RSS
 

Archiwum - Wrzesień, 2014

Wybór aspiratora do odciągania kataru

12 wrz

Witam!

Wydawałoby się, że wybór aspiratora do odciągania kataru jest prosty – znaczy, na pierwszy rzut oka aspiratory są identyczne, więc po co wogóle wybierać? A jednak!

Wiadomo, że katar u dziecka, zwłaszcza małego jest denerwujący i dla dziecka i dla rodziców. Mały człowiek sam nie umie jeszcze wydmuchać noska, a jeśli katar zalega, bądź spływa po tylnej stronie gardła może doprowadzić do powikłań takich jak: zapalenie gardła, krtani, oskrzeli i płuc (częste u niemowląt z kilkudniowym katarem), mało tego konsekwencje to też zapalenie zatok czy zapalenie ucha. Wszystkie wymienione wymagają podania antybiotyku, więc… warto zainwestować w to magiczne urządzenie, zwane ASPIRATOREM…

Można oczywiście kupić zwykłą gruszkę (koniecznie z gumowym końcem!) – koszt kilka zł, ale można nią równie dobrze co odciągnąć katar uszkodzić śluzówkę w nosie dziecka, więc raczej nie polecam.

Z aspiratorów jest też kilka do wyboru – najpopularniejszy to FRIDA , jest jeszcze OTRIVIN BABY, MARIMER BABY czy SOPELEK – koszt ok. 20-30zł. Tutaj końcówka jest szersza niż w gruszce i o to chodzi – nie wpychamy jej głęboko do nosa maluszka, dzięki temu jest bezpiecznie, choć niekoniecznie …. skutecznie. Zależy jakie kto ma płuca i jak długo jest w stanie „zasysać” wydzielinę ;) Przy mocno lejącym się katarze – jest w miarę ok – coś tam się odciąga, ale jeśli katar jest mega gęsty – nasze płuca nie dadzą rady. Co znaczy, że lepka wydzielina zostanie na swoim miejscu. Zostaje jeszcze kwestia wymiany jednorazowych filtrów i czyszczenia – Frida jest niestety jednoczęściowa (załączona jest wprawdzie mała szczoteczka, no ale trzeba się napracować), Marimer i Otrivin są otwierane i łatwiej je wyczyścić.

Ostatnio kupiłam jeszcze jeden wynalazek – KATAREK PLUS – i teraz moje życie jest prostsze. Cudownie proste! Nie muszę już odciągać tego kataru wytężając płuca i nabawiając się zapalenia gardła bo robi to za mnie… odkurzacz!!! Tak, odkurzacz. Wiem – brzmi strasznie. Wyprzedzając wasze pytanie – dziecku nic nie jest. Protestuje mniej niż przy zwykłym aspiratorze. I nie, nie zwariowałam. Odkurzacz nie może być większej mocy niż 1800W.  Siła ssąca odkurzacza, po odpowiednim zmniejszeniu w komorze redukcyjnej odciągacza, jest bezpieczna dla dziecka ( nawet dla noworodka!), dodatkowo jest jednostajna, co umożliwia dokładniejsze oczyszczenie nosa i zatok. Co też ważne – wersja „plus” rozłącza się do mycia. Jest naprawdę rewelacyjny, odciąga wydzielinę, której zwykły aspirator nie odciągnął wogóle! Efekt – po 2 dniach z zielonego kataru i budzenia w nocy z zatkanym nosem moje dziecko ma już wydzielinę przezroczystą i przesypia noc bez problemu z noskiem. Co ciekawe, w aptece podchodziłam do tego naprawdę sceptycznie, trochę mnie przerażała wizja użycia tego z siłą ssącą odkurzacza, ale po namowie koleżanki spróbowałam i teraz – polecam! Koszt najwyższy z wymienionych bo ok. 45-50zł, ale warto a w zestawie są 2 końcówki, więc dla dwójki dzieci akurat!

Film instruktażowy można obejrzeć tutaj:

 

Jaki tran jest najlepszy?

