wybor-termometru-dla-mlauszka/

- krem do pupy – ja dla noworodka polecam krem natłuszczający typu Bepanthen maść, Alantan Plus maść, Linomag maść. Można używać też oczywiście kremów z tlenkiem cynku typu Sudocrem, ale na początku skóra noworodka jest tak cienka i wrażliwa, że wymaga przede wszystkim natłuszczenia a cynk wysusza.

- podkłady do przewijania – jednorazowe podkłady z ceratką firmy Seni, pakowane po 5 sztuk (lub więcej), w różnych rozmiarach, najmniejsze 60×60. Przydadzą się na spacerze lub gdziekolwiek, gdzie chcemy przewinąć dziecko bez obsikania terenu dookoła… Dziadkowie wam za to podziękują ;)

Rzeczy które można kupić w aptece ale są też w marketach i sklepach dla dzieci:

- smoczek uspokajający – jeśli zamierzacie go stosować dobrze kupić taki ortodontyczny, który nie zaburza odruchu ssania. Bywa też tak, że dziecko preferuje tylko jeden kształt smoczka, a inne wypluwa i płacze dalej. Syn tolerował tylko i wyłącznie NUK, córka z kolei tylko LOVI (ale do czasu wystąpienia kolek nie potrzebowała nic). Smoczek Lovi jest tak skonstruowany, że nie zaburza ssania piersi – ma warstwy silikonu, które skracają się i wydłużają w buzi dziecka podobnie jak sutek w piersi. Świetne, prawda?

- nożyczki do paznokci lub cążki

- szczoteczka z naturalnym włosiem lub grzebyk do włosków (nawet jeśli dziecko ma sporo włosków można je myć emulsją do kąpieli więc na razie szampon można sobie darować)

- kwadratowe duże płatki kosmetyczne firmy bella – na początku lepiej myć pupę samą przegotowaną wodą według położnych, chociaż według mnie nic nie zmywa smółki lepiej niż chusteczka nawilżana, ale musi być naprawdę delikatna (polecam Cleanic Kindii Sensitive do skóry atopowej)

- termometr kąpielowy (można sobie darować i sprawdzać ręką)

Uff! Nie wiem, czy czegoś nie pominęłam, w razie czego liczę na wasze komentarze ;)

Jak kupić to wszystko i nie wydać fortuny? Najlepiej zamówić całość w aptece internetowej – pewnie wyjdzie ponad 100zł, większość aptek internetowych ma przy takiej płatności wysyłkę gratis. W internecie na pewno nie kupicie: pojedynczych ampułek soli fizjologicznej oraz Tantum Rosa na saszetki (całe opakowanie na pewno nie będzie potrzebne) ale to bez problemu będzie w każdej stacjonarnej aptece.

 

 

PS. Wszystkie zdjęcia pochodzą ze strony www.doz.pl