10 wrz

Witam!oil-315528_1280

Zbliża się czas jesiennych przeziębień, więc pora wybrać dla dzieci coś na wzmocnienie odporności. Tym razem będzie o tranie. Tran zawiera kwasy z rodziny omega-3 oraz wit. D. Dlaczego warto podawać omega-3 pisałam już w poprzednim poście http://farmamama.blogujaca.pl/dlaczego-kwasy-omega-3-sa-takie-wazne/

Czyli co bierzemy pod uwagę, kiedy wybieramy najlepszy tran dla naszego dziecka? Z mojego doświadczenia powiem, że:

1) SMAK  :-D ,

2) zawartość DHA – najlepiej jak producent podaje konkretną ilość DHA i EPA w tranie, a nie tylko ile oleju rybiego jest w kapsułce!,

3) stosunek DHA/EPA – powinien wynosić 3/2, wtedy wchłanianie jest najlepsze

Poniższe zestawienie pokazuje zalety i właściwości tych preparatów, które miałam okazję testować u moich dzieci i sama spróbować (a co!):

Nazwa Zawartość DHA i EPA Smak Uwagi
Moller’s Baby tran norweski, cytrynowy 12/8 g/100ml

300/200mg w porcji 2,5ml

jak olej, niewielki posmak ryby+ sztuczny aromat cytrynowy, nie jest kwaśny Chyba najlepszy na rynku, nadaje się już od 6 miesiąca, duża zawartość DHA i EPA
Tran islandzki Oleofarm, naturalny 8/7,6 g/100ml

100/95mg w porcji 1,25ml

ryby nie da się ukryć, może cytrynowy lepszy Porcja dla dzieci od 3 do 10 lat zawiera tylko 2,4 mcg wit.D a to o połowę za mało, ekonomiczne dawkowanie bo tylko 1,25ml
 Moller’s Omega-3 Rybki żelki  200mg DHA i 50 EPA w 1 rybce  bardzo tłuste, tutti-frutti, mają mało wspólnego z żelkami  Polecane od 3 lat, dla tych dzieci co nie lubią tranu, ale są strasznie tłuste więc to raczej nie pomaga, poza tym 2 szt. dziennie, opakowanie starcza na 18 dni
 Mio Bio Alaskan, żelki z super tranem  23,2mg DHA i 17,4mg EPA w 2 żelkach  pycha, nie czuć wogóle żadnej ryby! Fajne kształty i kolory  Dodatkowo zawierają olej z wątroby rekina i prebiotyk co wzmacnia odporność, wit. D tylko 0,7mcg w 2 żelkach (kpina chyba), niska zawartość omega-3, no ale smakują tak dobrze, że trzeba się tego spodziewać
 Alfa&Omega Junior kaps. do żucia  220mg DHA i 48 EPA w 2 kaps.  niezły smak, tutti-frutti, mało czuć rybą  Dobra alternatywa dla dzieci, które nie lubią tranu, całkiem dobra zawartość DHA i niska cena
 Omegamed Odporność – syrop lub saszetki z syropem  130mg DHA w saszetce  DHA pochodzi z alg, nie czuć wcale rybą, smak pomarańczowy, bardzo słodkie i gęste – jak miód  Dodatkowo miód, wit.C i wit.D (w dużej dawce), idealne dla alergików (uczulenie na ryby), wegan, dzieci nie lubiących posmaku ryby. Wygodne – saszetka otwierana do buzi
Multiomega syrop smak owoców tropikalnych (Domowa Apteczka)  2,5/3,9g w 100ml
125/195mg w porcji 5ml
Bardzo tłusty i gęsty, smak raczej gumy balonowej niż owocowy Super połączenie – dodatkowo 12 witamin, cynk i jod, nie czuć aż tak rybą ale jest bardzo gęsty i trudny do przełknięcia

Ważne, żeby podawać takie preparaty przez dłuższy czas. Najpierw jest potrzeba tzw. wysycenia organizmu. Niektórzy producenci zalecają nawet początkowo 2x większą dawkę a po 3 mies. należy ją zmniejszyć. Stosujemy się oczywiście do zaleceń producenta, bo tran zawiera też wit. D której wypadałoby nie przedawkować… Ostatnio pediatrzy mówią też o suplementacji wit.D nie tylko w CAŁYM pierwszym roku życia dziecka, ale nawet do 5 lat! Większość naszych dzieci ma w tym okresie niedobory wit.D, więc tran jest naprawdę dobrym rozwiązaniem. Ale warto wiedzieć, że odporność dziecka nie zwiększy się po tygodniu jego podawania… Najlepiej zacząć jeszcze PRZED rozpoczęciem żłobka/przedszkola/szkoły, nawet już w sierpniu.

Wydaje się, że najlepszy byłby tran Mollers – niestety syn tego nie chciał za nic. Podejrzewam, że gdybym mu to podawała „od małego” nie byłoby tak źle, no a przekonać wtedy dwulatka do wypicia tego tranu nie było szans. Dlatego stosowałam najpierw żelki MioBio Alaskan, potem Omegamed odporność w saszetkach – tu się sprawdziło rewelacyjnie. Co ważne – zadziałało super – przez cały czas brania czyli 3 m-ce nie było poważnej choroby.Teraz, kiedy już jest starszy (5 lat) stosujemy kapsułki (Preventic extra 1×1). Syn je rozgryza i po problemie a koszt duuużo niższy ;) Też wzmacniają odporność, a nie jest to tran tylko olej z wątroby rekina. Czym to się różni to już temat na następny post ;)

A ponieważ jesień zbliża się wielkimi krokami a z nią sezon jesiennych przeziębień zastanów się, który tran byłby najlepszy. Ja już wiem, który kupię!

 

Dlaczego kwasy omega-3 są takie ważne?

06 wrz

Witam!

Wiele się słyszy o stosowaniu kwasów omega-3. Są to tzw. NNKT-niezbędne nienasycone kwasy tłuszczowe. Organizm nie potrafi ich sam wytworzyć dlatego trzeba je dostarczać z pożywieniem. Źródłem omega-3 są tłuste ryby morskie oraz algi. Wśród kwasów tych mamy kilka najczęściej wymienianych, oznaczane są skrótami: – ALA (alfa-linolenowy). EPA (eikozapentaenowy), DHA (dokozaheksaenowy). Z ALA powstaje EPA a z EPA DHA.

DHA u kobiet w ciąży

Podaż DHA jest ważna od pierwszych dni życia a nawet już w życiu płodowym. Wspiera rozwój ośrodkowego układu nerwowego płodu a w konsekwencji funkcji poznawczych dziecka, mowy oraz narządu wzroku. Pamiętajmy, że do 40 tyg. ciąży rozwija się 70% masy mózgu, kolejne 15% do 1 roku. U matki natomiast może zmniejszać częstość pill-316601_1280występowania stanu przedrzucawkowego a także depresji u kobiet ciężarnych. Zaleca się stosowanie 500-1000mg DHA/dzień. Najlepiej kontynuować stosowanie po porodzie ponieważ omega-3 przenikają do mleka matki i wspierają rozwój mózgu dziecka. Czy warto wydawać tyle kasy na te suplementy? Najbardziej popularny PregnaDHA 250mg to ok 35zł a PregnaPlus (razem z witaminami) to ok 40zł I to na miesiąc, razy 9… 8-O Dla mnie – warto. Zwłaszcza, jeśli w rodzinie mamy tzw. obciążony wywiad – cukrzycę, nadciśnienie, miażdżycę, astmę, AZS itp. Jeśli nie chcemy wydawać tyle kasy można równie dobrze kupić same kwasy omega-3, takie gdzie DHA jest standaryzowane do ilości 250mg.

DHA u niemowląt i dzieci

Ponieważ DHA jest ważne także u niemowląt zaleca się jego suplementację po porodzie (!) w dawce 250mg. Ma to wpływ na szybszy rozwój psychomotoryczny dziecka, rozwój narządu wzroku i układu nerwowego oczywiście.Chyba jedyny na rynku preparat zarejestrowany od 1 dnia życia to OmegamedBaby – kapsułki twist-off, olej jest z alg – co eliminuje możliwość uczulenia niemowlęcia na ryby oraz jakiekolwiek zanieczyszczenia metalami ciężkimi. Jest wersja już z wit. D oraz bez. Jedyny minus wg mnie – ręce po otwieraniu są tłuste i …eee śmierdzą rybą, a dziecko wg mojego męża „czuć kutrem rybackim, co ty jej znowu dawałaś???” Ale plusów jest tak dużo, że jak najbardziej polecam :)

Najbardziej dynamicznie mózg rozwija się do 3 roku życia by osiągnąć całkowitą masę do 6 lat. To nie przypadek, że 6-latki mają iść do szkoły… ;) Potem skok w rozwoju i ponowna dynamizacja przypada między 7-9 rokiem życia (co najczęściej zbiega się u dzieci z diagnozą ADHD, też nie przypadek) oraz u nastolatków.
U dzieci prawidłowa podaż kwasu DHA ma wpływ nie tylko na ośrodkowy układ nerwowy oraz na obniżenie ryzyka zespołu metabolicznego i innych zaburzeń takich jak procesy miażdżycowe naczyń krwionośnych. DHA podajemy także w AZS i alergii a nawet przy ADHD – łagodzi ich objawy.
My Polacy nie jemy wystarczająco często (mówimy tu o 2-3 x tydzień) ryb morskich (muszą to być ryby morskie żywiące się algami, które są źródłem DHA, a nie ryby z hodowli!!!). Ponadto w przypadku kobiet w ciąży, matek karmiących, niemowląt i dzieci do 7 lat pojawia się problem zanieczyszczenia ryb morskich metalami ciężkimi (rtęć, ołów) oraz dioksynami. Im większa ryba tym więcej zdążyła skumulować tych substancji. Odkładają się one w naszym układzie nerwowym i są szczególnie niebezpieczne, zwłaszcza dla mózgu dopiero rozwijającego się dziecka. Dlatego powinniśmy suplementować kwasy omega-3.

Dokładniejsze omówienie preparatów zawierających kwasy omega-3 dla dzieci w kolejnym poście, zapraszam wkrótce ;)

 

Źródło:

„LDL i HDL – dwie strony cholesterolu w aspekcie – Kwasy tłuszczowe omega-3 i fitosterole w profilaktyce chorób układu sercowo-naczyniowego” – dr n.med. Anna Fila-Daniłow

Prezentacja firmy HOLBEX 2008r.

http://www.doz.pl/czytelnia/a1371-Wspaniale_wlasciwosci_kwasu_DHA

 

Ząbkowanie – co jest skuteczne

06 wrz

Witam!dentist-158225_640

Oto i zaczęło się – dziecko jest marudne, płaczliwe, ciągle wsadza ręce i wszystko co ma okazję do buzi. Najchętniej ciągle by coś gryzło nie wyłączając łóżeczka i naszej ręki… Poza tym dziąsełka są rozpulchnione i zaczerwienione. Do tego w wersji hardcore może dołączyć gorączka, wodnisty katar i biegunka… Z reguły cały proces trwa kilka dni i doprowadza rodziców do szału. Jeśli więc masz w domu ząbkującego malucha zrobisz wszystko i wydasz każdą kasę, żeby chociaż na chwilę mu ulżyć….

Możemy dać maluchowi zimne wypełnione wodą gryzaki. Pomaga, zwłaszcza w tym, aby na dłużej zachować krawędź łóżeczka w całości…

Pomagają również (na krótko) żele do smarowania na dziąsła – mamy tu Bobodent, Calgel i Dentinox. Dentinox jest polecany chyba najczęściej w aptece. Moim faworytem jest jednak Bobodent.

Wszystkie te smarowidła zawierają chlorowodorek lidokainy – jest to substancja miejscowo znieczulająca. Różnią się jej zawartością oraz substancjami dodatkowymi, po przeliczeniu wygląda to tak:

 Nazwa Zawartość lidokainy w 10g Dodatkowe substancje Ich działanie dodatkowe
 Calgel  33mg  chlorek cetylpirydyniowy  lekko odkażające
 Dentinox  34mg  nalewka z rumianku  lekko odkażające i łagodzące
 Bobodent  50mg  wyciąg z rumianku i tymianku  odkażające i łagodzące,  p.bakteryjne (tymianek)

Teraz już wiecie, dlaczego Bobodent jest moim faworytem. Poza tym kosztuje parę złotych mniej niż pozostałe, więc po co przepłacać? Niestety działanie takiego żelu trwa mniej więcej 20min. niestety… Powtarzać smarowanie można do 6 x dziennie (3 x dziennie przy Dentinoxie). I to jest największa wada tych żeli. One owszem działają, ale krótko. Sprawdzają się zwłaszcza przed spaniem oraz gdy dziecko jest naprawdę zmęczone i marudne. Groźne jest przedawkowanie – mogą wywierać wpływ na ukł nerwowy dziecka (senność – w tym wypadku akurat pożądane :) ale także na ukł krążenia (zmniejszenie częstotliwości bicia serca). NIGDY NIE STOSUJEMY WIĘCEJ NIŻ 6 x dziennie niewielką ilość (ziarnko grochu, a dokładnie takie 7,5mm odmierzajcie sobie hehe).

Teraz, kiedy już wszyscy na serio się przestraszyli zaproponuję metody alternatywne, czyli homeopatię. Tu mamy pełne bezpieczeństwo w stosowaniu.

Mianowicie jest taki preparat jak Camilia – według mam sprawdza się bardzo dobrze, a skoro wracają po następne opakowanie to znaczy dla mnie, że naprawdę działa. Jak tylko przetestuję na córeczce dam znać w komentarzu ;) W składzie ma 3 substancje:

Chamomilla vulgaris (rumianek) – odpowiada za działanie przeciwbólowe, przeciwzapalne i łagodzące a wg producenta radzi sobie z nadpobudliwością, irytacją i niepokojem wywołanymi bólem związanym z ząbkowaniem (czego więcej trzeba no nie???)

Phytolacca decandra (szarłatka) – ma działanie przeciwbólowe i przeciwzapalne

Rheum palmatum (rzewień) – działa przeciwbiegunkowo

Czyli z każdej strony dziecię jest zabezpieczone, ponadto nie wymaga masowania dziąsełek wykręcającego się dziecka, są to minimsy z płynem, wlewa się do buzi 2-3xdziennie. Koszt – 10szt dwadzieścia parę zł, drogo ale warto.

Niewiele osób wie o istnieniu podobnego leku homeopatycznego firmy Dagomed – Chamomilla (nr 44) o składzie:

Chamomilla recutica D6 – tak jak wyżej – przeciwbólowo, przeciwzapalnie i łagodząco

Delphinium staphisagria D6 – działa przeciwbólowo, zmniejsza obrzęk ran (tu – dziąseł)

Citrullus colocynthis D6 – stosowany m.in. w zaburzeniach jelitowych

Atropa belladonna D8 – działanie przeciwgorączkowe oraz rozkurczowe na ukł pokarmowy

Mercurius solubilis Hahn. D8 – działa przeciwzapalnie, zwłaszcza na czerwone i przekrwione dziąsła

Dawkowanie – są to kulki, dajemy do wypicia 5 kulek rozpuszczonych w niewielkiej ilości wody 3 x dziennie. Alternatywa dosyć ciekawa, kilkanaście zł a w opakowaniu jest ok. 175 kulek, czyli starczy na kilka zębów (Camilia niestety tylko na 1). Właśnie testuję ten specyfik i muszę powiedzieć, że działa niezadługo, ale dlużej niż żel, dziecko na jakiś czas zapomina o obgryzaniu rączek i pakowaniu wszystkiego do buzi.

Bardzo często zapominamy, że można także podać po prostu lek przeciwbólowy – paracetamol lub ibuprofen. A gdy nas boli ząb – przecież też bierzemy…

Niestety żaden z wymienionych preparatów nie sprawdza się aż tak rewelacyjnie :( Niektóre mamy mówią wręcz, że nie działa nic. Ale to chyba ból towarzyszący ząbkowaniu jest tak duży. Pozostaje tylko jego złagodzenie, najlepiej zastosować i lek homeopatyczny i żel do smarowania a w ostateczności paracetamol – powodzenia!

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Różne inne

 

Podawanie leków dla opornych dzieci

01 wrz

Witam!

Jak podać dziecku lekarstwo, które jest obrzydliwie gorzkie? A jeśli dziecko z zasady nie chce otworzyć buzi, wypluwa, wymiotuje? Wierci się i zasłania usta? Niestety są takie dzieci, u których naprawdę trzeba się napocić, żeby cokolwiek podać. Albo po podaniu od razu wymiotują. A wtedy całą zabawę zaczyna się od początku. Mój syn do takich należy.

Całość operacji podawania leku, można podzielić na etapy:

ODMIERZANIE SAMSUNG CAMERA PICTURES

Zacznijmy od tego czym toto gorzkie paskudztwo odmierzyć i w czym do buzi podać. Oczywiście w opakowaniach wielu leków są przydatne strzykawki z podziałką. Można też kupić zwykłą strzykawkę w aptece.

Jeśli nie sprawdzi się strzykawka miarowa, można użyć specjalnego kieliszka/miarki. Sama nazwa „kieliszek” daje namiastkę dorosłości i warto to wykorzystać i pochwalić, że dziecko prawie jak dorosłe wypiło lekarstwo.

W ostateczności można jeszcze łyżką/łyżeczką. Ale tu muszę przestrzec, że pojemności łyżki/łyżeczki są zupełnie różne i najpierw trzeba to sprawdzić. Często na lekach jest napisane, że podać łyżkę (15ml) syropu lub łyżeczkę (5ml). Ale moja łyżka (duża do zupy) mieści tylko 4,5 ml a powinna teoretycznie 15,0 ml. Dlatego tego sposobu odmierzania nie polecam.

PODAWANIE

Kiedy już odmierzyliśmy ile trzeba, pora zbliżyć się do dziecka i zainputować do jamy ustnej. To najtrudniejsza część zadania. Najlepiej posadzić sobie dziecko na kolanach, tak żeby udami przytrzymać jego wierzgające nogi a ramieniem objąć kręcące się ręce. Ręce zapewne będą chciały zasłonić buzię ,więc dobre trzymanie jest istotne. Niemowlę opieramy na ramieniu i jedną ręką przytrzymujemy rączki. Przy bardzo ruchliwych dzieciach konieczna jest czasem pomoc drugiej osoby – wtedy jedna dziecko trzyma, a druga podaje. Najlepiej wstrzyknąć lek w policzek strzykawką miarową – wtedy łatwiej dziecku połknąć i mniej czuć smak. Całość operacji można rozłożyć na 2 razy. Jeśli używamy miarki/kieliszka lub łyżki/łyżeczki trzeba przekonać dziecko, że musi to samo połknąć (nie da się tego wlać na siłę) ale jest o tyle lepiej, że wystarczy połknąć raz. Jeśli dziecko mimo wszystko zwymiotuje i nie upłynęło pół godz. od przyjęcia leku trzeba dawkę powtórzyć!

POPIJANIE

Najlepiej jeszcze każde połknięcie „zapić”. Wodą, albo wodą z sokiem (np. sok malinowy taki słodki do rozcieńczania). Wtedy wiadomo, że całość za chwilę nie wróci :) Dobrze też wmówić dziecku, że to „magiczne czerwone piciu” po którym na pewno nie będzie czuło smaku lekarstwa. To jest właśnie klucz do sukcesu. Należy tak sobie zorganizować miejsce podawania, żeby pod ręką był lek, miarka bądź strzykawka i przygotowana „popitka”. U nas to działa tylko dzięki temu.

Mam nadzieję, że się przyda w kryzysowej sytuacji ;)

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Różne inne